comment 0

#322; Sunday always seems to move so slow…

To miasto nie pozwala ci zasnąć. Ezoteryczny Poznań
Wywrócił mój dotychczasowy porządek dnia do góry nogami. Miastem rządzi mafia

W zasadzie nie odczuwam jakiejś wielkiej rewolucji związanej z tym, że już od jakiegoś tygodnia pomieszkuję w Poznaniu.
Nie powiem, że się przeprowadziłam czy się przeniosłam. Zgarnęłam po prostu swoje zabawki z podwórka w Świnoujściu. Wracając do mojego wynajmowanego mieszkania nie mówię “idę do domu”. Mówię “wracam”, ewentualnie “idę do mieszkania”. Mój dom i wciąż moje zabawki są w Świnoujściu. Mam tylko problem z jednoznacznym określeniem miasta rodzinnego, na takim głupim Facebooku na przykład, czy w jakimś innym formularzu. Zastanawiam się, co wpisać – Dziwnów czy Świnoujście. Najczęściej jednak wpisuję obydwa te miasta, oddzielone slashem.

Poznań nie jest taki piękny. Nie zachwyca architekturą, krętymi uliczkami, zielenią, nie czuć jego ducha. Być może dlatego, że dziś jest chyba dopiero drugi dzień, kiedy świeci słońce, a niebo nie jest szarobure.

To, że obecnie rezyduję w Poznaniu jest dla mnie czymś normalnym, naturalną koleją rzeczy, następnym etapem. Nie boję się, nie skscytuję, nie odczuwam w sumie nic szczególnego. Po prostu chodzę innymi trasami, jeżdżę tramwajem i codziennie gdzieś błądzę.

Ludzie są całkiem sympatyczni. Mówię ludzie, bo nie wiem, czy mogę powiedzieć “Poznaniacy”. I tak większość spotykanych ludzi na ulicy to przyjezdni. Jak już powiedziałam, gubię się prawie codziennie, dlatego w najbardziej krytycznym momencie zupełnie zdezorientowana pytam się kogoś na przystanku tramwajowym, jak dojadę gdzieś tam i – ku mojej rozpaczy – nikt nie wie. Wszyscy śmieją się, wzruszając ramionami, że nie mają pojęcia, bo też nie są stąd.
Pierwszego dnia tutaj, to znaczy po pierwszej spędzonej tutaj nocy, kiedy to ze wszystkich sił chciałam zapamiętać swój sen, bo ten pierwszy “na nowym” jest taki superważny (nic mi się nie śniło), wróciłam do domu z siatami pełnymi talerzy, kubków i takich pierdółek i zastałam zamknięte drzwi, a że ciągłe byłam w trakcie dorabiania kluczy, nie pozostało mi nic innego jak tylko ściąganie koleżanki, która ma klucze do domu i czekanie na schodach. No tak, myślę sobie, skąd ja to znam. Dosyć często siedzę na schodach, ale w Poznaniu …dopiero raz.

Z mieszkania na przeciwko wychodzili jacyś młody ludzie, powiedzieli “Dzień dobry” i widząc nasze zrezygnowanie całym dniem latania po sklepem i beznadziejnym czekaniem na koleżankę, której – ciekawe czemu – powrót z pobliskiego miejsca zajmował dziwnie długo, zapytali z zatroskaniem, czy mogą w czymś pomóc.

Inna taka sytuacja – po oficjalnej inauguracji roku w auli – którą to aulę musiałam najpierw znaleźć, bo oczywiście trafiłam pod inny budynek będąc święcie przekonaną, że to tutaj i że wiem gdzie idę – musieliśmy pojechać na spotkanie wydziałowe, który to wydział znajdował się w innej części miasta. Kompletnie zdezorientowane biegałyśmy z jednej strony ulicy na drugą, mapa trzepotała na wietrze, a pan rozdający ulotki w nadającym dramaturgii prochowcu zapytał tonem ala pani Pogorzelska – Gdzie chcecie jechać, dziewczyny? Po czym, oczywista, wskazał nam dokładną trasę.

Przyznam też, że bardziej się bałam wracać wieczorami w Świnoujściu do domu niż tutaj. Tu nocnymi autobusami jeździ bardzo dużo osób, a w mojej dzielnicy, tfu, jakiej tam mojej, jest jasno, cichutko i spokojnie, że najgłośniejszy dźwięk to stukanie mojej gumowej podeszwy.

Zadania na najbliższe dni – znaleznie fryzjera, gdzie strzyżenie będzie kosztowało ok. 50 zł, a nie ok. 100 + znalezienie barów mlecznych tudzież innych lokali, gdzie można, hm, zaspokoić głód za 5 zł.

Filed under: Życie

About the Author

Posted by

Studiuję, planuję, filozofuję, reflektuję, opisuję, dekoruję... Z przyzwyczajenia, z przyjemności, z prokrastynacji, z chęci dokumentowania.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s