comment 0

#237; Niemcy

Powyższe sześć liter ustawione właśnie w takiej kolejności najprawdopodobniej bardzo cię zniechęca, niemniej jednak pragnę wyrazić moje niewytłumaczone uwielbienie dla wyżej wspomnianego kraju.
Po dłuższej chwili refleksji, nie przychodzi mi na myśl rozsądne wytłumaczenie związane z ekscytacją i wydymaniem ust w “kiska” rodem z portalu nasza-klasa/photoblog, ilekroć w Faktach pada informacja o szczycie w NIEMCZECH, we wiadomościach sportowych o NIEMIECKIM sportowcu, a moje ulubione blogi piszą o najnowszych NIEMIECKICH modelkach.

Zauważ, że Polacy są strasznie zakompleksionym narodem.
Bynajmniej w moim odczuciu.
Nie chcę tutaj tworzyć swojego rodzaju listy skarg i zażaleń, jakie to “w tym kraju wszystko jest popierdolone” a’la Photoblog.pl, kiedy to zbulwersowana młodzież w sobotę wieczór siedzi przed komputerem w zakurzonym pokoju i postawionymi na tani żel włosami i wypisuje “rozkminy”, jacy to “ludzie w tym mieście są”.
Aha.
Czyli wygląda to tak, jakby wszyscy mieli jakiś kompleks; polskie znaczy gorsze.

Jesteśmy na wycieczce w wielkim polskim mieście (“Seks w wielkim [polskim] mieście”), zwiedzamy drapacze chmur, oszklone biurowce, okazałe galerie handlowe, gdzie oczywistymn i obowiązkowym punktem wycieczki są trzy godziny na drobne zakupy, które w pełni koncentrują się na szukaniu wyprzedaży w Haemie i Kubusie; spacerując ulicami miasta przy przemieszczaniu się z miejsca A do miejsca B widzimy śpiących, nieświeżych obywateli, których zapach roznosi przejeżdżające z oszałamiającą prędkością ferrari na długość całej ulicy. Idziemy nawet do kasy biletowej tutaj, na naszym lokalnym dworcu, gdzie stałym elementem otoczenia i wyposażenia, stali się dość tęgo podchmieleni panowie. Przemiła pani Mirka z nieskazitelnym balejażem na kasie może śmiało stwierdzić, że to jej “współpracownicy”. Często stwierdzam, że wielu ludzi jest szarych, nijakich i do pokolorowania. TACY ludzie są brązowi, śmierdzący i do umycia.

Zwiedzamy natomiast jakiekolwiek europejskie miasto, nawet jeśli jest to oddalony o zaledwie 30 kilometrów niemieckie miasteczko, i zachwycamy się czystością, zadbanymi domkami, wesołymi ludźmi udającymi się do sklepu z wiklinowymi koszami i pary osób w podeszłym wieku, którzy spacerują w sztruksach, polarach i ręce trzymają splecione z tyłu. Zatrzymują się i z uśmiechem wymalowanym na twarzy przyglądają się co bardziej zorganizowanej grupie młodzieży.
Jeżeli już mówię o Niemcach i o Niemczech, to dajmy na to, że jesteśmy na wycieczce krajoznawczej w większym mieście niż przygraniczne wioski, dajmy na to: Berlin. (W tym momencie powiedz ładnie i głośno “łał”. Przez duże “eł”. Ja powiedziałam.)
Chodzimy, zwiedzamy, w torbach mamy resztki jedzenia, na które mama dała nam pieniądze ze słowami “masz, idź kupić sobie coś na podróż, tylko nie same czipsy”, co drugi uczestnik wycieczki dzierży w ręku aparat cyfrowy, ażeby uwiecznić zwiedzane obiekty, chociaż na jego profilu na młodzieżowych portalach rozrywkowych znajdą się zdjęcia przedstawiające w zdecydowanej większości jego wydętą w bliżej nieokreślony grymas twarz z podpisem “Ja w [tu wstaw miasto]”, w tym przypadku “Ja w Berlinie”. Na przedmieściach miasta, broń Boże w samym centrum!, spotkamy lekko podchmielonego towarzysza żyjącego z zasiłku, chociaż nie wiem czy w Niemczech to też się tak nazywa; może to jakaś Sozialhilfe, i nagle rozchodzi się ekscytacja i ogólna podnieta: “O Boże, menel, to prawie jak u nas”.

