comment 1

#173; 3410; Brosnan/Brosman/Rosman/Bosman; OMG OMG OMG, SJP otrzymała całą garderobę Carrie Bradshaw na własność!!!

Nowy Rok wydaje się być strasznie smutnym dniem. Dla waszej wiadomości, za Nowy Rok oficjalnie uchodzi pierwszy dzień stycznia, a nie – jak nam wpiera rozkład jazdy autobusów Europa-Linie – 31 grudnia. 31 grudnia to po prostu ostatni dzień w roku, w którym musimy wyrzucić kalendarz i z nieznanych przyczyn wypływających ze środowiska zewnętrznego musimy forsować swój organizm i położyć się spać we wczesnych godzinach porannych bez względu na stan twojego organizmu, co grozi rozregulowaniem zegara biologicznego.

Ojeju, właśnie widzę Szczepkowską w Tvn24. Szczepkowską lubię o tyle, że fajnie wygląda jak na swój wiek, a strzelam pięćdziesiątkę na oko, że pisze felietony do “Wysokich Obcasów”, że napisała książkę “Kocham Paula McCartneya” i że 20 lat temu powiedziała słynne zdanie “Proszę państwa, (tu data, której nie pamiętam), skończył się w Polsce stan wojenny”.
Tęsknię do dnia, w którym opanuję historię i politykę 20. stulecia. Naprawdę.

Spędziłam wczorajszy wieczór z Jowitą. No były jeszcze Cheetosy Serowe, Tasty Ser i Szynka, Tortilla Serowa, Napoje Energetyzujące z Niższej Półki i Sałatki.
Oglądałyśmy Mamma Mia; film, który zapewne w zamyśleniu miał mnie rozbawić, porwać do tańca i otworzyć moje umuzykalnione serce na muzykę szwedzkiego kwartetu, którego trzon nie stanowią siostry, wbrew temu, co na WOKu wpiera mi pani M., jednakowoż czegoś mi w nim zabrakło, coś mi przeszkadzało. Może dlatego, że nie lubię musicali i sztuczne wydają mi się takie śpiewane dialogi, wiecie… Meryl Streep rozmawia z Piercem Brosnanem na uboczu przy zachodzącym słońcu, nagle zaczyna śpiewać piosenkę. To takie strasznie sztuczne, nie podoba mi się to, nie rusza mnie to, nie chce mi się śpiewać, nie wprawiło mnie to w szampański nastrój sylwestrowej zabawy, nie poprawiło humoru.

Oglądałyśmy potem “Prosto w serce”, który spodobał mi się chyba na początku zeszłego roku albo nawet wcześniej, kiedy to byłam zakochana w zespole The Strokes i śledziłam ich najnowsze zdjęcia paparazzi, szczególnie zdjęć perkusisty będącego w związku z Drew Barrymore i stamtądże dowiedziałam się, że moja ulubiona aktorka kręci film mający coś wspólnego z muzyką. Film był też dość nudny, jednakże znośny, pewnie przez wybór jednej z głównych aktorów (w/w Drew Barrymore). Nie stał się on aczkolwiek moim ulubionym filmem, nawet jeśli Hugh Grant jednym tchem wymienił Dylana i Beatlesów.

Zeszły rok zaliczam do udanych, chociaż na tym etapie mojego sielankowego życia, kiedy wciąż mieszkam z rodzicami, nie ma tak naprawdę żadnych dołów, upadków i niepowodzeń. Gorsze oceny w szkole nie sprawiają, że masz zły rok. Parę “bad hair day” pod rząd też nie. Zła decyzja dotycząca włosów też nie, dajcie spokój.
Tym, z czego jestem dumna i co mnie cieszy to to, że samodzielnie odmieniłam swój pokój, nie tylko z własnych funduszy, ale także własnymi “rencyma” i że w zasadzie wymieniłam całą garderobę za samodzielnie zarobione pieniądze.
Podobały mi się nawet zeszłe wakacje, mimo tego, że pracowałam przez w zasadzie dwa całe miesiące, bo w dzień zakończenia roku szkolnego, kiedy wy napawaliście się cudownym popołudniowym słońce, ja już byłam pierwszy dzień w pracy. Podobały mi się te wakacje, mimo że chodziłam w ufarbowanym na marchewkowy rudy hełmie i miałam tylko dwa tygodnie swobodnego odpoczynku. Dwa tygodnie nudy to naprawdę bardzo dużo, tym bardziej to przyznaję teraz, gdy stoi przede mną perspektywa ferii zimowych, na które nie mam kompletnie żadnego planu. Kompletnie. Żadnej. Opcji.
Cieszyłam się też, kiedy dokładnie 18 sierpnia, w dzień urodzin córki Courtney Love i Kurta Cobaina -> jeszcze pamiętam takie rzeczy, ścięłam sobie włosy na o wiele krótsze i ufarbowałam na “miły” kolor.
Cieszyłam się dzień za dniem, bo tak trzeba, mili państwo. Życie nie zaczyna się pierwszego stycznia, tylko każdego następnego dnia. Amen.

Jeśli już miałabym wymienić jakieś noworoczne postanowienia, a coś czuję, że będzie to nieuniknione na kolejnej lekcji angielskiego i niemieckiego, to chcę przestać obgryzać paznokcie, posługiwać się piękniejszą polszczyzną, nie wspomagać się szczeniackimi bluzgami, zacząć się uczyć słówek z angielskiego i z niemieckiego i może będę milsza 😉
Yes, I can.

Filed under: Życie

About the Author

Posted by

Studiuję, planuję, filozofuję, reflektuję, opisuję, dekoruję... Z przyzwyczajenia, z przyjemności, z prokrastynacji, z chęci dokumentowania.

1 Comment so far

  1. Nie mówi się “pod rząd”, my dear, bo to niepoprawne stylistycznie według nauczeń mojej polonistki z prawdziwego zdarzenia (nie mam tu na myśli pani D.).Tak mnie w oko ukłuło to akurat.Ja mam jak zwykle mnóstwo postanowień noworocznych ^^

    Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s