comment 0

Lübeck i kwiaty pomarańczy, czyli co robiłam ostatnio

Tydzień, który właśnie się kończy rozpadł się na dwie części.

Miniony weekend, ten nieco przedłużony spędziliśmy w Lübeck. Podążając za moim planem, jakby to powiedzieć, niezobowiązującego zwiedzania. Polega on na tym, że nie zwiedzam w pierwszej kolejności wielkich miast europejskich typu Florencja czy Lizbona, jeśli nie zwiedziłam miast parę godzin na północ ode mnie. To mój stosunek do podróżowania. Tak, z pewnością wspaniale jest zwiedzić Sri Lankę, ale czy byłaś kiedyś w Łomży?

Lübeck zachwyca wąskimi kamieniczkami z cegły, starą zabudową, pięknymi podwórkami, gdzie wspomniane domki stoją ciasno jeden obok drugiego, a w środku pan gra na klarnecie (naprawdę!). Aby się dostać na te podwórka, trzeba było nie raz zgiąć się w pół i podążać ciasto wytyczonym przejściem. Podwórka te były na tyle nie z tej epoki, że pierwsze, co mi przyszło na myśl to ochrona przeciwpożarowa.

Największe wrażenie zrobiła na mnie katedra, w której znajduje się dzwon, który runął na ziemię podczas nalotu bombowego w 1942 roku. Leży dziś potłuczony w tym samym miejscu, gdzie spadł. Robi to niesamowite wrażenie. Żaden pomnik jeszcze nigdy nie zrobił na mnie takiego wrażenia. Stojąc przed nim, a spędziłam tam dobrych kilka chwil, wyobrażałam sobie huk, jaki wtedy musiał nieść się po katedrze. I że ten huk jest poniekąd tutaj ciągle obecny.

Zaraz potem przeczytałam nową książkę Filipa Springera “Dwunaste: Nie myśl, że uciekniesz”. Zafascynowała mnie tematem. Nigdy wcześniej nie słyszałam o prawie Jante. W tej książce jest ono opisane, a jednocześnie nie łatwo je opisać i nic na jego temat nie wiadomo, przez całą książkę przewija się osoba, której de facto nie spotkał. Autor podażą za czymś, co nie jest mu dane złapać i stara się opisać coś, co ciężko scharakteryzować. Fascynująca lektura.

A więc doedukowałam się i teraz wiem, że prawo Jante to zestaw reguł, określających życie, powiedziałabym: mentalność, Duńczyków bądź nawet Skandynawów w ogóle. Krótko można by powiedzieć, że jest to w jedenastu podpunktach sformułowana zasada “nie wychylaj się przed szereg”. Dąż do tego, żeby we wszystkich sferach życia być taki, jak inni. Podobne postępowanie można zaobserwować też w kulturze niemieckiej. Jeżeli przyjdziesz do pracy ubrana w co innego niż polar, to słyszy się często komentarze typu “ale się wyszykowałaś”, które nie są komplementem, nie są też pobieżnie rzuconą uwagą. Słuchać w tym bardziej wyrzut – my tu w polarze, a ty co, oh, wyglądasz inaczej niż my.

Przeczytałam też wszystkie inne książki Springera i fascynują mnie jego podróże do tych małych miejscowości, poszukiwanie czegoś off the beaten track. To dzięki niemu i jego książkom przekonałam się i ja do wyjazdów do małych niepozornych miast parę godzin na północ stąd, bo dlaczego nie? Że niby weekend tanim lotem w Manchesterze jest bardziej wartościowy niż zwiedzanie Suwałk czy Brandenburgii?

Potem byłam chora.

Read More

Mimozami

Na obiad podano kaszę gryczaną z gulaszem i ogórkiem kiszonym. Na deser imbryczek białej herbaty, gorącej. Musiałabym się zastanowić, kiedy ostatni raz piłam gorącą herbatę. Przez całe lato i towarzyszące mu upały piłam herbatę mrożoną cold brew lub z z zamrażarki. Zaczęło padać wczoraj wieczorem… Read More

Mia

Wstałam dziś wcześnie, przy sobocie. Specjalnie nastawiłam sobie budzik na 6, żeby sobie posiedzieć w dużym pokoju. Mniej więcej o tej godzinie, a nawet wcześniej, wpada tu wschodzące słońce. Nasz budynek leży przy głównej arterii komunikacyjnej, a słońce wlewa się do pokoju jakby bokiem. Dla… Read More

Co po studiach

Po oddaniu pracy magisterskiej nie bardzo wiem, co ze sobą zrobić. Nagle mam popołudnia, wieczory i weekendy tylko dla siebie. Czuję niemalże pod skórą jak rysuje się pewna granica oddzielająca mnie od innych studentów. Budynki uniwersytetu rozrzucone są po całym mieście, więc chcąc nie chcąc… Read More