comment 0

#131

Chyba jestem zakupoholiczką.
Albo mam jakieś początkowe stadium.
Albo przesadzam.
Albo wyolbrzymiam jakieś moje inne dysfunkcje.
Albo mój zakupoholizm równa się moje względne rozpieszczenie. Wychuchanie.

Przebudziłam się w nocy. Tak bynajmniej myślałam, za oknem w końcu i tak jest ciemno, więc whatever. Okazało się, że była 5.59 i nim zapadłam w ciemną otchłań marzeń i snów, obudziła mnie wdzięczna melodyjka Over the Rainbow, która pojawia się w filmie “50 Pierwszych Randek” i 6.01 byłam rześka i przyodziana w szlafrok.
Włączyłam komputer -> popatrzeć co tam nowego na Allegro.
Zaczęłam się zastanawiać jak bym stała z finansami, gdybym kupiła książkę “Bob Dylan: Autostradą do sławy” (45 zł), “Nirvana: Prawdziwa historia” (29,90 zł) i “Bob Dylan: Moje kroniki. Część 1” (24,50 zł + 7 zł).
Potem szukałam fajnych koszulek i stwierdziłam, że 20 funtów to w zasadzie nie dużo, jak za koszulkę z napisem “Listen to Bob Dylan”, który przestał mi się podobać zaraz po tym, jak wyłączyłam komputer.
Zakończyłam moje wirtualne zakupy przed 7, w związku z czym nici z mojego cudownego śniadaniu przy wschodzie słońca, na które miało skłądać się – uwaga, fanfary – omlety.
Odkąd Jowita pokazała mi w niedzielę jak robić omlety, stały się one moją ulubiona potrawą, której samodzielnie wciąz jeszcze nie przyrządziłam, ale staram się. I really do.

Gdy po szkole udałam się na miasto i Ola wyperswadowała mi zakup płaszczyka a’la “grzybek”, zakupiłam spódnicę koloru morskiego, bo oczywiście musiałam wydać na coś pieniądze.
Największy przejaw zakupoholizmu ostatnich dni.
Czy naprawde potrzebowałam tej spódnicy?
Wracałam do domu z moim nowym zakupem i myślałam sobie, że biorąc pod uwagę stan mojego życia towarzyskiego, zastępuje sobie przyjaciół, znajomych, miłe pogawędki, wieczorne wyjścia i chwile zapomnienia, nawet te błogie kieckami, majtkami, prutkami, sukienkami i bluzkami, marynareczkami, torebeczkami, cudami, wiankami, kurwa jego mać!

Pierwsze co zrobiłam po przyjściu do domu to porządek w szafie, bo skoro ciuchy to moi przyjaciele, to przynajmniej postanowiłam o nie dbać.

Jestem towarzysko-upośledzoną głupią osobą, której trudny charakter jest nie do zniesienia, której charakter jest dziwnie analogiczny z chakterem Aleksandry (mam rację?) i u której p

Filed under: Życie

About the Author

Posted by

Studiuję, planuję, filozofuję, reflektuję, opisuję, dekoruję... Z przyzwyczajenia, z przyjemności, z prokrastynacji, z chęci dokumentowania.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s