comment 0

#143; ”Especially when it’s nine below zero and three o’clock in the afternoon.”

Jest 17.48 na moim zegarze, co oznacza, iż od dokładnie 11 godzin i 48 minut myślę i marzę o tym, kiedy ten dzień się nareszcie skończy.

W dni takie jak ten dzisiejszy, kiedy parę zjawisk pogodowych zrzekło się, powiedziało “hej, hej, jeszcze raz…!” i postanowiło obrzydzić mi czwartek, których i tak nienawidzę z reguły.
A regułą są zazwyczaj dwa włefy. Dwa włefy równa się dwa razy AU, dwa razy KN i inne twarze pod tytułem “odbijam piłkę wyżej i dalej od ciebie, moje iq jest zawstydzająco niskie, ymcy ymcy”.

Masakra pogodowa = zły humor, bad hair day, uczucie nieświeżości, bałagan w pokoju (bo muszę się przebrać), bałagan w szafie (bo z dna szafy muszę wyciągac buty), bałagan w łazience (po bo obowiązkowej relaksującej kąpieli nie zdązam sprzątać w łazience), bałagan w kuchni (bo nie zdążam sprzatnąć po obiedzie), bałagan w mieszkaniu (bo jestem jak huragan).

Generalnie czuję się jak na jakiejś Florydzie, bo w mojej głowie właśnie zawitał obrazek z wiadomości, wiesz, ściany deszczu wyginające palemki i innego typu liche drzewka…
Miałam dzisiaj zacząć dokumentację mojego stroju, ale jakoś wiesz… Jak być tre chic skoro wiatr chce mi oderwać łeb?

Filed under: Życie

About the Author

Posted by

Studiuję, planuję, filozofuję, reflektuję, opisuję, dekoruję... Z przyzwyczajenia, z przyjemności, z prokrastynacji, z chęci dokumentowania.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s