comment 0

#369

Denerwuje mnie, gdy mój organizm wykazuje się słabością.

Jak na przykład idę biegać rano i mam zadyszkę śmierci po trzech okrążeniach albo jak wczoraj. Wczoraj planowałam wysłać całe zgłoszenie na te warsztaty i wyobrażałam sobie oczywiście (moje wizje i wyobrażenia są silniejsze ode mnie, slajdy w mojej głowie) siebie w sznurze imitowanych pereł w łóżku (och, Carrie Bradshaw, ty czytająca książki w łóżku w perłach) z laptopem piszącą coś wytrwale do wczesnych godzin porannych, tylko po to, żeby wstać, strzelić sobie kawę i żyć następny dzień.

W telewizorze natrafiłam na Tvn Style na program o J.K.Rowling, taki o jej życiu “A Year in the Life” chyba się nazywał. No i ona tam opowiadała oczywiście o swoim dzieciństwie, że jej matka chorowała na stwardnienie rozsiane i zmarła młodo i ona ze swoją siostrą nie miały szczęśliwego dzieciństwa, bo ojciec się nimi nie interesował i brakowało tego ciepła i miłości, dlatego też w Harrym Potterze jest dużo takich postaci przypominających ojca, jak np. Hagrid, Syriusz Black. Czy nawet ten Dumbledore albo Lupin!
Harry Potter w ogóle to jedna wielka próba powrotu do dzieciństwa. Zło jakie ją spotkało w życiu, poprzez życie z pomocy socjalnej i samotne wychowywanie córki przeniosła w książce na dementorów. Dalej pewnie można było się wywiedzieć mnóstwo innych ciekawych rzeczy o największym sukcecie literacko-komercyjnym ostatniego stulecia, ale nie dane było mi tego zobaczyć, bo zasnęłam snem mocnym, tym snem, z jakiego budzimy się jakby za pstryknięciem palców. Pstryk! – już nie śpisz.
P.S. Co jeszcze zdążyłam zobaczyć, to że w tym programie uchwycony został ten ekscytujący moment, kiedy J.K.Rowling pisała coś szybko na swoim laptopie, okulary na nosie, dookoła jakieś papierzyska i kawa w ubrudzonej filiżance, jakieś poprawki, “A forest in Albania”, po czym ostatnie stuknięcie klawisza i J.K. oznajmia: “Chyba już skończyłam”. Skończyła. Ostatnią część Harry’ego Pottera. I jeszcze na kamerze. Oczywiście nie wiadomo co do autentyczności tego ostatniego tchnienia i fajnie, że mogłaby się skupić na pisaniu przed kamerami telewizyjnymi, ale nieważne… Takie momenty. Są magiczne.
Filed under: Życie

About the Author

Posted by

Studiuję, planuję, filozofuję, reflektuję, opisuję, dekoruję... Z przyzwyczajenia, z przyjemności, z prokrastynacji, z chęci dokumentowania.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s