comment 0

#69

Boże! Czy muszę żyć w kraju – mam zamiar wygłosić teraz w pewien sposób kontrowersyjną opinię – nieudaczników? Jeśli „nieudacznik“ to za mocne określenie na przeciętnego Polaka, użyję przynajmniej słowa „zaniedbalec“, mając w głowie kwiat inteligencji polskiej w postaci Marii Curie-Skłodowskiej, Henryka Sienkiewicza, Czesława Miłosza i innych najwybitniejszych.

Przed chwilą wróciłam z supermarketu, gdzie poczyniałam drobne zakupki na jutrzejszy dzień.
Jeszcze wcześniej wróciłam z zajęć, gdzie dziennikarka z Głosu Szczecińskiego opowiadała nam trochę o swojej pracy, jak to jest naprawdę w gazecie itd.
Bardzo zachęcała nas do pisania, nawet do szuflady, po prostu, żeby układać jakieś swoje przemyślenia w pełne zdania, co ja sobie uskuteczniam na blogu od trzech lat. Mniej więcej. Mój blog to moja szuflada.

Stoję w tej pieprzonej kolejce w „Biedronce“ i myślę sobie: „Boże! Przez duże ‚b‘!“
Przede mną stał facet, od którego pachniało brudną pościelą, wczorajszym piwem i kacem. Na głowie miał nieco zdeformowaną czapkę, spod której wyglądały poskręcane kosmyki siwych włosów. Stał prawie cały czas w „opadzie tułowia w dół“, bo tyle czasu zajmowało mu wsadzenie wszystkich butelek po piwie do skrzynki pod ladą.
Za mną stał koleś, który stał niebezpiecznie blisko mnie, jego opasły brzuch muskał moje plecy, czułam jego oddech na wysokości mojego ucha i kakofonię różnych dźwięków i sapań, coś na kształt melodyjki z reklamy.

Zapakowałam zakupy do mojej ekologicznej torby i opuściłam sklep.
Po drodze do domu spotkałam dwie panie nienajwyższego stanu konta. Takie kobiety najczęściej charakteryzują się blond włosami z odrostami nawet większymi niż te blond kosmyki, zaniedbana cera, niedopasowane ciuchy i utrapiona twarz. Oczywiście no disrespectful…
Spotkałam takie dwie, a co drugie ich słowo było „kasa chorych“.

Byłam już prawie przy moim domu, gdy spotkałam grupę zdemoralizowanej młodzieży, którzy śmiali się niczym pieprzone bydło (to co, ze bydło się nie śmieje), dziewczyna, która przebrana za chłopaka dziewczynę przypominała chyba tylko wypukłościami w pewnym częściach ciałą i ewentualnie narządami rozrodczymi, która szybko i nerwowo paliła jednego papierosa na zmianę, lub jak to się mówi „na studenta“, żeby czasem nie zobaczyła mama, tata, sąsiad lub Straż Miejska.

Myślę sobie „Boże“. BOŻE!
W świecie, gdy moje dalekosiężne marzenia kończą się w słonecznym apartamencie na Manhattanie, moje rozmarzone ego karmione jest bajkami o polskiej rzeczywistości w stylu „Magdy M.“ lub teraz „Teraz albo nigdy“, moja marzenia zderzają się z polską rzeczywistością, myślę sobie, że… to przykre… Naprawdę.

Filed under: Życie

About the Author

Veröffentlicht von

Planuję, filozofuję, reflektuję, opisuję, dekoruję... Z przyzwyczajenia, z przyjemności, z prokrastynacji, z chęci dokumentowania.

Kommentar verfassen

Trage deine Daten unten ein oder klicke ein Icon um dich einzuloggen:

WordPress.com-Logo

Du kommentierst mit Deinem WordPress.com-Konto. Abmelden /  Ändern )

Google Foto

Du kommentierst mit Deinem Google-Konto. Abmelden /  Ändern )

Twitter-Bild

Du kommentierst mit Deinem Twitter-Konto. Abmelden /  Ändern )

Facebook-Foto

Du kommentierst mit Deinem Facebook-Konto. Abmelden /  Ändern )

Verbinde mit %s