comment 0

#337

A tam, smucenie się.

Podczas sprzątania w mojej głowie wytwarza się tyle kreatywnych myśli i innych takich, że w międzyczasie jak mi schnie podłoga otwieram blog, czytam ostatni wpis, patrzę jak dawno on był, postanawiam coś dodać, loguję się, w międzyczasie postrzegam, że podłoga mi wyschła i idę myć jej następne części, a gdy już skończę i ponownie przypomnę sobie o blogu, jestem zmęczona i nie chce mi się sklecać zdania, a więc szybko. Teraz korytarz schnie.
Zastanawiałam się ostatnio, gdzie byłam rok temu. Zastanówmy się… Rok temu od dzisiaj byłam pewnie w szkole na kilku niezobowiązujących lekcjach, z których każda stawała się wychowawczą, a 45 minut, które wydawały się ciągnąć w nieskończoność, upływały głównie na podsumowywaniu minionych trzech lat, omawianiu planów na przyszłość, przedmiotów zdawanych na maturze i wymarzonego ośrodka akademickiego, do którego chcemy się udać. Czasem nauczycielka pozwalała sobie jeszcze na chwilę wspomnień o tym, jak to ona była studentką, racząc zgromadzonych prawie-absolwentów anegdotką lub dwiema o tym, jak to mieszkała ze starszą babcią, która nie życzyła sobie odwiedzin gości, bo sprężyny w łóżku i klamki w drzwiach się zużywają (!).
Można i tak. Uprzykrzyć życie…
Można mieć też wszelki grafik dotyczący sprzątania, zarówno jak i wszelkie sprzątanie w głębokim poważaniu i spać cały dzień bądź też siedząc na fejsie, bądź jedno i drugie w tej kolejności, żonglując statusami o tym, jak się jest zmęczonym, lajkując strony typu ‘gdyby mi się chciało jakby mi się nie chce jestem pojebana’ i wypisując późnym wieczorem po przecinku zagadnienia, które trzeba sobie przyswoić na następny dzień!
W naszym misternie sporządzonym grafiku jest nawet zacna rubryczka “WOLNE”, gdzie swoje imię chce ujrzeć każda z nas co tydzień. Ja przestałam wyczekiwać na ten czwarty z kolei tydzień, kiedy to się tam znajdę, bo teraz jest tak, że wszystkie trzy koraski mają wolne, TYLKO NIE JA!
Jak można żyć w bałaganie? Ale nie mówię o nieułożonych czy tam niewykrochmalonych i nieułożonych od linijki ubraniach. Oczywiście, że stosik z książkami może ci się rozsypać. Może się nie chcieć zaścielić łóżka – coś zupełnie normalnego, tak? Można też podczas wielogodzinnej nauki zastawiać biurko coraz to nowymi i coraz to bardziej zaschniętymi kubkami po herbacie konfiskując przy tym łyżeczki do herbaty, które są i tak w ograniczonej ilości, tak że robienie sobie herbaty łyżką do zupy albo czasem widelcem nie jest już ‘jakieś dziwne’.
Ale jak można, pytam się, żyć w mieszkaniu, gdzie klei się podłoga??? Gdzie na podłodze gołym okiem i to niekoniecznie pod światło widać, co mniej więcej się komu i gdzie wylało???! Gdzie w kuchni nie można sobie zrobić kanapki jak człowiek na blacie na desce do krojenia, bo aby tego dokonać, trzeba by najpierw łokciem odgarnąć miliony foliowych reklamówek po pieczywie sprzed paru dni, masła, brudne noże, tonę okruchów, opakowania po parówkach, talerze oblepione różnej maści sosami, resztki jedzenia typu brokuły i nadpite soki!
Rok temu nauka do matury była cudowną wymówką na wszystko. Na wszystkie bóle i bolączki. Gdy mama miała pretensje, że nie posprzątałam – Przecież się uczyłam do matury, jeszcze lekturę przeczytać… Gdy miałam coś zrobić, a nie zrobiłam – Przecież miałam fakultet… Mimo wszystko, moja mama codziennie zmuszała mnie do odkurzania dywanu, bo zawsze twierdziła i dalej twierdzi, że dopiero wtedy można sobie siedzieć z dupą przed telewizorem czy tak ogólnie, jak jest posprzątane i zrobione wszystko co powinno być zrobione – inaczej to nieróbstwo!
A nieróbstwo działa na nerwy. Czarne włosy to teraz moja zmora. Czarne, długie, pewnie gęste włosy, suszone codziennie i na okrągłej szczotce. Jeszcze jeden z powodów, dla których lepiej mieć krótkie włosy. Tym bardziej, gdy li-nie-jesz! Jak inaczej nazwiemy nazwisko, kiedy głupia wizyta w toalecie zostawia po tobie twoje DNA wszędzie dookoła?! Chyba tylko ja mam tutaj krótkowzroczność, a jakoś to dostrzegam!
Nigdzie indziej na świecie nie będzie tak jak na chacie w Świno, niemniej dokładam wszelkich starań, żeby sobie te warunki przybliżyć, dlatego między innymi wożę pościel do prania, bo wolę jak mama mi wyprasuje ❤ Dlatego też ignorując grafik, sprzątam całe mieszkanie, nie zważając zupełnie pod jaką rubryczką jest danego tygodnia wpisane moje imię. Pozwalam moim koleżankom-nie-koleżankom relaksować się dłużej, dbam o ich manicure i ich kolana. To ja mam wysuszone dłonie, to ja sprzątam zamiast oglądać "Przepis na życie", to ja pewnie będę mieć wodę w kolanie na starość. Spieprzajcie, koleżanki! Zgińcie z brudu! Nabawcie się grzyba, syfilisa albo innej takiej wstydliwej choroby obnażającej prawdę! Weźcie udział w "Penetratorach" i naróbcie sobie siary! Z poważaniem.
Filed under: Życie

About the Author

Posted by

Studiuję, planuję, filozofuję, reflektuję, opisuję, dekoruję... Z przyzwyczajenia, z przyjemności, z prokrastynacji, z chęci dokumentowania.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s