comment 0

#319

A tam, spanie.
Moje dwie najgorsze obsesje to wewnętrzny przymus nieustannego kontrolowania czasu i – co się z tym wiąże – nieustanne liczenie, ile godzin będę mogła spać, aż budzik nie zadzwoni następnego dnia. Szczególnie to drugie to prawdziwa zmora, bo jeżeli z krótkiej kalkulacji wychodzi mniej niż osiem godzin snu to wbijam sobie do głowy, że następnego dnia na pewno będę zmęczona i padnięta i w myślach układam już skład mojego drugiego śniadania, które będzie musiało zawierać sporą dawkę czekolady lub kawę w pojedynczej saszetce za złoty trzydzieści.
Podzieliłam się nawet podobnego rodzaju refleksją z tyłu szesnastokartkowego zeszytu na jakiejś nudnej lekcji niemieckiego, a potem Marta to przeczytała i się uśmiechnęła, co pewnie było całkiem zwykłym uśmiechem, ale w moich oczach był wyrazem czystej kpiny. Choć przypuszczam, że tak nie było 🙂

Zazwyczaj nie umieszczam w blogu treści, które wcześniej wypowiedziałam i na odwrót – nie powtarzam tego, co już zamieściłam w blogu. W końcu żaden to tam portal opiniotwórczy, aby mógł stanowić źródło informacji czy coś w tym stylu. Poza tym, najzwyczajniej nie lubię się powtarzać. Niemniej, siedziałam kiedyś u Oli w kuchni, a był taki brzydki dzień, padało nieprzerwanie calutki dzień, było mi zimno, a był to chyba maj… Mniej więcej połowa maja, kiedy byłyśmy mniej więcej w połowie matur, to znaczy po tych najważniejszych pisemnych, ale w trakcie cackania się z ustnymi. Zawieszając przez chwilę wzrok na podwójnym kontakcie w rogu przy suficie, powiedziałam coś o tym, że, hm, nie rozumiem, nie zgadzam się, zastanawia mnie to, jak to jest, że świat, że życie się zupełnie normalnie toczy, podczas gdy w moim życiu jeden z wielu ważnych momentów – ten pierwszy – się właśnie realizuje. Ja zdaję maturę, a za oknem dzieci grają w piłkę. O, koledzy z klasy też grają. Spokojnym krokiem zmierzając do szkoły, widziałam panie wyprowadzające psy i rozciągające się przy murku, robotników na budowie, dziadki z siatkami zakupów, dzieciaki idące do szkoły przytłoczone tornistrami – a ja szłam na maturę. Myślałam sobie, och, to ‘myślałam’ jest na wyrost, oczywiście, że nie koncentrowałam na tym całej swojej uwagi, ale jak to jest, że słońce świeci, że ptaki śpiewają jak co dzień i że nawet ta śmieciarka przyjechała, a ja miałam zdawać maturę! Wszystko jest tak samo – a ja zdaję maturę! Jak to możliwe, że ta śmieciarka jak gdyby nigdy nic podjeżdża? Przecież mam maturę!

Dzisiejszego dnia nie towarzyszyły mi co prawda aż takie emocje. Przeciwnie, wyniki z matur nawet mnie szczególnie nie obeszły. Oczywiście, z rana się trochę postresowałam i przyszły mi znowu na myśl wszystkie te pomaturalne obawy, typu “O matko, na pewno wszystko źle napisałam” i “A jak się nie dostanę?”, ale szybko ustąpiły względnemu uspokojeniu się, gdy poszłam pod tą ścianę numerków, a pod moim peselem widniały bardzo ładne numerki 🙂 Bardzo, bardzo ładne numerki :))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))

To całe ogłoszenie wyników w ogóle nie było takie jak sobie to wyobrażałam. Spodziewałam się tłumów i atmosfery podobnej do ogłaszania wyników rekrutacji do tej szkoły, kiedy to grono gimanzjalistów wakacyjną porą zjawiło się w szkole, by dowiedzieć się, czy ich marzenia o Mieszku się ziściły. Tłum, hałas, szmer, pompki, rowery, każdy gdzieś dzwoni, nawołuje się, płacze i się cieszy – istny Satyricon.
Tymczasem przyszłam, a tam względne pustki, spokój, zero wylewnych emocji, omdleń, łez radości. Po prostu telefony komórkowe i wymachiwanie niebieskimi książeczkami.

Wraz z dzisiejszym dniem mogę mówić, że mam średnie wykształcenie i jestem ‘dojrzała’, dobranoc.

Filed under: Życie

About the Author

Posted by

Studiuję, planuję, filozofuję, reflektuję, opisuję, dekoruję... Z przyzwyczajenia, z przyjemności, z prokrastynacji, z chęci dokumentowania.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s