#195; trzydzieści cztery

Chyba zacznę grać w piłkę nożną, doprawdy! Może wtedy jakaś nadprzyrodzona siła będzie wywlekała mnie z domu o każdej porze dnia i nocy ilekroć dojrzę wolne boisko i dźwięk piłki z impetem uderzającej w blaszaną kratkę przestanie mnie tak bardzo irytować jak teraz! Pieprzona blaszana kratka.

Zapowiada się jeden z ciekawszych sprawdzianów z historii, więc postaram się tego nie zdoić. Powstanie USA i rewolucja francuska to zdecydowanie tematy, przy których zgłębianiu moje myśli nie oscylują gdzieś na granicy “dobra, daj se spokój” a “o Boże, ale bym se coś zjadła”.

Obudziłam w sobie dzisiaj dziecko. Oczywiście, że nie wywiązałam sobie dwóch radosnych kucyków (haha), nie przebrałam się za Czerwonego Kapturka, ani też nie ubrałam białych koronkowych skarpeteczek w wersji mini do sandałków z tworzywa sztucznego, nie.
Dziecko o bezgranicznej fascynacji ciuchami mamy i odbierające świat z szeroko otwartymi oczami; z zaciekawieniem czytając o czasach saskich i dlaczego zmienia nam się głos, wówczas gdy nawdychamy się tlenu.

Dzisiaj o 1.50 leci na “jedynce” film dokumentalny o Joy Division.
Pewnie Telewizja Polska i jej – ostatnio wykazujący się sporymi tendencjami do zmian i przetasowań – zarząd uznała go za interesujący, acz zbyt kontrowersyjny, dlatego przesunęli go na porę, kiedy to nawet nocnym markom nie chce się za bardzo skupiać uwagi.
Telewizja Publiczna i jej misja. Misja edukacyjna.
Naprawdę spostrzegłam takie zjawisko – edukowanie widzów. I to nie dlatego, że usunięto z anteny program “Gwiazdy tańczą na lodzie”.
“Chcemy z wami bawić się!”
Wczoraj oglądałam wieczorem z mamą “Na dobre i na złe” i jednym z bohaterów odcinka było dziecko, które cierpiało na zespół Aspergera. Normalnie, w każdym innym serialu, rzuciliby tylko takie hasło i pozostawili widza z tępym wyrazem zdezorientowania na twarzy, ale nie w “Na dobre i na złe”! Nie na “dwójce”! Nie doktor Zosia!
No i to dziecko zbierało niebieskie nakrętki od butelek, nie mogło zasnąć póki kilkadziesiąt razy nie upewniło się, że drzwi są zamknięte, pytał się kobiet, czy to ich naturalny kolor włosów, po czym – bez względu na odpowiedź – informował je, że jego mama farbuje włosy farbą numer 34, jadał głównie kanapki z serem i pytał się “Jesteś moim tatą?”.
Młode aktoreczki świeżo po szkole aktorskiej grające w serialu lekareczki świeżo po medycynie starały się przybliżyć rodzicom zaburzenie ich syna, rozmawiali o tym między sobą na szpitalnych korytarzach i w ten oto sposób, ta nieliczna część społeczeństwa polskiego, która a) w piątek wieczorem siedziała w domu, b) w piątek wieczorem siedziała w domu i oglądała telewizor, c) w piątek wieczorem siedziała w domu i oglądała “dwójkę”, d) w piątek wieczorem siedziała w domu i oglądała “Na dobre i na złe”, e) w piątek wieczorem zachowała trzeźwy umysł, dowiedziała się co nieco o zespole Aspergera. Że eksperci gorliwie dyskutują czy Asperger to już autyzm, czy jeszcze nie, czy można to rozpatrywać jako lżejszą odmianę autyzmu, że dzieci cierpiące na tą chorobę przejawiają wszystkie objawy charakteryzujące autyzm, z tym, że nie występuje u nich zaburzenie mowy i coś tam jeszcze, że przejawiają nadmierne zainteresowanie wąską dziedziną nauki (to dziecko z serialu miało ponad 5 tysięcy nakrętek od butelek!) , mają problemy z przystosowaniem się do społeczeństwa i tym podobne.

🙂
Mogliby nakręcić odcinek “Na dobre i na złe” o leczeniu epilepsji na przykładzie Iana Curtisa. Z doktor Zosią na czele.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s