comment 0

#258

Dzisiejszy dzień to nie tylko przeddzień najbardziej lubianego i wyczekiwanego święta na świecie (na drugim miejscu bezapelacyjnie plasuje się “gwiazdka”), ale także ten jeden jedyny dzień w roku, kiedy wszyscy zastanawiają się, czemu są sklepy zamknięte 😉 Wyłączywszy oczywiście małe osiedlowe sklepiki, gdzie bułka (mała, zwykła, nawet średnio wypieczona kajzerka) kosztuje złotówkę lub i więcej, żeby mnie zaraz nie zaatakowała fala nastoletnich dziewcząt z nadwagą, które nie żałują sobie Bąbolad i innych rarytasów! ;)*

Wczoraj oglądałam sobie vintage rozdania nagród (Grammy i Oscarów) i doszłam do absolutnie (ale to tak absolutnie!) oczywistego wniosku, iż, hm, im więcej osiągnąłeś tym mniej dziękujesz. Czyż nie jest tak? Ale sam powiedz, CZYŻ NIE JEST TAK???
Oglądałam Grammy z 1971 roku, a wtedy była to… yyy… 13 edycja tychże nagród, gdzie za album roku czy tam piosenkę roku wygrali Beatlesi za “Let it be”. Ilekroć natknę się na YouTubie na ten niespełna dwuminutowy filmik to go zawsze oglądam, bo lubię sobie patrzeć na jakiegoś zasłużonego aktora wręczającego nagrodę, McCartneya w żółtym, wcale nie odświętnym, swetrze ciągnącego za sobą swoją żonę, odbierającego te trzy charakterystyczne gramofoniki i już miał odchodzić, ale najwidoczniej stwierdził, że wypadałoby coś powiedzieć, więc rzucił krótkie “Thank you, good night”, nawet niespecjalnie zaszczycając wyborową publiczność wzrokiem.
Czyż to nie wspaniałe?
A teraz odbiera nagrodę taka Ashanti, przystrojona w kryształy od stóp do głów i wyglądająca ogółem jak fajerwerki na amerykański Dzień Niepodległości i zalewając się łzami dziękuje Bogu, mamie, tacie, ciotkom, wujkom, nianiom, kuzynkom, menadżerom, asystenkom, fryzjerom, kosmetyczkom, pani co parzy kawę, pani co załatwia peruki, pani co robi jej paznokcie, pani co obsługuję ją w spa i pani, która będzie musiała zetrzeć warstwy ściekającego tuszu z jej napudrowanych, naciągniętych i pucołowatych policzków.

A jeden równa się minus dwa.

*do nikogo nie piję, naprawdę. Tylko do Jakuba.

Filed under: Życie

About the Author

Posted by

Studiuję, planuję, filozofuję, reflektuję, opisuję, dekoruję... Z przyzwyczajenia, z przyjemności, z prokrastynacji, z chęci dokumentowania.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s