comment 0

#279; 09/11

Oczywiście, że nie mogę w zglobalizowanej wiosce przejść obojętnie przez 11 września każdego kolejnego roku, dlatego postanowiłam spisać gdzieś, najzwyczajniej utrwalić wspomnienia. Jeszcze nie tak dawno zaczytana w ulubionych biografiach, moje wyobrażenia dryfowały gdzieś w środku lat siedemdziesiątych. Wydawało mi się, że to właśnie wtedy tak dużo interesujących rzeczy się działo, wtedy to było życie! Dlatego, że to właśnie w tej dekadzie umierały wszystkie upadłe gwiazdy rocka i mi się wydawało, że to takie super otworzyć gazetę i przeczytać, że Janis Joplin czy (łał!) Elvis nie żyje. Z niżej wspomnianej perspektywy stwierdzam, że to w zasadzie niesamowite szczęście, że tak mało tragicznych w skutkach wydarzeń miało miejsce za mojego życia. Co, chciałabym żyć w czasach którejś z wojen? Co to w ogóle za bezsensowne filozofowanie, kiedy bym chciała żyć… FU!

11 września 2001 roku mieszkałam w Dziwnowie, a mój tata dojeżdżał daleko do pracy. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że już za dwa miesiące będę mieszkać gdzie indziej, rodzice poinformowali mnie o tym możliwie najpóźniej. W dużym pokoju stół stał przy prawej ścianie, a telewizor pod oknem, tak że siedząc przy stole można było swobodnie oglądać telewizor. Mój tata około 17 czy 18 wrócił z pracy i jadł coś ciepłego. Nie pamiętam czym się akurat wtedy zajmowałam, ale pamiętam, że siedział i nerwowo wpatrywał się w telewizor. Dziesięcioletniego dziecka chyba najmniej na świecie interesują wiadomości i bieżące wydarzenia w kraju i na świecie, ale spojrzałam w telewizor i widziałam, że coś się pali. Zrozumiałam coś z wieżami i coś z samolotem, ale w ten dziwny dziecinny sposób nie połączyłam faktów. Bynajmniej nie tak, żeby – jak zapewne miałoby to miejsce dzisiaj – przewidywała nadchodzącą klęskę na każdym kroku. Pamiętam, że miałam na sobie biały, obcisły golf z czarnymi paskami przy rękawach i w okolicy miejsca na klatce piersiowej, gdzie teraz znajduje się biust. To tyle. Nie pamiętam nic innego, nie rozmawialiśmy o tym w szkole ani wśród rówieśników. Z biegiem czasu po indywidualnym zgłębieniu informacji i obejrzeniu kilku filmów dokumentalnych zrozumiałam istotę i niewyobrażalny ogrom tej tragedii.

Filed under: Życie

About the Author

Posted by

Studiuję, planuję, filozofuję, reflektuję, opisuję, dekoruję... Z przyzwyczajenia, z przyjemności, z prokrastynacji, z chęci dokumentowania.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s