Ktoś kiedyś powiedział (udam tutaj, że nie pamiętam kto, chociaż dobrze pamiętam, niemniej jednak nie specjalnie chcę przywoływać nazwisko tego, hm, celebryty -> o ile celebrytą nazywamy każdego, kto ma swoją zakładkę w tagach na Pudelku), że Polacy są właśnie strasznie zakompleksionym narodem, ponieważ ślepo naśladujemy wszelkie amerykańskie, angielskie i czort wie jakie jeszcze wzorce zachowań, styl życia, ślepo przejmujemy tradycję, styl i tego typu aspekty. Pieprzeni kosmopolici. Czyli jaki z tego wniosek? A taki, że kosmopolityzm, choć wypadałoby zaznaczyć, że nadmierny, zawsze był krytykowany, nawet we wcześniejszych epokach, konkretnie w romantyźmie. Zabłysnę i powiem, że w “Panu Tadeuszu” Telimena była kosmopolitką, za co spotkała ją krytyka; Słowacki w swoich utworach też krytykował kosmopolityzm! Ha, ha, ha! – niczym Pussycat Dolls w piosence “Beep”, w której nawiasem mówiąc niesamowicie podoba mi się stylizacja. Minus odkryte brzuchy, wiecie, nie te lata, młodość nie wieczność…

Myślę sobie, że globalizacja naprawdę sprawiła to, że wszyscy są tacy sami.
Spójrzmy, w większych miastach zagraniczne firmy otwierają swoje oddziały.
Przechadzając się ulicami napotykamy nieodłączny element każdego miasta na całym świecie, czyli japońskich turystów z takim sprzętem fotograficznym, jakim również będziemy mogli się pochwalić za parę lat, niemieckich biznesmenów wykłócających się gorliwie o coś przez telefon, polsko-meksykańskie małżeństwo ze swoją słodką latoroślą z kręconymi włoskami, polsko-niemiecką parę, grupę młodych Anglików wraz ze swymi polskimi znajomymi. Biorąc pod uwagę, że firmy w większości “nadciągają” z zachodu, wszyscy stajemy się amerykańskimi kopiami. (Oczywiście wiem, że świat to nie tylko Polska, Ameryka i może jeszcze Chiny i zdaję sobie sprawę, że kraje Wschodu też otwierają filie i oddziały swoich firm w Polsce.) Rozmawiają przez iPhony, nie mają na nic czasu, o 5 rano umawiają się na jogę, na aerobik około dwudziestej drugiej, jedzą niezdrowo i w biurze, pracują od dziewiątej do siedemnastej, stoją w korku, panie malują się na światłach, w domu gotują z najnowszych książek kulinarnych i robią generalnie wszystko, wszyściutko, przy akompaniamencie BBC News z superpłaskiego, supernowego i superdokładnego supertelewizora superplazmowego. Aha, to już powiedziałam.
Spójrzmy nawet na ostatnie filmy kręcone w Polsce; wszędzie widzimy obraz wyidealizowanego społeczeństwa, młodych zabieganych ludzi, nieustanny pościg, samochody, światła, sklepy, szybki seks. Kiedyś, kiedyś, czyli jakieś 30 lat temu, filmy były kultowe i przedstawiały Polskę taką jaką widzimy zza okna, a nie taką jaką chcielibyśmy widzieć i w której wydaje nam się, że żyjemy spacerując osikanymi chodnikami na tle wulgarnych graffiti.
Taki przykład, przykład tego zabieganego społeczeństwa dążącego donikąd, wydaje się być niemalże książkową teorią o zagładzie ludzkości, ale kto powiedział, że jeżeli ludzie się gdzieś śpieszą, oznacza to, że musi dojść do zagłady? Kiedyś wszyscy tiptopkami przechadzali się ulicami, panowie ściągali kapelusze z głów, a teraz wszyscy pipczą na skrzyżowaniach i biegną do autobusu.
Skoro od zawsze człowiek dążył do czegoś lepszego, wynajdował nowe teorie, myśli filozoficzne, w końcu coraz to nowe wynalazki, dokonywał coraz to nowych odkryć we wszelkich dziedzinach życia, to dlaczego teraz wszyscy są ciężko zdziwieni, że świat jest już tak bardzo zmodernizowany, a ludzie są wygodni i przepowiadają rychłą zagładę? Po co wszyscy wielcy ludzie wcześniejszych epok dążyli do rozwoju, skoro teraz, gdy ten rozwój nastąpił, albo gdy tak się wszystkim wydaje, wszyscy łapią się za głowę?

N-i-e-s-a-m-o-w-i-c-i-e zboczyłam z tematu, niemniej jednak nie ma to jak oczyścić umysł (i ciało) przed pójściem spać. A do napisania tego wszystkiego popchnęło mnie to, że moja Kochana Pani Od Dodatkowego Niemieckiego powiedziała, że jej Kotuś jest Niemcem długo mieszkającym w Polsce, a ja pomyślałam sobie “Boże, jak fajnie” i że ja też tak chcę.

P.S. “Już nie ma dzikich plaż, na których zbierałam bursztyny/Gdy z psem za tobą szłam/A mewy ósemki kręciły”

Filed under: Życie

About the Author

Posted by

Studiuję, planuję, filozofuję, reflektuję, opisuję, dekoruję... Z przyzwyczajenia, z przyjemności, z prokrastynacji, z chęci dokumentowania.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s