comment 1

#79

“One banana, two bananas, three bananas, four!
Four bananas, three bananas, two bananas, one!”

No wiecie co…? Dajcie spokój.
Właśnie przeczytałam, że okradziono dom Courtney Love. Okej, kradzieże się zdarzają, nie jestem jakimś fanatycznie empatycznym fanem, żeby płakać i się smucić z powodu grabieży, gdyby chodziło o antyczne zasłony albo… nie wiem, psa!
Ale skradziono jej urnę z prochami Kurta Cobaina i myślę, że to mimo wszystko jest okropne.
Profanacja jakaś w ogóle.
Niech sobie Courtney będzie szmatą i ćpunką, ale moim skromnym zdaniem z drugiego końca świata myślę, że to jednak do cholery był jej mąż i ojciec jej dziecka, więc wiecie… prochy to jedyna pamiątka…

No, ale cóż.
Poza niektórymi bezsensownymi aspektami dzisiejszego dnia (jak na przykład powyższa informacja albo to, że muszę się uczyć na jutrzejsze dwa sprawdziany) mam dzisiaj zajebiście dobry humor i z uśmiechem wysłuchuję jęczeń kolejnych osób, jak to oni już by chcieli mieć wakacje.
Nie do mnie takie skargi, idioci. Nie do mnie, Propagatorki Aktywnego Życia i Wypoczynku!
Leżenie na plaży to mój wróg. Hate, hate your enemies…

Dzisiaj zostałam w ogóle skomplementowana, że jakoś ostatnio wyładniałam.
HMHM!
Też tak myślę, odkąd postanowiłam zacząć układać sobie włosy rano, podmalować trochę oko, przypudrować nosek i zacząć nosić kolorowe ciuchy.

Siedzenie przed kompem też jest moim wrogiem, więc…

Filed under: Życie

About the Author

Posted by

Studiuję, planuję, filozofuję, reflektuję, opisuję, dekoruję... Z przyzwyczajenia, z przyjemności, z prokrastynacji, z chęci dokumentowania.

1 Comment so far

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s