comments 2

#114; 51 dzień wakacji – vacation day 51; Głupio mi mówić o tym, co Andy Warhol miał w dupie.

Jest pięćdziesiąty dzień wakacji wyłączając najszczęśliwszy dzień roku pod tytułem Zakończenie Roku Szkolnego, a liczba dni moich wakacji drukowanymi literami ogranicza się do trzech? Z czego przez jeden cały dzień farbowałam włosy, drugiego byłam smażyć dupę na plaży? A trzeciego… nie wiem, rżnęłam radosną turystkę w pochmurny dzień.
Mam dość.
Nie chcę już pracować.
Mam dość zmywania pierdzielonych sztućców, no matter jak lekkie zajęcie to jest.
Mam dość bycia polewana kompotem od łokcia w dół.
Mam dość noszenia pięćdziesięciolitrowych garnków z pomocą przymałego, napakowanego sterydami Atlety w Cudzysłowie ze zmywaka.
Dość zapachu obiadu.
Dość Koleżanki, Której Nie Mogę Zdzierżyć.

Chcę się lenić, czytać książki i pójść nareszcie na taką przechadzkę po plaży, po której będę czuła się wywiana na lewą stronę, będę miała zimne włosy, a po powrocie pójdę spać i się wyśpię. Bez długiej listy rzeczy do zrobienia, byle do dwunastej, kurwa, trzydzieści.

Podczas moich pięćdziesięciu dwu dni pracy upewniłam się w przekonaniu, że termin “pracoholizm” odnosi się do pracy umysłowej. Możemy tytułować się bądź być tytułowanymi “pracoholikami”, gdy nasz “-holizm” polega na robieniu zestawień w Excelu lub wykonywaniu innej czasochłonnej papierkowej roboty, ale na pewno nikt nie lubi pracować fizycznie. Nikt. Jeżeli taka osoba istnieje, chcę ją poznać.
I wiecie, gdy tak codziennie spędzam pięć godzin wykonując coś, co było znośne przez pierwsze, może, dwa tygodnie, potem zaczęłam to robić po prostu automatycznie, przez całe pięć godzin układając sobie plan zajęć, które wykonam po przyjściu do domu, przez głowę przewijają mi się naprawdę miliony myśli. Pewnie dlatego pani Basia cały czas się mnie pyta, czemu jestem smutna, a gdy ja jeszcze nie zdążę nic odpowiedzieć, ona sama już sobie zdążyła odpowiedzieć, że na pewno jestem zakochana, po czym oddaje się wspomnieniom jak to ona była młoda i miała takie kolanka – pokazuje za pomocą dłoni odległość mniej więcej pięciu centymetrów – a nie takie, odległość pół metra.

Przeczytałam biografię Kurta Cobaina, Johna Lennona, Janis Joplin, Andy’ego Warhola.
Wszystkich tych osób, które na tej planecie pozostawiły ślad tak niezatarty, niczym pierwszy krok człowieka na Księżycu.
Już na pierwszych rozdziałach owych książek, myślałam sobie pół żartem-pół serio: “Boże, to o mnie”.
Gdy John Lennon mówi, że już od ósmego roku życia wiedział, że jest wyjątkowy.
Gdy Kurt Cobain myślał, że jest adoptowany, a jego prawdziwa rodzina to kosmici, którzy go odwiedzają w snach lądując swoim statkiem kosmicznym na dachu domu jego przybranych rodziców.
Gdy Janis Joplin była brzydka, otyła, wyśmiewana, “do pokolorowania”, gdy potrzebowała ciągłej akceptacji.
Gdy Andy Warhol miał w dupie to, co wszyscy myśleli o jego wyglądzie i nosił peruki koloru, który we współczesnych drogeriach określany jest mianem “arktycznego blondu”.

Mam w tym momencie pewien problem z poprawnym nazwaniem i wyrażeniem tego, co chcę, niemniej jednak naprawdę wydaje mi się, że jestem nieoszlifowanym diamentem. Że naprawdę jestem nadzwyczajna, extraordinary, że ludzie nie potrafią zauważyć tego, jaka naprawdę jestem, że fakt, iż nie mieszczę się w stereotypowe nawiasy jest moją zaletą, że jestem inteligentna i zabawna, że mogę być nawet miła…
Że jestem taka jak te wszystkie osoby, tylko brak mi talentu.
Nigdy bowiem nie napiszę piosenki, nigdy nie wydam z siebie dźwięku, za jaki ludzie byliby skłonni mi płacić, nigdy nie namaluję czegoś, za co ludzie zechcieliby zapłacić.

Więc na czym polega mój problem?
Czy jestem jedyna w swoim rodzaju? Jestem pierwsza? Ostatnia? Niepowtarzalna? Jestem głupia? Autystyczna? Jestem TRĘDOWATA?

{“I’m not mad, I’m in perfectly happy mood right now…”}

Filed under: Życie

About the Author

Posted by

Studiuję, planuję, filozofuję, reflektuję, opisuję, dekoruję... Z przyzwyczajenia, z przyjemności, z prokrastynacji, z chęci dokumentowania.

2 Comments

  1. przeczytaj jeszcze biografię Marylin. – nie włazisz ludziom w dupę i nie zachwycasz się nimi to cię uważają za inną. skąd ja to znam.p.s. ja nie twierdzę że jesteś trędowata. jesteś jedyna w swoim rodzaju i to jest fajne.

    Like

  2. Anonimowy

    wow, naprawde jetses niesamowita, chociaż prawda jest taka, że praktycznie wszyscy uwazaja sie za wyjątkowych, wiec wiesz…bede czytac co tu zabargrasz

    Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s