#193

Patrzę sobie na miłe zdjęcie na moim pulpicie przedstawiające Marilyn Monroe przebraną – jakże sarkastycznie – za Jackie O, z czasów kiedy jeszcze była panią Kennedy, i myślę sobie: Marilyn Monroe przynajmniej nie musiała pisać matury.

Wystarczyło, że pokazała dupę w odpowiednim czasie odpowiedniej osobie.

Moja mama zabroniła mi się śmiać przez najbliższe kilka dni, bo stwierdziła, że mój śmiech na jej niekończące się pytania “czemu nie miałaś chociaż piętnastu punktów?” denerwuje ją bardziej niż sam fakt, że nie zdałam próbnej matury próbnej matury z matematyki, joł.

Oczywiście, że się nie cieszę i oczywiście, że ubodło to moje ego, niemniej jednak nie mam – jeszcze – zamiaru popadać w żaden rodzaj depresji ani załamanie nerwowe, bo jeszcze mam czas. To takie proste – jeszcze jest czas.

Rodzice mają rzadko spotykaną zdolność zasiewania w tobie ziarenka poczucia winy.
Moja mama jest mistrzem w tej dziedzinie.
Jej niekończące się kazania wypełnione pytaniami retorycznymi przywołują co prawda – niekiedy szyderczy – uśmiech na mą twarz, ale gdy zamknę się w moim cichym pokoju – w mojej przestrzeniiiiiii – czuję się winna.
Głupia.
I winna.
Winna tego, że nie jestem w stanie sprostać oczekiwaniom moich rodziców.
Oczywiście jestem w stanie, chociaż moi rodzice to typ ludzi, którzy zawsze chcą “higher and higher”.
Chcą, żebym miała pasek. Nie mam – O Boże.
Ni stąd, ni zowąd wygrywam – przykładowo – olimpiadę z niemca – O, fajnie.
“Idź do swojego pokoju”.

Rolnicy!

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s