comment 0

#41

Baaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaardzo głęboko odetchnęłam na dźwięk ostatniego dzwonka dzisiaj. Jak dobrze, że już weekend. Dzisiejszy piątek popołudnie nie równa się jednakże leżenie odłogiem i czekanie na jakieś fajne filmy w telewizji. Gdy tylko przyszłam do domu i zadyszka od wchodzenia po schodach mi przeszła, zaczęłam myć podłogę, ścierać kurze, odkurzać dywany i wykonywać wszystkie te idiotyczne czynności, do których zmusza mnie mama co sobotę rano, często każąc wstawać o wczesnoporannych godzinach jak na przykład dziewiąta rano (ostatnio mam jakąś dziwną manię na pisanie liczb słownie, w szkole też tak mam…).
W związku z moim dzisiejszym wyjściem na koncert gorączkowo rozmyślam, co ubrać.
Bo w końcu wybieram się do najciekawszego miejsca w tym mieście, gdzie chodzą fajni, inteligentni i kreatywni ludzie, chociaż myślę, że od Jadłodajni Filozoficznej w Warszawie albo tego typu miejsc to, do którego ja się wybieram, nawet się nie umywa. Ale miło jest spędzić friday night gdzie indziej niż w papuciach przed telewizorem i z kimś innym niż z sobą samą. Mianowicie wybieram się do Centrali z Olą na jakiś koncert, który odgórnie klasyfikuję jako jazzowy, chociaż padła jakaś wzmianka o SYNKRETYźMIE…
No więc nie wiem czy mam się po prostu nie przebierać i mieć na sobie spódnicę + dosyć przyzwoicie wydekoltowaną bluzkę + jeansową kurtkę + cieliste rajstopy + trampkowate baleriny, czy może ubrać coś bardziej wieczorowo-klubowego, czy może ubrać się jak jakaś pieprzona fanka jazzu? Zakręcić włosy i poobwieszać się chustami? Czy to nie ta subkultura?
W poszukiwaniu inspiracji przekartkowałam najnowsze Glamour sprzed jakichś dwóch tygodni, ale nic mnie nie zainspirowało. Poczęłam więc dalej przeglądać wszystkie strony ze słowem “style” w adresie. Ucieszyło mnie nowe video z serii street style na http://www.style.com.
Zawsze lubię oglądać ludzi na ulicy. Dlatego założyłam tego bloga, dlatego tak bardzo przejmuję się moim ubiorem niż samą perspektywą dzisiejszego wyjścia, dlatego muszę uważać, aby nie dopuścić do zapalenia palca wskazującego od kręcenia pokrętłem w myszce podczas przeglądnia najrozmaitszych blogów poświęconych modzie.

Akurat byli z kamerą w Los Angeles czy tam w Kalifornii, już nie pamiętam, ale to nie ważne.
Jedna kobieta miała jeansy, kozaki, top, kraciastą koszulę, skórzaną kurtkę, ciemne okulary i kapelusz, niczym Pete Doherty (przepraszam za porównanie, ale kapelusz noszony w ten sposób, który młodzi ludzie go noszą, zawsze kojarzy mi się z nim. Lub ewentualnie z Kate Moss z czasów, kiedy była z nim). Gdy zaczepiona na ulicy osoba opisze już dokładnie swój styl z gotowością na wymienienie ulubionej marki bielizny, a może nawet sprawdzenia tego na majtkach – nie wiem, definiuje “L.A. style”. EL EJ STAJL…

Właśnie… Czy nie ukształtował się swojego rodzaju “dress code”? Nie tylko u gwiazd śledzonych przez paparazzi, ale też u wszystkich dziewczyn definiujący swój styl jako “swój”, tak???

Noś za duże ciuchy.
Niewyprasowane T-shirty.
Czy lato, czy zima – noś uggsy.
Noś torbę na zgiętym łokciu.
Pij kawę na wynos.
Lato czy zima, słońce czy deszcz – noś za duże okulary przeciwsłoneczne.
Nie myj i nie układaj włosów.
Noś przesadzie dużo ozdób – manifestuj swój dosłowny styl “prosto z łóżka”.
Nie wykonuj znikomego makijażu.
Rozmawiaj przez telefon niosąc dwie siaty zakupów i najlepiej jeszcze coś w zębach.
Będziesz zajebiście modna w EL EJ, niczym celebrity!!!

(www.facehunter.blogspot.com)

Noś okulary korekcyjne o przesadnie dużych, ciemnych oprawkach – nie musisz ładnie wyglądać, musisz je mieć.
Noś za duże kraciaste koszule lub inne, najlepiej po tacie.
Noś białe, sprane T-shirty wyglądające jak świeżo wyjęte z pralki.
Twoje spodnie, bluzki, kurtki oraz generalnie wszystko (może za wyjątkiem butów) może być za duże. Bardzo za duże.
Przypieczętowuj swój styl hipisowski zakładaniem tych idiotycznych szerokich gumek na głowę.
Zestawiaj ze sobą rzeczy, które do siebie nie pasują (nie tylko z pozoru).
Będziesz zajebiście modna jak wszystkie klientki ze słowem “fashion” w nazwie bloga.

Generalnie to nie miałam na myśli, aby tutaj skrytykować całą społeczność dziewczyn piszących blogi o modzie, robiących sobie zdjęcia telefonem w lustrze i podniecania się swoimi nowymi zakupami, bo po częśći też do takowych należę.
Tylko tak naprawdę nie wiele dziewczyn ma swój kompletnie niepowtarzalny styl.
Ja nie wstawiam tutaj swoich zdjęć po to, żeby powiedzieć światu: “Patrzcie, jak jestem zajebiście ubrana i jaki mam cudowny WłASNY styl!!!” Chcę spojrzeć na siebie z perspektywy, jakim jest ujrzenie samej siebie na monitorze komputera, w ten sposób.

Miłego wieczora, chłopcy i dziewczęta! Dwukropek Gwiazdka!

Filed under: Życie

About the Author

Posted by

Studiuję, planuję, filozofuję, reflektuję, opisuję, dekoruję... Z przyzwyczajenia, z przyjemności, z prokrastynacji, z chęci dokumentowania.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s