comments 2

Rok 2020 oznajmiam rokiem niekupowania niczego

Tak bardzo chciałam zasiąść jeszcze wczoraj do komputera i  coś tu napisać. Przygotowywałam się do tego umysłowo dłuższy czas – zbierałam wątki, sentencje, pomysły nabierały kształtu. Chyba konsumuję za dużo mediów społecznościowych, w szczególności Instagrama – przyznaję się, mój mózg najlepiej trawi obrazki i treści o długości jednego tweeta, no może jeszcze odpowiedzi nań. To niedobrze, kiedyś całkiem dobrze mi szło w formę dłuższą.

To samo z czytaniem. Trudniej mi się skupić na – hm, jakby to ująć – książce z prawdziwego zdarzenia, na przykład Hanna Krall i jej zbiór reportaży, powieść Osieckiej, książka o współczesnym kapitalizmie “To nie jest kraj dla pracowników” i żadna książka po niemiecku. Wymienionych zostało tylko kilka, które przewinęły się ostatnio przez mój stolik czytelniczy. Ciężko mi się skupić na ich treści i równie ciężko mi przez nie przebrnąć. Może to ogłupienie instagramowe, a może też dorosłość? Mam na myśli to, że kiedyś, w wieku szesnastu czy dwudziestu lat, mało się jednak miało do roboty i wiele rzeczy praktyczno-codziennych nie było naszym zmartwieniem, można więc było całymi dniami się mościć na rozkładanym tapczanie, tapicerkę do którego wybrało się jako dziecko i ten kolor deczko jaskrawy, i czytać ową książkę aż do wieczora. Teraz jednak ma się na głowie parę innych rzeczy, praktycznych i nie, parę zmartwień, parę spotkań, wizyt i obowiązków, a więc rzadko zdarzają się sytuację, kiedy można poświęcić cały dzień na czytanie. U mnie jest to też tak, że jeżeli już poświęcę kilka godzin na czytanie to nie mogę się skupić, bo myślę o owych rzeczach, spotkaniach, wizytach… Kiepsko u mnie z uważnością.

Read More

Lübeck i kwiaty pomarańczy, czyli co robiłam ostatnio

Tydzień, który właśnie się kończy rozpadł się na dwie części. Miniony weekend, ten nieco przedłużony spędziliśmy w Lübeck. Podążając za moim planem, jakby to powiedzieć, niezobowiązującego zwiedzania. Polega on na tym, że nie zwiedzam w pierwszej kolejności wielkich miast europejskich typu Florencja czy Lizbona, jeśli… Read More

Mimozami

Na obiad podano kaszę gryczaną z gulaszem i ogórkiem kiszonym. Na deser imbryczek białej herbaty, gorącej. Musiałabym się zastanowić, kiedy ostatni raz piłam gorącą herbatę. Przez całe lato i towarzyszące mu upały piłam herbatę mrożoną cold brew lub z z zamrażarki. Zaczęło padać wczoraj wieczorem… Read More

Mia

Wstałam dziś wcześnie, przy sobocie. Specjalnie nastawiłam sobie budzik na 6, żeby sobie posiedzieć w dużym pokoju. Mniej więcej o tej godzinie, a nawet wcześniej, wpada tu wschodzące słońce. Nasz budynek leży przy głównej arterii komunikacyjnej, a słońce wlewa się do pokoju jakby bokiem. Dla… Read More