comment 0

#128

Któryś już raz zaczynam od początku.

Przypudrowany piernik.
Kawa z podwójnym mlekiem.
Mój dzisiejszy obiad.
Puste mieszkanie.
Brak perspektyw na wieczór – wykluczając ocenianą powtórkę pierwszej klasy po angielsku.

Przeprowadziłam sama na sobie program “Jak dobrze wyglądać nago?” ze sobą w roli głównej.
W rolę homoseksualnego stylisty-psychoterapeuty-kumpla wcielił się komputer ze stałym łączem. Moim stylistą byli ludzie z Chictopii, Rumi z FashionToast, The Sartorialist, Face Hunter i Style.Com. Nie zapominając o naręczach kolorowych magazynów dla wtórnie zanalfabetyzowanych kobiet sukcesu.
Psychoterapeutą i kumplem stał się ten blog, mój kołonotatnik z mrożoną truskawką na okładce i zakamarki mojej głowy. I te wielokrotnie kasowane wpisy, które miały stać się ucieleśnieniem moich myśli i ostatnich pomysłów.
Po zastąpieniu znoszonych i źle dopasowanych do mojej figury jeansów kilkoma kwiecistymi sukienkami w żywych kolorach, zrobiłam też małą mejkołwer. Ścięłam włosy, realizując pierwszy punkt z listy rzeczy, które Zawsze Chciałam Zrobić, Ale Zawsze Brakowało Mi Odwagi.
Zaczęłam sobie robić zdjęcia, kupiłam kosmetyki, zaczęłam robić dość udolny makijaż i wstawać wcześniej rano, żeby mieć czas na poranne przyjemności. Kupiłam nową bieliznę i zaczęłam codziennie oglądać się w niej w lustrze. Mierząc kolejną sukienkę lub tunikę nie obawiam się wziąć nawet rozmiaru 36, jeśli mam w głowie obraz Edie Sedgwick. Patrząc na mój odznaczający się brzuch myślę sobie, że to są moje kształty, to jest moje ciałko do kochania i najnormalniejszą na świecie rzeczą jest to, że człowiek ma kształt! Kobiety mają figurę. Kobiety mają piersi, dekolt, pupę, uda, nogi i brzuch. Kobiety mają nogi, niekiedy zgrabne łydki i piękne szyje. Więc dlaczego mam chować się za H&M-owskimi bluzami z kapturem i kolorowym T-Shirtem? Łyżwa Nike’a nie musi ocierać się o chodnik za pośrednictwem mojej stopy, o wiele bardziej wolę ubrać szpilki bądź buty na niewidocznym obcasie, czarne, kryjące rajsopy, sukienkę, sweter, długie kolczyki, płaszcz i śmiać się, chociaż nie – współczuć, niepewnym siebie dziewczynom najwyraźniej myślącym, że czarne włosy, czarna kredka, czarny eyeliner i kolczyk w dolnej części twarzy pozwoli im się ukryć. Schować się. Na dzień dzisiejszy, przykrą prawdą – z mojego punktu widzenia – jest to, że takim wyglądem młode dziewczęta wtapiają się w tłum niskowzrostnych dziewcząt o zaburzonej akceptacji przejawiającej się nadmiernym używaniem programu Photoshop i wyżej wymienionych akcesorii. (Akcesoriów.)

Co mnie cieszy, to to, że jestem częściej – i w ogóle – komplementowana. Moja próżność jest systematycznie mile łechtana.
Wczoraj mój ticzer powiedział, że jestem “jakaś”, co “jest osiągnięciem w dzisiejszym społeczeństwie, a w tym mieście to już w ogóle”.
Dowiedziałam się dziś, choć za bardzo w to nie uwierzyłam, że Kolega, Który Mnie w Gimnazjum Nie Mógł Zdzierżyć – Chociaż Może Przesadzam uważa, że jestem spoko i “teraz ładna”.
Inny kolega stwierdził, że nie wyglądam na swój wiek. <- w zasadzie może mnie zjechał, bo tragedia następuje wtedy, kiedy 16-letnia dziewczyna wygląda jak własna matka.
Inny kolega stwierdził, że mam swój styl.
Inne koleżanki stwierdziły, że mam fajne (tu wstaw część garderoby).

Oooł, umrę dziś wieczorem. Wyniosą mnie stąd nogami do przodu, gdy mój tata zobaczy, że nasypał mi się cukier puder na jego komputer.
Módlcie się za mnie.

Filed under: Życie

About the Author

Posted by

Studiuję, planuję, filozofuję, reflektuję, opisuję, dekoruję... Z przyzwyczajenia, z przyjemności, z prokrastynacji, z chęci dokumentowania.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s