comment 0

#342

Tydzień temu wstałam o siódmej, by już kilka minut później maszerować z kijkami po równo wybrukowanej jedenastego listopada. Ze słońcem, które dopiero co wstało i z miastem, które jeszcze chrapało. Nad samym morzem było przecudownie. Fale łagodnie zalewały brzeg, słońce miało oślepiający blask lekko zmieszany z różowym, oświetlało te zmarszczone twarze z lekkim rumieńcem. Stałam, robiąc sobie kilkuminutowy odpoczynek i wdychałam powietrze, bardzo intensywnie i łapczywie, czując wiatr aż tak jakby w dolnej części płuc. Oddychałam całą piersią, chciałam sobie wziąć trochę tego powietrza na zapas.

Tego weekendu nie ma mowy o spacerze nad morzem. Dlatego, że pospacerować mogę sobie co najwyżej nad sztucznym zbiornikiem, ale też dlatego, że nie ma czasu. Myślę sobie, że przez ten rok zmieniło mi się… Co innego rozumiem pod pojęciem “mieć dużo do roboty”. W liceum i poprzednich szkołach, jeśli przez weekend było do zrobienia kilku rzeczy, przykładowo: napisać wypracowanie, zrobić jakieś zadania i nauczyć się na jeden sprawdzian z trzech tematów z podyktowanych notatek, to było to dużo i się siedziało w weekend w legginsach i z tłustymi włosami i trzeba było się uczyć. Wkuwać, całe dwa dni. Niesamowity ogrom nauki. Takim lub jeszcze większym ogromem nauki straszyły kierunki ścisłe, bio-chem, mat-fiz, mat-fiz-geo czy Bóg wie co tam jeszcze nawymyślali, dlatego człowiek w swojej prostocie i chęcią umilenia i uproszczenia życia zdecydował się na kierunek humanistyczny, bo przecież nauczyć się chemii (czy czegoś innego), to jakaś masakra, nie ma się życia, wypowiadasz reakcje chemiczne, zamiast zdań złożonych. O zgrozo!
Ech, teraz, kiedy z dnia na dzień jest tyle do zrobienia, ile mniej więcej w liceum czy wcześniej zdarzało się raz kiedyś i to przez weekend czy tam z tygodnia na tydzień, myślę sobie, że równie dobrze mogłam wybrać inną ścieżkę życiową i wydaje mi się to teraz takie głupio-leniwe, że wypracowanie i trzy tematy do nauczenia się to było dużo. Że kiedy pewnego popołudnia trzeba było się uczyć troszkę więcej, tak, że o 20 jeszcze zostało coś do zrobienia, to był to niesamowity natłok, bo o 20 przecież leci Na Wspólnej i trzeba to obejrzeć, co tam słychać u Romana.
Teraz podczas świąt i tej długiej przerwy siedziałam z moimi rodzicami przed telewizorem. Leciała “Uwaga” czy coś takiego, w każdym razie to co leci przed dwudziestą, a my czekaliśmy aż się zacznie “X Factor” czy tam “Na Wspólnej”. Zegar pokazywał gdzieś 19.51, a ja powiedziałam – Patrzcie… Jest przed 19, jest jeszcze jasno, a dzień już się skończył, nie? W sensie, że zasiadło się już przed telewizorem i będzie się czekało aż skończy się to interesujące pasmo wieczornych programów, obejrzy się co jest ciekawego do obejrzenia, zrobi w międzyczasie kilka herbat, wykona kilka telefonów, wyjdzie się do toalety i trzeba będzie iść spać. Moje życie też tak przecież wyglądało. Gdy nieraz już, biorąc pod uwagę szkołę i zajęcia dodatkowe, można było już od osiemnastej zastanawiać się, co dalej, jaki film czy serial obejrzeć.
Teraz, rok później, o 20 zaczynam się uczyć. Niby jest mało zadań do zrobienia, niby nic, ale schodzi mi najwcześniej do 24. Okej, 6 godzin snu. Biorąc pod uwagę szybki prysznic i krótką piosenkę na dobranoc. Ale rano mama mnie nie zbudzi i nie zrobi śniadania z kakaem na poczet tego, że ja jestem taka zmęczona i mam dużo rzeczy na głowie.
Najbardziej lubię moment, kiedy ściągam walizkę z szafy. Bo to znaczy, że już-już zaraz jadę do domu. Czasem zdarza mi się pakować nawet wcześniej, bo wtedy wydaje mi się to jeszcze bliżej. W domu natomiast, gdy nadchodzi czas powrotu, ociągam się z pakowaniem do ostatniej chwili. Bo tak bardzo nie chcę wracać… Zazwyczaj płaczę. Nie mogę tego powstrzymać. Parę ostatnich wyjazdów nie obyło się bez łez. Myślę sobie, tak w sumie to czemu? Przecież gdybym została w domu, dalej mieszkała w Świno to co bym też robiła? Wszyscy wkoło, znajomi, nieznajomi, coś robia, jakiś kolejny etap ich życia, a ja miałabym zostać w Świno, bo tak fajnie się ogląda z rodzicami Na Wspólnej? Bo tak fajnie się je śniadania w święta o siódmej rano? Bo fajnie pójść na spacer, a wracając na zakupy do Netto?
Aby możliwie opóźnić moment, w którym muszę pożegnać się ze Świno na jakieś około dwa tygodnie, postanowiłam wracać nocnym pociągiem, bo jak się ma moje niewyspanie następnego dnia, które występuje i tak rzadko, do tych około pięciu godzin więcej w domu? Przyjeżdżam więc o 1 23, nie mam siły wtargać walizki po schodach i martwiąc się o słoik z zupą na dole, robię pewnie niezły hałas na dworcu, ciągnąc ją na górę. Idę na przystanek, czekam na nocny autobus o 1 31 i myślę sobie, że najbardziej brakuje mi na co dzień takiej uwagi. Czułości. Po prostu zauważenia. Żeby ktoś zauważył, że wracam z zajęć, że wchodzę do mieszkania. Żeby ktoś się przejął, czy ja wstaję rano czy śpię w nieskończoność, czy może umarłam w śnie. Nie chodzi o robienie śniadanek czy podstawianie jedzenia pod nos. Po prostu takie drobne gesty typu “dzień dobry” i “dobranoc”, “robię herbatę, kto chce?”, “po obiedzie idziemy na rodzinny spacer” i takie tam.
Ten weekend jest chyba jedyny i niepowtarzalny w swoim rodzaju, bo jestem sama w pokoju, całe dnie i całe noce, ale i tak pod żadnym względem nie czuję się jak u siebie. Mimo, że ptaki ćwierkają, za oknem zazieleniło się pięknie drzewo, ktoś rozwiesił pościel, a w pobliżu, pewnie ze szkoły muzycznej, słychać skrzypce i śpiew operowy(!), to i tak nie czuję się jak u siebie. Nie wypowiedziałam dzisiaj jeszcze ani jednego słowa, bo nie było do kogo. Pieprzyć to wszystko, wolę się uczyć, bo wtedy szybciej mija dzień, a z każdym kolejnym dniem jest ich coraz mniej do końca. Roku. Akademickiego. Adios.
Filed under: Życie

About the Author

Posted by

Studiuję, planuję, filozofuję, reflektuję, opisuję, dekoruję... Z przyzwyczajenia, z przyjemności, z prokrastynacji, z chęci dokumentowania.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s