comment 0

Książki i kawa

Do listy dotychczas przeczytanych książek dodaję:

Agnieszka Graff „Jestem stąd“ – przewspaniała pozycja, wywiad rzeka z panią profesor Graff, który czytało mi się niczym rozmowa z osobą nieco starszą ode mnie, a na pewno mądrzejszą. Jak taka ciocia-znajoma moich rodziców: często do nas wpada, pali, więc często wychodzi na balkon, gdzie to najwidoczniej nachodzą ją różne przemyślenia, bo przed oczami mam obrazek cioci wygłaszającej przeróżne opinie jednocześnie przytrzymując w górze firankę od drzwi balkonowych, żeby się nie przytrzasnęła. Książka ta udzieliła mi odpowiedzi na pytanie, czy ten świat i Polska kiedyś były normalne, tylko zaczęło się robić dziwnie w 2010 roku, kiedy to ja zaczęłam kojarzyć i świadomie odbierać świat? Otóż dziwnie było już zawsze. Teraz dziwnie jest raz mniej, raz bardziej.

Helga aus Swinemünde – to kolejna pozycja ebook traktująca o losach mieszkańców przedwojennego Świnoujścia. Gdy w odniesieniu do obecnie zachodnich polskich miast używamy przymiotnika „przedwojenny“ to nabiera on znaczenia stary, jednocześnie nabierając nieco szlachetności. Przedwojenne Świnoujście, przedwojenny Sopot. Myślę, że powinno nazywać się rzeczy po imieniu i mówić zamiast tego: Świnoujście, jak jeszcze było ono niemieckim miastem i nazywało się Swinemünde. Sopot, jak nazywał się Soppot i był on niemieckim miastem. Helga aus Swinemünde to opowieść o pani urodzonej w roku 1931, która wychowała się w Swinemünde, przeżyła razem ze swoją rodziną bombardowanie. Już przed końcem wojny zamieszkała w miejscowości Korswandt, która dziś znajduje się rzut beretem od Świnoujścia, po niemieckiej stronie wyspy Uznam. Ciekawa historia, tym bardziej, że Helga w Korswandt – o ile jeszcze żyje – mieszka do dzisiaj. Jest to zatem historia osoby tak naprawdę stąd.

Moi rodzice sprawili sobie ostatnio ekspres do kawy, który robi kawę za pomocą różnokolorowych kapselków. Ot, taki trochę babyboomerowy opis naszej nowej zabawki. Wpadłam właśnie w odwiedziny i bawię się w robienie kawki. Będzie mocha. Najpierw czarny kapselek, potem biały. Tylko nie pomylić kolejności, bo przy innej kawie jest dokładnie na odwrót. Czarnym płynem wypełnić szklankę do połowy. Drugą połowę białym. Podziwiać powstałe warstwy i wyobrażenie pianki na samej górze. Ot, zabaweczka. Wypić.

W nowym roku

Dobrze. Jest popołudnie, mam zaparzoną kawkę i zasiadam do mojego pokoju. Kawka słaba, mocnej nie lubię, a z resztą już dosyć późno. W Niemczech o godzinie siedemnastej jest pora na kaffee und kuchen. Kawa filtrowana, ciasto z kruszonką lub z galaretką. W radiu właśnie wiadomości… Read More

Prenumerata a głupie poczucie winy

Jako że kąsały mnie wspomniane niżej wyrzuty sumienia, postanowiłam zamówić sobie prenumeratę gazety codziennej. Z różnych powodów. Powód pierwszy: spędzam za dużo czasu przed ekranem, szczególnie telefonu. Pocieszam się tym, że czytam wiadomości, artykuły i reportaże, nie przeglądam całymi dniami stron z memami, choć zdarzają… Read More

Głupie poczucie winy

Czy ktoś mógłby pokusić się o zdiagnozowanie następującego przypadku? Idę wczesnym rankiem do Konsum. Konsum to małe sklepiki, bardziej małe markety, działające na zasadzie świnoujskiego sklepiku u tak zwanej Magdy. Te małe, zawsze otwarte sklepiki, gdzie za ladą stoi właściciel. Najczęściej się nie nazywają albo… Read More

Rezurekcja kremu nivea soft

W Świnoujsciu mieszkaliśmy na ostatnim piętrze i jak wiało, a że wiało często, to w toalecie wiatr hulał i nawet było go słychać. Panowało tam zatem zawsze świeże powietrze. Naturalnie i blisko natury. Nie trzeba było sobie wstawiać tam tych pachnących patyczków od szaszłyka, co… Read More

Niedziela (w środę)

Znów jest niedziela, a ja znów jestem w pociągu. Choć zdarzają mi się one o wiele rzadziej. Niedziele wolę spokojne, nie te podzielone na pół, gdzie aktywnie można przeżyć tylko pół dnia, bo wczesnym popołudniem trzeba jechać na dworzec. I jechać dalej, tyle że pociągiem,… Read More