comment 0

#177

Ooooch, jak bardzo uwielbiam niedzielne poranki, kiedy domownicy cicho pochrapują, a słońce wiadrami wlewa mi się do pokoju przez ramię?

Muszę powiedzieć, że w krótkich włosach jest coś, co sprawia, że chce ci się śmiać. Naprawdę.
Myślę, że ten mechanizm działa też na odwrót, dlatego na blogach (zwykłych i photo-) mamy do czynienia z zatrzęsieniem smutnych dziewcząt chowającymi niekiedy całkiem ładne buźki za gęstwiną włosów.

Wczoraj oglądałam film “Był sobie chłopiec”. Jak w każdym filmie odnalazłam w nim cząstkę siebie, co z kolei pewnie świadczy o tym, że jestem po prostu ludzka. Bo przecież filmy pokazują ludzi o różnych cechach. Niektórzy ludzie utożsamiają się z Kingą z “M jak Miłość” (gra Katarzyna Cichopek), inni z Sharon Stone z “The Specialist”, a jeszcze inni z Lucy z “50 pierwszych randek”.
(Ostatnio odnalazłam swoje podobieństwo nawet w Fauście.)
Choć film był bardzo podobny do “Dnia Świra”, mężczyzna, dialogi, prawie brak muzyki, główny bohater narratorem, to śmiałam się niczym na komedii czy sitcomie. Szczególnie gdy ta kobieta do złudzenia przypominająca moją panią od niemieckiego śpiewała “Killing Me Softly”. Z zamkniętymi oczami.

Filed under: Życie

About the Author

Posted by

Studiuję, planuję, filozofuję, reflektuję, opisuję, dekoruję... Z przyzwyczajenia, z przyjemności, z prokrastynacji, z chęci dokumentowania.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s