comment 0

#220; GETBACK

Przechodziłam ostatnio gdzieś* przez ulicę w niedozwolonym miejscu umykając przed mknącymi samochodami i pomyślałam sobie jak blisko jesteśmy śmierci. Beztrosko sobie chodzimy i zużywamy tlen, podczas gdy śmierć dosłownie wisi nam nad głową. Myślę, że to dlatego zdjęcia rentgenowskie są czarne; ta czarna otchłań to śmierć czyhająca na nas. Mamy prześwietlaną klatkę piersiową, śmierć osnuwa twoje żebra, płuca, gardło, żołądek… Rozrywa ci wątrobę. I masz krwioplucie.
Tak przy okazji, myślisz, że dlaczego młodzież (i nie tylko) chodzi spowita w czarne szaty? Dlaczego akurat czerń jest nową czernią?

Przechodzimy przez głupią ulicę z głupimi zakupami (mama kazała kupić 15 deko polędwicy chłopskiej za piętnaście dziewięćdziesiąt / kilo) zastanawiając się co będziemy robić, gdy przyjdziemy do domu. Może podzielimy się z mamą jakąś uwagą? Może przyjdzie nam coś do głowy? Może zachce ci się spać? Może ktoś zadzwoni z ciekawą informacją? Może zadzwoni pani i będzie usiłowała wcisnąć ci książkę telefoniczną za dwadzieścia osiem złoty? Może ktoś spyta „Czy rozmawiam z panem Andrzejem?“ gdy podniosę słuchawkę? Możesz też zrobić krok o sekundę za wcześniej i zginąć pod kołami rozklekotanego samochodu z idiotycznymi żaluzjami w kształcie misiaka zakupionych na stacji benzynowej.
My, uczniowie (czyli prawie jak „My, naród…“) prowadzimy siedzący tryb życia. Możemy jednakowoż wstać z krzesła i rzucić się w przepaść. Nawet jeśli przepaścią nazywamy dwupiętrową kondygnację dzielącą gabinet historii od gruntu. Jakoś tak samobójstwo poprzez rzucanie się z okna skojarzyło mi się z historią, pozdrawiam panię Ęnuwe.

Generalnie miałam jakiś zły tydzień.
Bad hair week, bad clothes week, bad oceny week, bad spanie week, bad humor week, bad rozplanowanie wolnego czasu week, bad brak motywacji week…

Z tej okazji ubiorę się na czarno.

Dobrze, skoro już uprawiam „wypróżniarstwo się“ to powtórzę się setny raz, ale powiem, powiem, że ciężko mi wytrzymać to pieprzone sześć czy siedem godzin w szkole w towarzystwie garstki wiecznie narzekających osób. Słyszałam, że jest jakiś chór narzekających, moja klasa powinna wygrać wszystkie castingi w przedbiegach.
Siedzę jak ten palant po środku klasy mając uszy dookoła głowy… Z jednej strony dobiegają mnie narzekania na zeszły sprawdzian… Z innej strony dobiegają mnie narzekania na przyszły sprawdzian… Inny kretyn chce przekładać sprawdzian, na co Znerwicowana Koleżanka #1 mówi, że lepiej nie, bo potem będzie jeszcze ciężej.
Znerwicowana Koleżanka #2 przeżywa coś co pani mimochodem rzuciła na korytarzu… Właściwie Znerwicowana Koleżanka #1 i Znerwicowana Koleżanka #2 to ta sama osoba.

GRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRR!!!

Pierdoleni poszukiwacze przygód.
Nie odzywaj się do mnie.

*nigdy mi nie wierz, kiedy mówię, że czegoś nie pamiętam – zawsze wszystko pamiętam, czasami tak tylko mówię, a czasami nie chcę czegoś pamiętać

Filed under: Życie

About the Author

Veröffentlicht von

Planuję, filozofuję, reflektuję, opisuję, dekoruję... Z przyzwyczajenia, z przyjemności, z prokrastynacji, z chęci dokumentowania.

Kommentar verfassen

Trage deine Daten unten ein oder klicke ein Icon um dich einzuloggen:

WordPress.com-Logo

Du kommentierst mit Deinem WordPress.com-Konto. Abmelden /  Ändern )

Google Foto

Du kommentierst mit Deinem Google-Konto. Abmelden /  Ändern )

Twitter-Bild

Du kommentierst mit Deinem Twitter-Konto. Abmelden /  Ändern )

Facebook-Foto

Du kommentierst mit Deinem Facebook-Konto. Abmelden /  Ändern )

Verbinde mit %s