comment 0

#148; ARE THE BEATLES FUCKIN’ GODS????!!!!

Albo to ciąg dalszy mojego matrixa, kreskówki, galaktyki lub jakzwałtakzwał, albo Bóg ma na imię John, Paul, Ringo lub George.
Jakiś około powiedzmy miesiąc temu sięgnęłam w bibliotece po kolejną książkę z mojej jednej ulubionej półki. Mówię: “A, wezmę sobie McCartneya”.
Przeczytałam książkę o McCartneyu i jak zawsze po przeczytaniu kolejnej biografii z działu muzyki, słucham nowego zespołu. Lub odkrywam stary zespół na nowo, jak w tym przypadku.
Wydaje mi się, że nie rozumiem ich fenomenu… Być może dlatego, że nie miałam naście lat w latach 60., więc nie jestem w stanie pojąć jaką to niesamowitą energię dawała ludziom na całym świecie piosenka rodzaju typu “I Wanna Hold Your Hand”.

Oglądam Pro7, w programie “Taff” o 17 mówią, że Paul McCartney będzie uhonorowany na MTV EMA.
Czytam gazetkę z Empiku, widzę jakieś nowe wydawnictwo Beatlesów.
Oglądam program na RTLu, coś na kształt “Urzekła mnie twoja historia” czy jakiś inny program, gdzie najważniejsze są ludzkie łzy i wywlekanie rodzinnych brudów, piosenka tytułowa “All You Need is Love”.
Oglądam Mtv w czwartek wieczorem, Paul McCartney dostaje nagrodę.
Wstaję rano, mój tata śpiewa “She Loves You”.
MÓJ TATA ŚPIEWA.
RANO.
SHE LOVES YOU.

Dżizyz.
Wahnsinn!

Filed under: Życie

About the Author

Posted by

Studiuję, planuję, filozofuję, reflektuję, opisuję, dekoruję... Z przyzwyczajenia, z przyjemności, z prokrastynacji, z chęci dokumentowania.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s