comment 0

#314

Spisałam sobie właśnie listę lektur obowiązujących na maturze od maja 2009 i przeraziłam się z deka, gdy zbrakło mi kartki. Ale cóż począć – nie mam przecież zamiaru tego JESZCZE RAZ czytać, poprzypominam sobie tylko lektury i ich opracowania, bo wierszy przecież nawet nie biorę pod uwagę, a zawsze mam do wyboru wiersz i lekturę, czy nie? Wiersze nigdy do mnie nie docierają. Być może dlatego, że nie posiadam podręcznika do polskiego, a wierszy danego autora zazwyczaj jest od groma, a na jednej lekcji chciałoby się ująć wszystkie i w rezultacie PANI szybko i dość niedbale odczytuje wiersz z pożółkłych stron swojej przestarzałej książki literatury, po czym domaga się wnikliwej interpretacji pokrewnej “co autor miał na myśli”.

Nie wiem czy to jakaś nie dawna zmiana czy też dopiero to spostrzegłam, ale w moim życiu nie ma za bardzo rozróżnienia na weekend i nie-weekend. Dzień powszedni, jak mawiają chrześcijanie. Co z tego, że jest piątek wieczór? Pochylam się nad rozległym arkuszem z matematyki, rozwiązuję go tworząc milion notatek i rysunków, a potem oglądam “Kocham Cię Polsko”. Co z tego, że sobota? Wstaję rano, jem śniadanie i przy “Dzień Dobry Tvn” zastanawiam się z czego się najpierw pouczyć. Mam, nie, miałabym wyrzuty sumienia, gdybym poświęciła jeden dzień czy też wieczór na – przykładowo – oglądanie ulubionego czarno-białego filmu. Jego nie ma na maturze!

Skoncentrowałam wszystkie swoje myśli na maturze do tego stopnia, że zaczynam mieć wizje, jakie mogą być zadania. Czasami miewam też napady lęków – gdy na przykład pewnego wieczora poświęcę godzinkę z hakiem na gadanie z moją siostrą na Skype, potem przed pójściem spać gorączkowo myślę, że nie zdam i w środku nocy – czyli jak dla mnie około 23-24, otwieram arkusz i rozwiązuję zadania. Chociaż tych kilka pierwszych. Chociaż ten logarytm. Żebym mogła spokojnie zasnąć, na lewym boku.

Brak wpisów tutaj to również konsekwencja gorączkowych przygotowań – nie czytałam tylu książek, gazet i ciekawostek w internecie, wobec czego nie byłam wystarczająco natchniona, no bo w końcu do jakiego stopnia może zainspirować cię zadanie za jeden punkt?!…

Przypauzowałam też nieco bardziej wymownie na czas żałoby – pisanie rzeczy typu “drugi Katyń” i “szok”, świeczka, świeczka byłoby żałosnym banałem – pisanie o czymś innym – brakiem szacunku.
Po zakończeniu żałoby na strony gazet nieśmiało zaczęły wkradać się inne informacje – znowu coś o giełdzie, żołnierzach stacjonujących w Iraku czy Afganistanie i offowych reżyserach. (Oczywiście zakupiłam Wyborczą przez trzy dni z rzędu plus w sobotę w celu zapoznania się z arkuszami maturalnymi, jakżeby inaczej…)
Echem odbiła się również oficjalnie miniona żałoba w postaci wywiadu ze specjalistą od mediów czy kimś podobnym na temat żałoby w telewizji i ten miły pan powiedział, że na czas żałoby telewizja na pewno nie jest nam potrzebna. Chodziło konkretnie o to, że nagle wszystkie stacje zamieniły się w kanały informacyjne – TVP, TVP 2 w TVP Info, TVN, TURBO, STYLE i wszystkie inne to TVN24 itd… Polsat, TV4 – Polsat News… Pan udzielający wywiadu był zdania, że tylko całodobowe kanały informacyjne powinny były nadawać transmisje z pogrzebów i innych uroczystości w całości. Pozostałe kanały nie są w owym czasie do niczego potrzebne – przecież nie ukoją smutku, a nie powinny go też wzmagać. Podczas żałoby narodowej – a szczególnie tej – czuje się tą podniosłą atmosferę. Gdy idąc gdzieś, nawet do szkoły, wszędzie powiewają flagi z kirem, a wszyscy wokół wydają się być lekko przygaszeni. To samo uczucie towarzyszy mi zawsze na cmentarzu – szczególnie, gdy ostatnio przez różne filmy, np. “Katyń”, śmierć została mi w okrutny sposób unaoczniona, nie mogę po prostu przejść tymi wyznaczonymi alejkami bez wyobrażania sobie trumien trzy metry pod ziemią i skrytych w nich ludzkich ciałach, w daleko posuniętymi zdanie rozkładu. A dzisiaj byłam na cmentarzu i zobaczyłam świeżo postawiony nagrobek 21-letniego kolegi. A nadal pamiętam jak do nas wtedy przyszedł na matmie…

Filed under: Życie

About the Author

Posted by

Studiuję, planuję, filozofuję, reflektuję, opisuję, dekoruję... Z przyzwyczajenia, z przyjemności, z prokrastynacji, z chęci dokumentowania.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s