comments 2

#243; rok my sox

Jeżeli jest marka ciuchów, która nazywa się iheartnorwegianwood, to ja założę swoją i nazwę ją “ivideotapedmyselfandisoundlikepaulmccartney”.

Ostatnio napoczęłam kilka książek, co w gruncie rzeczy jest złą techniką, bo w dziewięćdziesięciu dziewięciu procentach przypadków jednostka nie kończy żadnej książki, choć potem i tak chwali się, że tak, zna tego-a-tego autora, owszem, czytała tego-a-tego autora, co więcej, ubóstwia tego-a-tego autora.
Okej, jednostka to ja.

Jedna książka to “Jak chodzić na wysokich obcasach. Wszechstronny poradnik dla młodych kobiet”. “Camilla Morton, słowo wstępne John Galliano”.
Hm… Jakkolwiek niski jest poziom oczytania współczesnych Polaków według najnowszych ankiet i jak daleko posunięte jest społeczne zacofanie, a nawet uwstecznienie, to nie sądzę, aby współczesna młoda kobieta potrzebowała instruktażu o zmywaniu naczyń. Tak dosłownego, że autorka mówi, żeby zdjąć zegarki, pierścionki i inną biżuterię, zawiązać fartuszek, zatkać zlewozmywak korkiem, napuścić gorącej wody, nalać płynu, żeby bąbelek było wystarczająco, wyrzucić resztki jedzenia do śmietnika, dokładnie opłukać talerz… Ludzie święci!
Ponadto książka zawiera porady typu jak się ubrać w pięć minut, jakiej słuchać muzyki przed wyjściem, jak uruchomić ksero, jak zeskanować zdjęcie. Znajduje się w niej też dość jednoznaczna, hm, apoteoza szpilek i wszelkiego rodzaju innych butów na platformie, które są nieodłącznym atrybutem kobiecości, bo przecież nie wyobrażamy sobie… Amorka bez strzały! Neptuna bez trójzębu! Radzia bez Dody! Jak śpiewa Maria Awaria, “Yoko Ono bez Lennona”! Chyba na odwrót.
Gdybym była recenzentką tygodnika “Wysokie Obcasy”, zdecydowanie umieściłabym tę książkę pod złowrogim hasłem “KIT”.

Skoro już mowa o “Wysokich Obcasach”, wokół których jakoś tak moje refleksje oscylują, to inną książką, którą napoczęłam jest książka Kingi Dunin, felietonistki “Wysokich Obcasów”, zatytułowana “Czego chcecie ode mnie, Wysokie Obcasy”. Książki, naturalnie, nie skończyłam, porzuciłam ją jedynie z zapisaną karteczką wetkniętą pomiędzy stronice, ale zdołałam przeczytać pierwszych kilka stron na przerwie w szkole, podczas gdy koledzy i koleżanki obok śmiali się z różnych osób z pierwszej klasy. Dobrze, misiaki, to że ktoś ma dwa podbródki, kręcone włosy związane frotką i polarowe bluzy ze ściągaczami, nie znaczy, że trzeba się z niego bezlitośnie śmiać całą przerwę! Odezwała się we mnie jakaś miłosierna siostra dobrego serca, dajcie spokój.
Pierwsze zdanie mówi: “Nigdy w życiu nie włożyłam i nie włożę butów na wysokich obcasach. Ułożenie stopy w takim bucie jest nienaturalne, noszenie ich powoduje trwałą deformację stóp, a to, że kobiety wciąż są do tego zmuszane jest skandalem”.
Dalej Kinga Dunin zaperza się, że jeżeli ktoś jej powie, że kobiety wcale nie są do tego zmuszane, a robią to z czysto nieprzymuszonej woli i chęci podobania się SOBIE, to ona im odpowie, że Chinki też z własnej nieprzymuszonej woli bandażują sobie stopy w szczenięcym wieku i łamią małe paluszki, żeby stopa wyglądała smuklej. Co jest oczywistym absurdem. I tam jeszcze mówi, że ma nadzieję, a jest wręcz przekonana, że za kilka lat w podręcznikach od historii stopy chińskich dziewczynek będą pokazane tuż obok kobiecej stopy odzianej w but na wysokim obcasie.
Bardzo mi się spodobał w sposób, w jaki Dunin pointuje swój felieton: “Patriarchat ubiera kobiety w szpilki, żeby wydawało im się, że są wywyższone, ale jednocześnie, żeby nie podskakiwały”.

