#12

PIOSENKA, PIOSENKA, PIOSENKA: Common, Erykah Badu – The Light

Ależ miałam wczoraj przykładowy dzień uczennicy prestiżowego liceum muszę powiedzieć.
Wyspana, nauczona i uśmiechnięta poszłam do szkoły, gdzie dzieciaczki powitały mnie informacją, że dzisiaj mamy sprawdzian z fizyki.

Z matmy raczej, sorry.
Ugodziło to bardzo moje ambicje zorganizowanej osoby, więc przez całe 4 godziny, które dzieliły nas od matmy, powtarzałam zdesperowanym dzieciom, że sprawdzianu nie ma.

Sprawdzian był.
Chociaż do ostatniej chwili w to nie wierzyłam, bo przecież jestem, do jasnej cholery, zorganizowana.
Chociaż nie aż tak bardzo jak moja siostra, która w swoim kajecie zapisuje sobie informację, że musi umyć głowę.

Stwierdziłam, mimo że mogłam wszystko ściągnąć z zeszytu, wolę dostać jedynkę i poprawić to na elegancką piątkę, więc przekreśliłam wszystko co się tam namęczyłam i zadowolona z siebie wyszłam z klasy. I potem do końca dnia byłam BOHATERKĄ DNIA, bo people z mojej klasy mają dziwną tendencję do podniecania się poprzednią lekcją, przeżywaniem następnej lub analizowaniem wszystkich poprzednich na ostatniej.

Po 5. godzinie poszłam do domu usprawiedliwiając się moim widocznym przeziębieniem, bo momentalnie musiałam siedzieć z chusteczką wetkniętą do nosa. Straciłam ochotę na siedzenie w szkole.

Przyszłam do domu, odrobiłam lekcje, sprzątnęłam w moim pokoju i w całym mieszkaniu, uczyłam się z historii, chemii, angielskiego i polskiego.
I nawet czytałam “Potop”.
POTOP, bitches. 3 tomy.

Czułam się jak przed matura i generalnie powinnam się tak uczyć codziennie, ale nie…
Nie tędy droga.
Nie ten wiek, w sensie, że moje 16 lat i nie ten wiek, w sensie, że XXI.

Dzisiaj jeszcze bardziej uśmiechnięta wybrałam się do szkoły.
Po szkole poszłam do miasta, bo naprawdę miałam nadzieję, że w tych tanich okularach z Rossmanna znajdę te z takimi dużymi, grubymi oprawkami, które wstawiałam w poście poniżej.
Nawet dioptria mogłaby się nie zgadzać, co tam…
Ale najlepsze okulary jakie znalazłam miały co prawda wąskie, ale bardzo grube czarne oprawki i +2 dioptrie. Cóż…
Udałam się do Empiku i oglądałam wszystkie książki, bo chciałam coś Jowicie kupić.

Kupiłam jej “Strach”.
Tak jak chciała.

Nie wiem, czemu zawsze w Empiku mam wrażenie, że ludzie się na mnie gapią.
Może to ta znudzona obsługa sklepu, która robi też za ochronę i zaczepiają wzrok na kazdej interesującej osobie, zakładając, że jestem interesująca.
Może to dlatego, że ta obsługa to większość facetów, która może też uważa, że jestem interesująca.

Następnie,
gdy ostatecznie rozmyślona wychodziłam ze sklepu, gdzie postanowiłam nie kupować mamie filiżanek, spotkałam Ewelinę.
Ewelina to moja przyjaciółka z podstawówki i z gimnazjum, z którą kontakt urwal mi się parę miesięcy po tym, jak we wrześniu poszłyśmy do innej szkoły.
Wracałyśmy razem z miasta do domu i przez niemalże godzinę rozmawiałyśmy chyba tylko o szkole. Ewentualnie jeszcze o kimś.
No cóż… Dzisiaj są jej urodziny i aż 3krotnie życzyłam jej wszystkiego najlepszego.

Moim postanowieniem na ten tydzień było niesiedzenie na komputerze, ale tak jakoś wyszło.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s