comment 0

#254

Ostatnio ktoś (oczywiście dokładnie pamiętam kto, niemniej jednak pozostawię tą osobę jako kompletnie anonimową) rzucił pomysł udania się do poradni psychologiczno-pedagogicznej, ażeby wykształcone panie ze śmiesznymi fryzurami i apaszkami wykonały swoją pracę i nakierowały moje nabuzowane myśli i zbuntowany umysł na jakąś konkretną ścieżkę. Pomysł wydał mi się o tyle fantastyczny, o ile szykowanie się mojej siostry na maturę uświadomiło mi, że mam 18 lat (słownie: osiemnaście) i, hm, za bardzo nie wiem… co z tego? Przeczytałam kiedyś wywiad z Penelope Cruz, która opisując początki swojej kariery powiedziała, że wyprowadziła się z domu w wieku 17 (słownie: siedemnastu) lat, zaczęła żyć na własną rękę, musiała zacząć kompletnie nowe życie, bardzo ciężko pracowała i uczęszczała na wszelkiego rodzaju lekcje aktorstwa i tego typu rzeczy. Czas, kiedy miałam czternaście lat, najwidoczniej był tak cudowny w moim życiu, iż nawet mój umysł i ciało postanowił zatrzymać się w tym okresie, tak że ilekroć czytałam czy słyszałam o osobach dokonujących wielkich rzeczy w wieku lat 16, 18 czy nawet 20 wydawały mi się niesamowicie odległe. Może to śmieszne, ale kiedyś myślałam, że moi rodzice są tacy młodzi, no cóż… W końcu jestem tą samą osobą, która myślała onegdaj, że w opisie na Gadu-Gadu trzeba wpisać imię i nazwisko…

18 lat.
W tym wieku JFK był w wojsku, wybuchła wojna, a on musiał służyć na okręcie, gdzie prawie zmarł…
W tym wieku Kurt Cobain pisał pierwsze piosenki, aby za dwa lata oficjalnie założyć – ówcześnie pod inną nazwą – zespół Nirvana…
W tym wieku Johnowi Lennonowi zmarła matka; znał McCartneya od roku, co znaczy, że od roku prosperował ich mały, lokalny, acz cieszący się powodzeniem mały zespolik…
W tym wieku niektórzy ludzie zostają rodzicami…
Niektórzy ludzie nie dożywają tego wieku…
Niektórzy 18 lat spędzają pogrążeni w czeluściach piwnicy własnego mieszkania, przykuci do niedziałającego kaloryfera…

Kiedyś (muszę wykreślić to słowo ze swojego słownika, bo mnie przygnębia) chłopcy chcieli zostać strażakami, a dziewczynki – sekretarkami. Teraz każdy chce być dyrektorem rezydującym w najwyżej położonym gabinecie oszklonego biurowca, ale i tak wiem, że większość misiaków spotkam na kasie w supermarkecie i wcale nie zakładam, że sama się tam nie znajdę.
No na miły Bóg, przecież w Polsce nie może być 10 milionów dyrektorów!
Ktoś musi zamiatać ulice, wydobywać węgiel i zbierać… truskawki!

Naczytałam się swojego czasu “Twojego Stylu” o młodych i kreatywnych kobietach sukcesu, które bardzo dużo ryzykując postanowiły otworzyć wymarzony sklep, wymarzoną agencję, firmę, cokolwiek. Po prostu uznały, że nie chcą pracować w toksycznym środowisku znudzonych sekretarek, chcą być graficzkami! Malarkami! Przedszkolankami! Opiekunkami do dzieci! Farmaceutkami!

Gdzie się znajdę za jakieś pięć lat?
Jaki będzie następny podpunkt mojej biografii?

PS. Dogłębnie analizując wiele biografii, nie spełniam żadnego warunku zostania gwiazdą. Wszystkim znanym osobom, o których czytałam, w dzieciństwie zmarła matka lub ojciec, rodzice się rozwiedli, byli biedni, była wojna lub generalnie były jakieś niesprzyjające okoliczności losu, które nasz bohater był w stanie przezwyciężyć przez muzykę, którą to owe przeciwności losu potęgowały, bla, bla! Rozglądam się wokoło i… nie będę gwiazdą. Ludzi fantazją.

Filed under: Życie

About the Author

Posted by

Studiuję, planuję, filozofuję, reflektuję, opisuję, dekoruję... Z przyzwyczajenia, z przyjemności, z prokrastynacji, z chęci dokumentowania.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s