comment 0

#204; Eutanazja

Śmiem twierdzić, że tylko strony z najnowszymi informacjami gospodarczo-politycznymi i własna skrzynka e-mailowa z zablokowanym spamem jest w stanie uchronić cię od przymusu oglądania wszechobecnych misiaczków, serduszek i “Happy Valentine’s Day”.

Śmiesznie okrutne życie singlów, misiaczki. Wczoraj na Tefałen Dwadzieścia Cztery jakiś miły pan głosił pro-walentynkowe teorie ze zgoła ekonomicznego punktu widzenia, o tym, że w czasach kryzysu (albo na czas kryzysu) należy się jednoczyć, bo w przeliczeniu na jedną osobę, singiel produkuje więcej śmieci niż kilkuosobowe gospodarstwo domowe. Single wydają także więcej pieniędzy – chociażby dlatego, że spędzają wolne wieczory w pubach, więc muszą zapłacić za piwo i innego rodzaju przyjemności albo w domu, więc sobie wypożyczą ten film lub kupią – niech już będzie – sześciopak. KOCHAJMY SIĘ, jak mówi Adam Mickiewicz w ostatniej księdze “Pana Tadeusza”! Z okazji lutego, z okazji walentynek! I z okazji kryzysu.

(Dlaczego w mojej głowie funkcjonuje stereotyp, że singiel to mało atrakcyjny mężczyzna, który ma wieczny “nieład” w domu, nie wie jak obsługuje się pralkę, a rano wkłada na siebie to co jest czyste?)

Im mniej się o coś troszczysz, tym lepsze są efekty.

Powyższa teza jest najjaśniejszym objawem procesów myślowych młodego człowieka-ucznia. No sam się zastanów, Karol, ile razy idioci ze szkoły i klasy dochodzili do takiego wniosku, że jak przychodzą kompletni nie przygotowani na sprawdzian to mają lepsze oceny aniżeli wtedy, gdy przygotowują się gorąco i namiętnie przez dwa tygodnie?

Ja odnoszę powyższe stwierdzenie do a) włosów, b) ściągania plików z Aresa.

a) Teraz może już nie zauważam tego efektu w całej okazałości, ale gdy kładziesz się wieczorem spać z czystymi włosami, wstajesz rano, odgarniesz włosy z twarzy i gdy spojrzysz w lustro – twoim oczom – w dziewięćdziesięciu procentach – ukazują się dosyć przystępne loki, gniecenia, objętość i “artystyczny nieład”.

b) Gdy siedzisz i tępo wpatrujesz się jak niebieski pasek oznaczający postęp na Aresie wolno zmierza do przodu, plik – jak na złość – nagle przestaje się ściągać. Natomiast, gdy uruchomisz program wraz z uruchomieniem komputera, po jakimś czasie możesz odebrać swoje świeżo ściągnięte piosenki, niczym ciepłe bułeczki od pobliskiego piekarza.

Czuję się trochę oszołomiona po ostatniej lekcji religii, muszę to przyznać.

Oszołomienie przejawia się u mnie szeroko otwartymi oczami i lekko ściągniętymi ustami – dla waszej wiadomości, misie.

Nie przypuszczałam, że człowiek w sutannie w średnim wieku powie mi coś co da mi do myślenia w sposób zgoła inny niż zastanawianie się nad istotą istnienia instytucji zwanej Kościołem, a jednak KMB sprawił, że zmieniłam swoje, mogłoby się wydawać – przemyślane zdanie o eutanazji. Eutanazja nie powinna być dozwolona. Naprawdę nie. Nie będę się teraz o tym rozpisywała, bo towarzyszyłoby mi nieodparte uczucie powtarzania się, a to mi wpływa – niestety – negatywnie na układ nerwowy.

Dzisiejszy, post-walentynkowy, dzień jest dniem, w którym uległam czarowi i potędze geniuszu płyty “Sgt. Pepper’s Lonely Hearts Club Band”. Przewijał się ten nieszczęsny Sierżant Pieprz (o Matko, jak ja nie lubię tego sformułowania!) przed moimi oczyma na kartach czasopism muzycznych, książek i przy wielu innych okazjach, ale nawet po pierwszym przesłuchaniu płyty podchodziłam sceptycznie do kakofonii dźwięków, do rejestrowania dźwięków piejącego koguta, szczekającego psa, puszczania muzyki do tyłu, umieszczania infradźwięków słyszalnych tylko dla psów, co – na marginesie – sprawiało, że stawały się agresywne i zaczynały gonić własny ogon. Wraz z moim ostatnim, w zasadzie noworocznym postanowieniem, że będę słuchała płyt w całości łącznie z zapoznaniem się z tekstem, wysłuchałam całej płyty i jestem w stanie błogiej i niewyartykułowanej ekstazy.

1. “Sgt. Pepper’s Lonely Hearts Club Band”

2. “With a Little Help from My Friends”

3. “Lucy in the Sky with Diamonds”

4. “Getting Better”

5. “Fixing a Hole”

6. “She’s Leaving Home”

7. “Being for the Benefit of Mr.Kite”

8. “Within You, Without You”

9. “When I’m Sixty-Four”

10. “Lovely Rita”

11. “Good Morning, Good Morning”

12. “A Day in the Life”

P.S. Dokończ zdanie: Ktokolwiek śpiewa w chórkach (a wydaje mi się, że śpiewają wszyscy minus Ringo Starr jest ______.

P.S.1. Pamiętasz tą scenę z “50 Pierwszych Randek”? Kiedy Henry po raz enty przychodzi do tej małej, hawajskiej restauracyjki i po raz enty podchodzi do stolika Lucy i ona mówi coś w rodzaju “Sorry, I have a boyfriend”. Henry (Roth <3) wie, że ona nie ma chłopaka, więc się pyta "What's his name?" A ona mówi: "Ringo", a on: "And his last name's Starr?" A ona: "No, McCartney".

P.S.2. Mam zamiar zaśpiewać piosenkę “She’s Leaving Home” na szkolnym konkursie młodych talentów, bo jest ona wprost idealna na moją barwę głosu, aaaach! To takie… hm, pocieszające, że mam taką samą barwę głosu jak McCartney!!! OOCH! (Nadużywanie “och!” kojarzy mi się z Hermioną z HP).

Filed under: Życie

About the Author

Posted by

Studiuję, planuję, filozofuję, reflektuję, opisuję, dekoruję... Z przyzwyczajenia, z przyjemności, z prokrastynacji, z chęci dokumentowania.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s