comment 0

#343

Dokładnie rok temu też był Dzień Matki. Był tak samo piękny maj, pachniała Saska Kępa, ja jako maturzystka w dnie wolne od egzaminów włóczyłam się całymi dniami po domu w ramach odpoczywania i przygotowywania się na dalszy egzamin.
Dlaczego, pomimo podobnych okoliczności i warunków, matury były dość radosnym okresem, a sesja – w moim dorobku na chwilę obecną tylko zimowa – była okropnym miesiącem, który źle wspominam i który okazał się bardzo bardzo ciężki do zniesienia? Może nie tyle do przejścia, co do zniesienia. I może o to chodzi.
Zamówiłam wtedy dla mamy bukiet kwiatów w tej “Nieco Innej” Kwiaciarni. Poszłam go odebrać około szesnastej, zaszłam jeszcze do szkoły, gdzie moja klasa pełniła akurat dyżur przy robieniu tostów dla abiturientów i wszystkich pozostałych wygłodniałych licealistów przy okazji.
Ehh… Pani w kwiaciarni skleciła uroczy bukiecik, który wyglądał jakby był świeżo zerwany z łąki. Był taki świeży, naturalny i wiosenny, nie potrafię nazywać kwiatów, więc nie wiem co tam się dokładnie znajdowało, ale mam jeszcze zdjęcie w telefonie. Co jakiś czas odbierałam też wtedy telefony, uzgadniając warunki mojego letniego zatrudnienia. Już wtedy chyba miałam umówioną tą rozmowę na 29 maja, jeden dzień po mojej ostatniej maturze, rozszerzonym niemieckim, bodajże.
Jakie cudowne wydawało mi się życie tego dnia rok temu. Kiedy z satysfakcjonującymi wynikami z – narazie – tylko ustnych snułam wizję mojej uczelnianej przyszłości, była piękna pogoda, ja nudziłam się na chacie i powtarzałam sobie kozackie zwroty, żeby “komisja zrobiła falę meksykańską”, jak to zawsze mawiał pan od angielskiego.
Taka zadowolona byłam w przededniu okresu, który okazał się być moim przekleństwem, ale nie będę się może rozpisywała na ten temat. Po prostu 1 czerwca tego roku będę wspominała jak to rok temu padał deszcz i było zimno, a ja szłam w kurtce zimowej pierwszy dzień do mojej wakacyjnej pracy, podekscytowana i z wizjami na ubiór manekinów. Teraz 1 czerwca będę gorączkowo przygotowywać się do sesji, która stresuje mnie jak nie wiem co, bo jest takim uwieńczeniem mojego w ogóle pobytu w tym mieście doznań, jak to mówią. Jeden ruch długopisem w indeksie i może się okazać, że zmarnowałam rok, moi rodzice zmarnowali tyle pieniędzy, ja napsułam sobie tyle krwi i nerwów, tyle moich łez na marne i wszystkiego.
Generalnie o tym wszystkim myślę sobie, że gdy zaczynałam pracować rok temu i moje koleżanki z pracy, współpracownice, chociaż im wydawało się pewnie, że bardziej przełożone, okazały się być skończonymi idiotkami, to nie zwolniłam się z pracy tylko dlatego (chociaż inne powody też by się zapewne znalazły), bo mówiłam sobie, że w przyszłym życiu na pewno nie jest też tak zawsze super i nie wszystko idzie jak z płatka, że z przyszłej pracy nie zwolnię się dlatego, że ktoś mi nie przypadnie do gustu, że to wszystko gwoli hartowania charakteru i w ogóle, że nie zawsze musi być tak, że mi się wszystko podoba i różne okoliczności w życiu trzeba znosić. Boże drogi, rok temu przyszło mi obcować z idiotkami i ten okres, który miałam nadzieję potrwa tylko trzy ‘zakontraktowane’ miesiące jeszcze się nie skończył?! Pieprzę takie przedłużenie umowy. Umowa na idiotki. Dlatego, 5 godzin to dla mnie taki krótki okres czasu. Jadę do Świno, mimo że ludzie się pytają “Znowu?”, “Przecież tydzień temu byłaś w Świno” i “Tak często jeździsz?”. Jadę w poszukiwaniu spokoju, swobody, uwagi i zainteresowania. Myślę sobie, że do sztandarowych życzeń z każdej okazji obok “wszystkiego najlepszego”, spełnienia marzeń, bla bla bla zacznę dodawać “i żebyś zawsze przebywał/a z tymi, których kochasz”. Czy tam lubisz, mamisynki, wszystko jedno! Cóż to jest, 298 km, 5 godzin razem z promem, 19,86 lub 28,74 za pociąg w porównaniu z własnym łóżkiem, ubraniami schnącymi na wietrze, wyżerą, “Na dobre i na złe” w piątek wieczorem i życie tym rytmem od szóstej do osiemnastej? To tak z okazji Dnia Matki.
Filed under: Życie

About the Author

Posted by

Studiuję, planuję, filozofuję, reflektuję, opisuję, dekoruję... Z przyzwyczajenia, z przyjemności, z prokrastynacji, z chęci dokumentowania.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s