comment 0

#341

Święta wielkanocne są dziwne. Nie czuć ich w ogóle, nie myśli się o nich ciepło tak jak na przykład o Bożego Narodzenia. Kojarzą się z porządkami absolutnymi i obżeraniem się, chociaż w tym roku, przyjechawszy do domu jako wielce niewyspana studentka, oddawałam się z lubością tylko temu drugiemu. Święta, kiedy nie można się z nikim spotkać, bo znajomki nie mogą wychodzić z domu z tytułu ‘pomagania mamie w kuchni’.

Dlatego właśnie nie odczułam z początku różnicy, czy jestem w Świno czy w Po, bo i tak musiałam sama sobie organizować wolny czas spędzony na spacerze. Jedyna awangarda to to, że nad morzem, a nie nad sztucznie utworzonym zbiornikiem wodnym.
Poza tym cały czas towarzyszą mi wspomnienia sprzed roku. Kiedy to mniej więcej równo rok temu było zakończenie roku, z biretami, pelerynami, sztucznymi uśmiechami i czerwonymi paskami. Były też gorączkowe przygotowania do matury i ostatnie decyzje co do wyboru studiów.
Dzisiaj, rok później, jestem w tym samym miejscu, w moim idealnie nieuprzątniętym pokoju, ta sama pora roku, pewnie nawet ta sama pozycja, znowu nawet gorączkowo się uczę. Zapisałam się na korepetycje i niczym w hollywoodzkim serialu wyobrażam sobie przystojniaka w błękitnej koszuli z rozjaśnionymi słońcem, lekko potarganymi włosami. Spokojnie, jak zawsze będzie dokładnie odwrotnie.
Filed under: Życie

About the Author

Posted by

Studiuję, planuję, filozofuję, reflektuję, opisuję, dekoruję... Z przyzwyczajenia, z przyjemności, z prokrastynacji, z chęci dokumentowania.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s