comment 0

#64; Boredom przez duże "B"!

Dokładnie nie pamiętam, ale bodajże na zeszłą jesień czy może na tą wiosnę (wszystko przez to, że pokazy odbywają się z półrocznym wyprzedzeniem) wszedł trend kokard. Dla odważniejszych na głowie, znaczy we włosach, a dla wszystkich w talii, na szyi, przy torebkach, motywy na bluzkach, spódnice, wiązane bluzki itd. Ten trend, muszę powiedzieć, spodobał mi się najbardziej, bo mimo iż kokardki kojarzą się raczej z beztroskimi czasami dzieciństwa, to pasują absolutnie do wszystkiego i do wszystkich. Czy kobieta sukcesu a’la serialowa Magda eM. nie może ubrać do pracy lub na jakąś pieprzoną rozprawę białej bluzki z wiązaniem w postaci kokardy przy szyi…? Oczywiście, że może! A skoro już jesteśmy przy Magdzie eM., która jak wiemy jest (była, przecież ten serial już nie leci) prawnikiem, togi też mają chyba coś z kokardami…? Czy nie? To zielone przy szyi to nie kokarda? Nie mam czasu tego w tym momencie sprawdzać.
Najbardziej optymalne wydało mi się wiązanie szalika w formie kokardy, więc pozawiązywałam wszystkie, które aktualnie miałam pod ręką, resztę szalików sobie wywiążę jak znajdę je w otchłani pokoju mojej siostry, która codzień rano zabiera mi jeden szalik, rzadko kiedy mnie o tym powiadamiając, ale nie ważne.


Na zeszłą jesień, a właściwie bardzo późną jesień, tak późną, że już praktycznie zimę, kupiłam sobie w H&Mie chustkę, która gdzieś tam pojawiła się w mojej głowie mijając tony dzieciaków (powiedziałam: “dzieciaków”) z arafatkami wkoło szyi manifestujących swój własny styl powielany przez miliony innych takich samych dzieciaków na świecie. To naprawdę zadziwiające zjawisko wszystkich tych emo dzieci, które gdzieś tam na dnie swojego mózgu ubzdurały sobie, że mają własny styl, bo noszą pieprzone kamizelki w paski na kolorowy T-Shirt i rurki, tu chodzi mi o mężczyzn. Podobała mi się sama forma arafatki, jej materiał i tysiące możliwości wiązania, więc gdy w H&Mie zobaczyłam obiekt mojej wyobraźni w serduszka i małe stworki, które dla mnie są duszkami, dla innych ciasteczkami, a dla jeszcze innych ciasteczkowymi potworami, w którym nie podobał mi się tylko kolor, bo był zaciemny, pomyślałam sobie coś w rodzaju “raz kozie śmierć” i ją kupiłam, prawda. Tak, jak ją mam tutaj na szyi znalazłam zawiązaną na wieszaku, ale uważam, że nie ma sensu wiązania ciemnej chusty w kokardkę, bo tego i tak nie widać…

Żółta chustka z sekend hendu za 4 zł. To jest właściwie apaszka, bo jest taka delikatna… Jako kokarda wygląda trochę za… Nie wiem… Jakby się wzięła ni stąd, ni zowąd. Don’t like…

Myślę, że biały szalik spisał się najlepiej. Tutaj zawiązany raczej niedbale, gdy wyprostuję jego wszystkie fałdki będzie rewelacyjnie rewelacyjny!

Moje mniej lub bardziej udane próby odświeżenia sukienki w grochy, którą za niemałe pieniądze miałam jako jedna z pierwszych. Pamiętam, że kupiłam ją na bal gimnazjalny jakiś rok temu, potem ubrałam ją jeszcze na ślub& wesele mojego kuzyna. Gdy zobaczyłam jej różne wersje i kolory na różnych dziewczynach i w różnych niskich cenach, cisnełam ją na dno szafy aż do dna dzisiejszego, gdy pomyślałam, że nadal jest fajna… Tylko za bardzo nie mam jej gdzie ubrać…




Jakby, była jakąś pieprzoną Olsenką to bym ubrała tą sukienkę na jakąś odległą galę, a w następnym Glamour lub innym podobnym magazynie ukazało by się moje zdjęcie na gali sprzed jakiegoś tam powiedzmy roku i aktualne. A w czerwonym kółku krzyczałby napis: “When did she wear it better?!”

Filed under: Życie

About the Author

Posted by

Studiuję, planuję, filozofuję, reflektuję, opisuję, dekoruję... Z przyzwyczajenia, z przyjemności, z prokrastynacji, z chęci dokumentowania.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s