W zasadzie to podzielam jej zdanie, ale myślę sobie, że większość kobiet i generalnie ludzi, bez względu na płeć, patrzy na szpilki jako… but. Część garderoby, może trochę bardziej wytworną, która nie każdemu pasuje, nie każdy – z różnych przyczyn, często czysto fizjonomicznych, jak np. wzrost – może sobie na nią pozwolić… Ale Kinga Dunin to taka zagorzała feministka. Damska szowinistka, choć nie wiem czy obydwa sformułowania się nie pokrywają. Istnieje stereotyp feministki, prawda? Że są to zazwyczaj niezadbane kobiety, które nie przywiązują absolutnie żadnej wagi do swojego wyglądu; krótkie, po męsku obcięte włosy, zero makijażu, szerokie, bezkształtne ciuchy, rzucające się w oczy okulary i skłonność do ostrej wymiany zdań. Jeszcze nigdy nie spotkałam, ani “w realu”, ani w telewizji, zdeklarowanej feministki, która miałaby długie, piękne, puszyste włosy, dobrze skrojone ciuchy i – niech będzie – ładne pantofle (żeby nie było, że szpilki).
Jeżeli kwestia wyglądu i dbanie o niego byłoby jedynym wyznacznikiem, byłabym chyba najbardziej feministyczna ze wszystkich feministek!

Ostatnio pani na niemieckim zapytała się nas, czy jesteśmy feministkami.
Tak pod koniec zajęć, wiecie, kiedy każdy zapina już guziki swojego płaszcza i chce jak najszybciej opuścić salę wykładową i rozkoszować się zasłużonym weekendem.
Powiedziałam, że nie zastanawiałam się nad tym, bo… tak naprawdę chyba nie wiem co to znaczy. Co znaczy być feministką? To znaczy brać udział w “manifach”, być za in vitro i wierzyć we wszystko co napiszą w “Wysokich Obcasach”?
Chyba muszę zdefiniować siebie.

Filed under: Życie

About the Author

Posted by

Studiuję, planuję, filozofuję, reflektuję, opisuję, dekoruję... Z przyzwyczajenia, z przyjemności, z prokrastynacji, z chęci dokumentowania.

2 Comments

  1. marta

    Jeśli chodzi o aspekty feminizmu, o których piszesz, to do mnie pasuje jedynie in vitro. Wątpię, żeby w pobliskim dużym mieście były manify, WO często czytam, ale częścią mojego uzależnienia od mediów jest to, że żadnemu środkowi masowego przekazu nie ufam w 100%. Zawsze filtruję to, co do mnie dociera.Myślę, że ważny jest jeszcze stosunek do równości kobiet i mężczyzn, oraz do aborcji. I to są dwa tematy, które ostatnio nawiedzały mnie często. Pierwszy przy okazji 8 marca, kiedy to bardzo dużo o tym czytałam i sporo pisałam, a drugi całkiem niedawno, bo na religii oglądaliśmy Niemy krzyk. I też sporo informacji na ten temat wchłonęłam, trochę napisałam.Generalnie stereotypowe wyobrażenie o feminizmie jest śmieszne i mnie też śmieszy. Taką feministką bym być nie chciała, ‘feminizm walczący’ to dla mnie głupota. Ale niektóre sprawy podnoszone przez te panie są słuszne.

    Like

Leave a Reply to Sean Cancel reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s