comment 0

#119; 70 dzień wakacji – vacation day 70

Nie muszę pytać, czy otworzysz, bo wiem, że jeśli zjawię się, to w progu będziesz stać.
I zdejmę płaszcz podszyty lękiem, gdy przy mnie i przy nikim więcej twoja jasna twarz…
Dajesz mi niepokorne myśli, niepokoje
Tyle ich wciąż masz, kochana…

Siedemdziesiąty dzień wakacji. Sie-dem-dzie-sią-ty.

Wczoraj wróciłam z mojego jedynego – wakacyjnego – tegorocznego – zajebistego wyjazdu do Świerzna.

Świerznowieś w Polsce położona w północnej części województwa zachodniopomorskiego, w powiecie kamieńskim, w gminie Świerzno. Świerzno znajduje się ok. 12 km na wschód od Kamienia Pomorskiego.

W latach 1975-1998 miejscowość położona była w województwie szczecińskim. Miejscowość jest siedzibą gminy Świerzno.

Świerzno to średniej wielkości wieś o pierwotnym założeniu ulicowym, obecnie formą przestrzenną zbliżoną do wielodrożnicy.

Mi, jako osobie, która klasyfikuje swoje pięćdziesięciotysięczne miasto jako “zadupie”, która krótkosiężnymi marzeniami wbiega do apartamentu na Manhattanie, nie uśmiecha się spędzania pięciu dni z moich dwutygodniowych wakacji na wsi, gdzie młodzież ubiera się jak ja podczas choroby, dupy myślą, że są dupami w bladoróżowym błyszczyku z brokatem, jeansach i bluzce, ludzie generalnie nie myją włosów za często, nikt absolutnie nie dba o przyrodę, bo gdy pan Gienek wychodzi do “dużego sklepu” po butelkę piwa, dostaje elegancką jednorazówkę (nawet gdy małe dzieci kupują orenżadki i innego typu słodycze, których zakres cenowy to 0,00 – 0,40 zł ekspedientka rzuca im na ladę jednorazówkę, niewerbalnie mówiąc “masz i sam se zapakuj”. Żeby “ludziska nie mówiły”…), a ja wcale nie popierdalam w kwiecistej sukience co rano z ciepłym bochenkiem chleba i mlekiem prosto od krowy, nie leżę na stogu siana czekając na wschód słońca, nie wkładam słomkowego kapelusza i nie pracuję w ogrodzie, doglądając chryzantem.
Moje wiejskie wakacje (tu parodiując tytuł “Rzymskie wakacje”) to Dni Brudasa, które spędzam na wysłuchiwaniu historii z dziada pradziada, gapiąc się w okno, wielogodzinnym oglądaniu telewizji na trzech kanałach (czwarty śnieży) i sprzątaniu babcinej rezydencji. To tak mniej więcej, ogólnikowo.

Wiem, że być może zabrzmi to… Próżnie? Ale tym, co mnie najbardziej denerwuje na tego typu wyjazdach jest:
a) ograniczona zawartość mojej garderoby
b) deficyt w kosmetykach
c) trudności w utrzymaniu diety, bo moja babcia się obraża, gdy nie jem lub jem mało
d) zbyt wysokie ceny w przydrożnych sklepikach na artykuły typu “zupka chińska Vifon”.

Próżnie i infantylnie.

Filed under: Życie

About the Author

Posted by

Studiuję, planuję, filozofuję, reflektuję, opisuję, dekoruję... Z przyzwyczajenia, z przyjemności, z prokrastynacji, z chęci dokumentowania.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s