comment 0

#368

A już byłam ubrana.

W grube skarpety, kilka warstw swetrów i im innych swetropodobnych sięgających za dupę, kurtkę z polarem, szalik i kaptur. Dopiero gdy już byłam gotowa do wyjścia i szukałam klucza do piwnicy, zorientowałam się, że dosyć. Mocno. Pada!
Ale nic to, przynajmniej pociągnęłam sobie usta pomadką Nivea i umyłam zęby.
W ten cudowny, beztroski i wciąż jeszcze ciepły miesiąc jakim jest wrzesień (i właściwie połowa sierpnia też) łatwo zapomnieć, że nadchodząca jesień, już od kilku numerów hucznie zapowiada przez liczne periodyki, jest taką niewdzięczną porą roku. Gorąco dopingowane przez wspomniane kolorowe periodyki, dziewczyny kompletują swoją jesienno-zimową garderobę, zaniechują kupowania kwiecistych sukienek na rzecz dzianiny różnej długości i grubości, szale, czapy i futrzane rękawiczki. Cudowne te wszystkie kozaki luźniejsze przy kolanie. A ten trencz tak by pięknie pasował. A ten biały sweter z grubego warkocza? Biały? Będzie wspaniały z podkolanówkami w beżu. A te cudowne koturny camel? Te wszystkie kolory toffi i karmelowe…!
W szale zakupów i przeglądania zdjęć łatwo zapomnieć, że w jesień bardzo rzadko świeci słońce, w związku z czym jest się zazwyczaj przymulonym, jeżeli nie przygnębionym. Włosy nie lśnią już naturalnym blaskiem tak jak latem, cera wydaje się śniada, a wszystkie worki uwypuklone. Nagle odczuwam przemożną potrzebę makijażu i kamuflowania wszystkich bladości. Nie to co latem, kiedy, hm, można było wstać, wziąć prysznic i et voila! Tyle na temat pielęgnacji twarzy. Można mieć piękne zamszowe kozaczki, nie przetrwają one jednak długo w starciu z jesienną słotą. Przyduże swetry są takie sexy, tylko trochę zimno, a wciskać pod nie dżinsy? Co w takim razie z podkreślaniem krągłości?
Szkoda, że żyjemy akurat w takiej strefie klimatycznej, że przez większość roku jest szaro-buro.
Zapomniałam jakoś tak, że jesień jest taka podła i dołująca. Zapomniałam, że nagle niespodziewanie pada co 5 minut i nie można sobie wyskoczyć ot tak na rower. Nie można sobie pójść na plażę i przyklapnąć na piasku. Nie jest przyjemnie, kiedy bez okularów słabo widzę i boli mnie głowa od tych rozmazanych obrazów, a gdy mam okulary to szkła mi wiecznie mokną. New YorkFall, I love you but you’re bringing me down.
Filed under: Życie

About the Author

Posted by

Studiuję, planuję, filozofuję, reflektuję, opisuję, dekoruję... Z przyzwyczajenia, z przyjemności, z prokrastynacji, z chęci dokumentowania.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s