comment 0

#316

Złapałam się na tym, bęc, że codziennie wieczorem, a ostatnio mój bedtime się znacznie opóźnił, przystaję na chwilę przy otwartym oknie i przez krótką chwilę uważnie nasłuchuję czy dzisiaj jest “ta” noc.

“Ta” oznacza kompletną ciszę.
Kiedy nie słychać szumu przejeżdżającego samochodu, nawet na jakiejś odległej ulicy.
Kiedy z portu nie dobiegają stłumione szumy.
Kiedy młodzież akurat nie przesiaduje na murku wśród krzaków.
Kiedy żaden bezdomny nie grzebie w śmietniku i nie depcze puszek.
Kiedy nie szczeka żaden pies i co za tym idzie żaden właściciel niby szeptem nie woła go jakimś idiotycznym określeniem.

Kiedy na dworze nie słychać nic.
Ma się to cudownie błogie wrażenie, że wszystko śpi.
Nawet ptaki budzące mnie śpią nieruchomo na gałęziach.
Ludzie pewnie nie śpią, ale siedzą przed swoim czterdziestodwucalowym telewizorem trzymając jeszcze działające piloty w spoconych dłoniach.

Dzisiejsza noc nie jest “tą”.
Choć jest dopiero 23 zero pięć.
Wciąż lekko mży albo deszcz kapie tylko z rynien.
Słyszę wolno przemieszczające się samochody, najpewniej taksówki z pobliskiego postoju.
O, słychać jakieś odgłosy.

Filed under: Życie

About the Author

Posted by

Studiuję, planuję, filozofuję, reflektuję, opisuję, dekoruję... Z przyzwyczajenia, z przyjemności, z prokrastynacji, z chęci dokumentowania.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s