comment 0

#260

Pierwszy tydzień każdego następnego miesiąca to dziki czas spełniania moich dziwnych kaprysów co nieodłącznie (NO NIE MA BATA) łączy się z przypływem gotówki. W akcie dzikiej ekscytacji postanowiłam dzisiaj zadowolić się książką “Memories of John Lennon”, którą to widziałam w księgarni już jakiś (bardzo jakiś) czas temu, którą często wchodziłam sobie oglądać i do której nawet się przymierzałam, żeby ją kupić, ale natknęłam się na jej recenzję na – bodajże – kulturowej części na stronie Wprost, więc zwątpiłam, ale dzisiejszego dnia postanowiłam zasilić szeregi mojej ulubionej biblioteki, po części także po to, aby uczcić dzisiejszą akcję diagnostyczną, a także dlatego, że zrobiłam źle zadanie z procentami.

Powyższe zdanie ma 81 słów.

Książka jest w zasadzie całkiem interesująca, oczywiście zdołałam przeczytać już jej znaczną część, narazie same wspomnienia osób, których nazwisko mi coś mówi. Dokładnie tak jak przeczytałam w owej recenzji we Wproście, muzycy i inne osoby, które w miarę kojarzę pokusiły się o kilka słów, parę zdań lub rysunek. Bono – przykładowo – sprezentował na potrzeby projektu jakiś rysunek przedstawiający karykaturę Lennona z wersem z mojej ostatniej ulubionej piosenki “Oh My Love” i podpisem “Bono, 12”.
Najbardziej interesujący, a tym samym najdłuższy jest wpis Elliota Mintza, który dość dokładnie i wcale bez oporów, hm, puszcza wodze wspomnień i wspomina tak drobne wydarzenia życia codziennego jak Sylwester któregoś roku, przypadkowe wyjście restauracji czy też wyjście do kina na premierę, które urosło do rangi całkiem udanego przedsięwzięcia logistycznego.
Elliot Mintz to, hm, “doradca z dziedziny mediów”, który był na każde skinienie i telefon Lennonów w latach 1971-1980. Podobały mi się też wspomnienia Klausa Voormana, który bardzo dokładnie opisał jak pewnego razu przyszedł wraz z żoną i swoim potomstem na jakiś proszony obiad i razem obserwowali swoje dzieci, które nie rozwinęły jeszcze umiejętności siedzenia, więc leżały i patrzyły się na siebie w ten sam sposób jak świnia obserwuje niebo, po czym udali się do kuchni, gdzie John uczył Klausa jak właściwie przygotować ryż, rozprawiając przy tym żywo o tym, że artyści już nie mają żadnego przesłania i że zawiódł nawet Dylan.
Aha.
Jedyną rzeczą, która wyróżnia książkę spośród tysięcy innych zbiorów i biografii jest wstęp od Yoko Ono, która pokrótce, acz w bardzo piękny i ujmujący sposób napisała, a zacytuję, niech mi tam: “Wiosna przyszła i odeszła. Lato. Zaskakiwało mnie, że liście błyszczą tak intensywnie, choć Johna już nie ma. Wydawało się przestępstwem, że wszystko inne ciągle jest takie żywe. Jesień była piękna. Także zima. Wtedy zrozumiałam, że przez jakiś czas zimy będą trudne.”

Moja wybiórcza pamięć właśnie wysłała do mnie myśl; odkąd przeczytałam “25 Things Even My Best Friends Didn’t Know Until Now – by Yoko Ono”, pomyślałam, jakie piękno tkwi w codziennych, zwykłych rzeczach. Doprawdy. Yoko mówi, że lubi pod koniec dnia wyciągać swoje stopy, obserwować je i podziwiać i dziękować im, że zabrały ją w tak wiele cudownych miejsc. Yoko nie używa kremów, bo nie lubi jak lepi jej się twarz. Zadziwiające tym bardziej, że wygląda lepiej niż moja, hm, babcia, będąc dziesięć lat starszą – moja babcia jak najbardziej używa magicznych kosmetyków pani Walewskiej. Chyba nadchodzi okres w życiu, kiedy człowiek – kobieta – przerzuca się na kosmetyki o tym specyficznym, ‘starczym’ zapachu i lubuje się w kremach i perfumach w małych, ozdobnych flakonikach. To takie urocze i ujmujące, że Yoko (jedno oko) potrafi cieszyć się z patrzenia na niebo i z tego, że ktoś zostawił jej komentarz na Majspejsie. To taka urzekająca aura, którą roztacza. Jest taki typ osób, czyż nie? Piękni w swej prostocie.

Filed under: Życie

About the Author

Posted by

Studiuję, planuję, filozofuję, reflektuję, opisuję, dekoruję... Z przyzwyczajenia, z przyjemności, z prokrastynacji, z chęci dokumentowania.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s