comment 1

#124; 75 dzień wakacji – vacation day 75

Vera Wang; tomboy chic; chyba ręka mi śmierdzi mleczkiem do szorowania brodzików

Lubię dorabiać pewną ideologię. Może nawet nie lubię, to jakoś wychodzi samo z siebie. To moja cecha. A cechy po prostu są.
Te moje ideologie są kontrastem. Jak gdyby kontrastem pomiędzy moimi oczami, moją perspektywą i moim punktem widzenia a oczami innych ludzi, ich perspektywą i ich punktem widzenia.
Czasem, gdy nie chce mi się bądź nie mam czasu umyć rano włosów, zrobię sobie ciut mocniejszy makijaż i wychodzę z domu z przekonaniem, że wyglądam jak Lauren Conrad, a zauważcie, że Lauren Conrad w The Hills często ma… no, nie za czyste i nie za świeże włosy, jednakże chociażby nie wiem co, jej staranna kreska z eyelinera dumnie się pręży na powiece.

Zakładam ubrania o rozmiar większe i wychodzę domu z przeświadczeniem, że jestem jak Korba.

Nie wyprostuję sobie włosów i myślę, że mam niesforne loczki, choć tak naprawdę mam co najwyżej niesforne końcówki i wyglądam dosyć biednie – nie jak Victoria Beckham.

Ubrałam sportowe legginsy, żeby być jak Vera Wang, a nie że niby wyszłam z domu bez spodni.

Nie maluję się, bo chcę wyglądać tak promiennie jak dziewczyny na Fashion Tv, zanim nałożą im tony podkładu Lancome i pomadek Chanel, a w rezultacie wyglądam jakbym spędziła w łóżku ostatnie dziesięć lat.

Wiem, że ludzie nie patrzą na mnie tak samo jak ja patrzę na siebie.
Wiem o tym.
Chociażby takie sytuacje jak dzisiaj nie dają mi o tym zapomnieć.
Byłam u mojej mamy na obiedzie.
Ubrana jak powyżej. W jacket, legginsy, moje krótkie włosy opadające na policzek, Ameryka w ogóle.
Spotkałam Ewę. Ewa Ta Której Nie Lubię/Ewa Ta Nie Od Historii.
(Nie lubię chyba żadnej kobiety o imieniu Ewa, ja nie wiem, może to ma coś wspólnego z Biblią…)
Kochana Ewa, jak zwykle, kurwa, sympatyczna, oznajmiła mi, że jestem podobna do jej kolegi. Gdy spojrzałam się na nią wzrokiem pod tytułem “daruj sobie, spierdalaj, nie odzywaj się do mnie”, inna – równie głupia – pani Agnieszka, która też znajdowała się w pomieszczeniu dodała “No, jeszcze w tej marynarce to już ogóle ma w sobie coś z chłopca”. Kochana Ewa dodała potem, że oczywiście nie miała na myśli tego, że wyglądam jak dojrzały mężczyzna, ale tak jakbym była jego siostrą.
W związku z zaistniałą sytuację pozdrawiam siostrę tego biednego pana.
I same macie marynarki! I same macie pucołowate twarze!

***
wykorzystując prawdopodobnie ostatni słoneczny dzień wakacji;
zanim zamkną mnie w betonowo-szklanej klatce na długie miesiące


Filed under: Życie

About the Author

Posted by

Studiuję, planuję, filozofuję, reflektuję, opisuję, dekoruję... Z przyzwyczajenia, z przyjemności, z prokrastynacji, z chęci dokumentowania.

1 Comment so far

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s