comment 0

#109; 33 dzień wakacji – vacation day 33

Wiecie co… Ja nie wiem, może kogoś przeproszę na początek.
Odwiedziłam nie pierwszy raz kolejnego photobloga i nie pierwszy raz nie mogę wyjść z podziwu, szoku i zdumienia pomieszanego ze smutkiem (brak mi słów, nie umiem nazwać uczuć) jak bardzo portal internetowy zwany Photoblogiem Pe El obnaża ludzki narcyzm.
Każdy z nas jest narcyzem i nie pierdol mi, że tak nie jest. Gdybyśmy nie mieli w sobie choćby krzty z narcyza nie moglibyśmy patrzeć na siebie w lustrze, tak więc “narcyz się nie nazywam” mówią tylko zdesperowane osoby z zaburzeniami na podłożu emocjonalno-psychicznym oraz kandydaci do programu “How to look good naked”. “Jak dobrze wyglądać nago”, Boże… średnik pe

Gdy nie doszłam do żadnej konkluzji w moich rozmyśleniach na temat sensu reklamowania swojego photobloga na opisie, skoro na owym blogu znajdujemy chłodną informację, że autor jednak nie miał ochoty uraczyć nasz odrobiną swojej radosnej twórczości, doszłam do innego wniosku, że za dużo krytykuję.

Bo co ja bym w zasadzie chciała?
Krytykuje idiotki z Photobloga.
Krytykuję dupy, które sobie pudrują usta.
Krytykuję hot 12+.
Krytykuję brak rozrywek w naszym mieście.
Krytykuję miejscowych mężczyzn, że się nie umieją ubrać.
Krytykuję narodowy rynek muzyczny.
Rynek prasowy.
Krytykuję generalnie wszystko.

W mojej pomarańczowo słomianej głowie stworzyłam sobie jakiś idealny, niedoścignienie idealny świat, który jest o tyle cudowny, że wiem, że na pewno istnieje.
Chciałabym znać i obracać się w towarzystwie samych inteligentnych osób o nieprzeciętnym stylu. Takich jak teraz namnożyło się na Famie, takich, których w następnym tygodniu już nie będzie. Takich, którzy noszą fajne kapelusiki, bluzy i jadają w smażalni.
Chciałabym chodzić do fajnych małych klubów i w kabaretkach z oczkiem żalić się barmanowi.
Chciałabym mieć polskie wersje “Rolling Stone”, “Vogue” i “Harper’s Bazaar. I “Vanity Fair”!
Chciałabym, żeby mężczyźni na ulicy zagadywali mnie pytaniem o, prawda, chęć rozmowy o sztuce konceptualnej, a nie o… No, generalnie mnie nie zagadują, więc chodzi bardziej o sam fakt, a nie o tę nieszczęsną sztukę konceptualną…

Jestem totalnie egocentryczną osobą i nie potrafię zaakceptować tego, co jest wkoło mnie.
Muszę?
Albo czy jest to największy problem istoty mojego istnienia?

Filed under: Życie

About the Author

Posted by

Studiuję, planuję, filozofuję, reflektuję, opisuję, dekoruję... Z przyzwyczajenia, z przyjemności, z prokrastynacji, z chęci dokumentowania.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s