#138; weekend, zupa ogórkowa, Dzień Brudasa, kompleksowe czyszczenie dywanów i tapicerki, zakupy, wojna trzydziestoletnia, Pachnidło, "myself", aktual

izowanie pamiętników.

Wiecie…
Wspomniałam ostatnio wakacje i zmywanie nieszczęsnych sztućców, bo skończyły mi się pieniądze.
Znaczy nie do końca, bo trzymam mój wtórny zakupoholizm na wodzy i nie doprowadzę się przecież do kompletnego bankructwa, aczkolwiek źle się czuję, gdy nie mam pieniędzy.
Pierdolony ogólnoświatowy materializm, słońce wydaje mi się bledsze, dni bardziej szare i ja bardziej smutna, gdy w moim portfelu nie ma pieniędzy. Cóż.

Nie pamiętam, czy już o tym przypadkiem nie wspominałam, bo mam jakieś rozmnożenie jaźni w związku z umieszczaniem moich myśli w różnorodnych miejscach, włączając książkę od niemieckiego, ale myśl zrodzona w strumieniach ciepłej wody zaktualizowała się ostatnimi dniami, kiedy Ola siedziała smutna i przygnębiona (i nawet jak to określiła “zdruzgotana”), bo BARDZO MOCNO EKSTREMALNIE nie podobał jej się zajebiście skrojony czarny płaszcz zimowy.

Pomyślałam sobie, że powinnam się niesamowicie cieszyć i być wdzięczna.
Za to, że mama mi kupuje nowe buty na każdą porę roku. Za to, że mam dwa płaszcze na zimę. Za to, że grzeją w domu. Za to, że jak otwieram lodówkę to znajduję tam mój ulubiony serek kanapkowy. Za to, że mogę pić 10 kaw dziennie i nie muszę oszczędzać, “bo droga”. Że w barku prawie zawsze znajdują się moje ulubione niemieckie słodycze. Że mogę siedzieć na internecie cały dzień i całą noc i mama nie krzyczy, że przyjdzie za dużo za prąd. Za to, że rodzice odnieśli się do mnie z pewnego rodzaju pretensjami, że nie pojechałam do Paryża, bo była taka niepowtarzalna okazja. Za to, że na dobrą sprawę mogę pojechać do Szczecina, na głupie zakupy. Że chodzę na zakupy, kiedy chcę sobie poprawić humor. Że mama pyta się, co u mnie. Że tata pozwala mi siedzieć na swoim komputerze i nie krzyczy na mnie, kiedy po raz kolejny rozwalę telewizor. Że wiecie, mam na codzień takie zwykłe rzeczy, które dla innych ludzi naprawdę są czymś… Mogę tak jeszcze długo wymieniać… Chyba tego wszystkiego jednak nie doceniam.

Pozdrawiam z tego miejsca serdecznie Olę i jej płaszcz. 🙂

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s