comment 0

#118; 62 dzień wakacji – vacation day 60; I will never love you more than peanut butter.

Wszystkim tym, którzy myślą, że Gośka słucha w kółko jednej piosenki, jak na przykład ostatnio słucham “Aero Zeppelin”, bo podoba mi się partia instrumentalna bardziej niż jakiekolwiek jęczenie, oznajmiam, że są w błędzie, gdyż jestem względnie otwarta na nowe nurty muzyczne. Może nie na nurty, ale na wykonawców, wiecie? Na wykonawców. I tak ostatnio słucham sobie Soko na Majspejsie. Myślę, że jest coś pięknego w tej Francuzce z niesfornymi loczkami śpiewającej cieniutkim głosem przy akompaniamencie ukelele czy jakiegoś tam innego banjo “I will never love you more than my boyfriend when I was 14”, “I think I’m pregnant”, “I’m scared I will die alone” etc.

Pamiętasz jak ostatnio wspominałam o czymś, jak temat homoseksualizmu jest podawany nam w ładnym opakowaniu? Jak jesteśmy z tym oswajani niczym małe dzieci z małymi kózkami we wrocławskim zoo?
Patrzę sobie, Soko śpiewa w piosence “I will never love you more” tak: “I will never love you more than kissing girl’s lips when they’re really pretty”…
Patrzę sobie, Katy Perry śpiewa “I kissed a girl”, a ludzie srają w gacie…

Doooobrze, myślę sobie, mówiłam. Mówiłam!

Niżej wspomniany wskaźnik mojego entuzjazmu rozgrzał się do czerwoności, bo o to skończyłam pracę.
Już nie muszę się zmuszać do zmywania tych pierdzielonych sztućcy i wraz z dniem dzisiejszym postanawiam używać pałeczek zamiast sztućców, bo mam serdecznie dość zmywania noży, widelców (widelcy?) i różnego rodzaju łyżek. Mam serdecznie dość tych kształtów.

Gdy tak sobie siedzę spokojnie w jeszcze lekko mokrych włosach pół do dwunastej, gdy zazwyczaj gorączkowo rozmyślałam, co ubrać i czy wziąć parasol, staje przede mną oto smutna perspektywa nic nie robienia.
Co mam do cholery robić w pochmurny dzień w Świnoujściu?
Jedyna pozytywna opcja; Mogę ubrać mój czerwony jesienny płaszcz.
Chyba posprzątam pokój?
Poprzebieram się i porobię sobie zdjęcia?
Obejrzę “50 first dates”?

Idę na plażę i na shake’a do Kejabaru.
“I’m getting bigger and bigger”…

Apropos tego, co pochłonęłam, mój Eating Diary!
Wczoraj pochłonęłam;
-miskę zupy około trzynastej
-sałatkę jarzynową około trzynastej
-miskę zupy około czternastej
-kotlet drobiowy z frytkami około szesnastej
-kanapki z serkiem czosnkowo-ogórkowym i pomidorem około dwudziestej

Dzisiaj pochłonęłam (póki co);
-tosty z dwoma rodzajami keczupu
-pół litra capuccino orzechowego

Filed under: Życie

About the Author

Posted by

Studiuję, planuję, filozofuję, reflektuję, opisuję, dekoruję... Z przyzwyczajenia, z przyjemności, z prokrastynacji, z chęci dokumentowania.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s