comment 0

#312; Puk, puk – to ja

Ostatni dzień każdego dłuższego weekendu – spowodowanego świętami czy też nie – jest niedzielą. A w niedzielę, nawet jeśli dzisiaj jest wtorek, przywdziewam odzienie, które w gazetkach reklamowych z Lidla funkcjonuje jako “weekendowe”, kradnę tacie komputer i przeglądam te strony, które zostawiam sobie specjalnie na weekend. Obszerne galerie zdjęć, długie wywiady, niekończące się fora… Najczęściej jest też ładna pogoda, a w mojej głowie następnego dnia rano biegam i zażywam świeżego powietrza o szóstej pięć. Yhy. O szóstej pięć mogę co najwyżej sięgnąć po lusterko i obserwować swoją napuchniętą twarz.

Dopadło mnie to uczucie. To wrażenie.
Kiedy chce się zresetować mózg albo wymienić na jakiś nowy, używany, dobrze wyposażony.
Kiedy ciężko się skoncentrować, można zwalić wszystko na depresję przedmaturalną.
Kiedy z rozkojarzeniem myślisz o najdłuższych wakacjach, tym upragnionym, zasłużonym wypoczynku, kiedy wreszcie będzie bezlitośnie gorąco, a w twoich włosach pojawią się refleksy…

Kiedy chce się zatrzymać czas.
Bo marzysz o wakacjach, ale wakacje są dopiero praktycznie od czerwca, czyli już po maturach i całym tym stresie…
W zimę nie możesz się doczekać wiosny, ale z drugiej strony nie chcesz, żeby wreszcie przyszła, bo na wiosnę są też matury… Więc lepiej nigdy nie wychodzić spod koca.
Nie możesz się doczekać, aż ubierzesz swoją nową, białą bluzkę i ukochane szpilki, ale tak naprawdę w głębi duszy, obdarta z uprzedzeń i antypatycznych emocji, będziesz tęsknić za kilkoma, miłymi osobami z tej klasy.
Niby ekscytuje cię myśl o życiu w większym mieście, gdzie zewsząd będą otaczać cię ludzie rodem z You Can Dance i dziewczyny w panterce, ale nie chcesz tak naprawdę się usamodzielnić i być wielce dorosłą. Wolisz wciąż mieszkać z rodzicami, spać we własnym, dwuosobowym łóżku i dostawać czyste pranie raz w tygodniu.

Boziu, oświeć mnie na maturze. I żebym już nigdy nie musiała spać w dwuosobowym łóżku.

Filed under: Życie

About the Author

Posted by

Studiuję, planuję, filozofuję, reflektuję, opisuję, dekoruję... Z przyzwyczajenia, z przyjemności, z prokrastynacji, z chęci dokumentowania.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s