comment 0

#24

Piosenka na dziś: Bang Bang – Nancy Sinatra

Równie monotonna jak pogoda dzisiaj.
Rozkoszuję się moim 5-dniowym weekendem.
Bo nawet REKOLEKCJE WIELKANOCNE nie zabiorą mi tej przyjemności, jaką jest lenienie się i picie mojej ostatnio ulubionej Mokate 2 w 1 średnio raz na godzinę.
Góra dwie.

Dzisiaj moi rodzice postawili mnie przed dosyć frustrującą sytuacją.
Jedliśmy wspólnie kolację i oglądaliśmy telewizję.
Po “Faktach” na TVNie leciały jakieś tam różne śmieszne reklamy, a między nimi reklama jakiegoś telefonu, chyba Sony Ericssona, który miał aparat 5 MEGAPIKSELI!
-Ojaa! – powiedziałam na głos. – 5 megapikseli!
-Noo – powiedział mój tata, zapijając earl greyem kęs kanapki – Agaty cyfrówka ma siedem. (Agata to moja siostra, dostała cyfrówkę na 18, bo sobie tak zażyczyła, rodzinna cyfrówka została przeze mnie “utopiona” w piasku na plaży.)
-Bierzemy taki telefon!!! – wykrzyknęłam podekscytowana. Nie wyrzuciłam jednakże złożonej pięści w górę z ekscytacji, nie.
-Dalej nie powiedziałaś jaki ty chcesz telefon i po co. – rzekł dyplomatycznie mój padre.
-Jak po co? – spytałam, myśląc “que pasa?”.
-Noo… Po co.
-Chcę mieć aparat i empetrójki. – stwierdziłam od razu. Niejednokrotnie się już nad tym zastanawiałam i w końcu nie po to wetruję katalogi ze wszystkich salonów tego miasta, żeby nie wiedzieć co chcę.
-Empeczwórkę masz, a aparat dostaniesz. – To “aparat dostaniesz” dało mi do myślenia, że pewnie chcą mi kupić cyfrówkę na 18-tkę, tak ja mojej siostrze, więc odpowiedziałam:
-Nie mam zamiaru czekać do 18-tki, żeby mieć cyfrówkę, więc wolę sobie teraz kupić telefon z dobrym aparatem.
-Dlaczego stwierdzasz od razu, że ci nie kupimy aparatu? – wtrąciła moja mama, mając na myśli cyfrówkę.
-Obndkjjeez… – bąknęłam coś na kształt “Ojezu”.
-Zrobimy tak – mama kontynuuowała. Zawsze, gdy wygłaszała jakieś dobitne słowa lub po prostu coś, co ma do mnie dotrzeć, siadała wyprostowana w swoim fotelu, odchylała lekko głowę do tyłu, w ten śmieszny sposób wypychała swój biust, przyciskała łokcie do boków i gestykulowała. – Przynosisz na koniec roku pasek, a ja wyskakuję z tysiąca i lecę ci kupić cyfrówkę.
-Tak. Pewnie macie taki cudowny pomysł, bo wiesz, że tego paska nie będę miała, dziękuję. Poszłam pozmywać.

Nie, nie pokłóciłam się z rodzicami.
Chcę mieć pasek niemal tak bardzo jakbym chciała mieszkać w Nowym Jorku, mieć robione zdjęcia na blogi ze street stylem i żeby czasem jakaś gromadka paparazzi się pojawiła.
Denerwuje mnie ta szkoła, bo wszystko rozumiem, udzielam się, rżnę mądrą albo po prostu taka jestem, nie oszukujmy się.
Ale gdy przyjdzie co do czego – czytaj: przyjdzie sprawdzian – dostaję 3.

TRZY!
Zawsze to pieprzone 3!!!
Nawet, kuurrwa, wykrzykniki są trzy!
Ostatnio przed feriami mieliśmy nawał trzech sprawdzianów przez trzy dni pod rząd. Poświęciłam na naukę więcej niż tydzień, nie wiem czy czasem nawet nie dwa, i dostałam 3 tróje.
Tak się nie będziemy bawić, bitches.
Nie.
Wypełnię sobie książkę od niemieckiego na odstresowanie.
I jeszcze sobie zrobię tą…
Noo…
Jak to się nazywa…?

MASECZKę!

Filed under: Życie

About the Author

Posted by

Studiuję, planuję, filozofuję, reflektuję, opisuję, dekoruję... Z przyzwyczajenia, z przyjemności, z prokrastynacji, z chęci dokumentowania.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s