comment 0

#370

A najciekawsze, co Rowling powiedziała w tamtym programie o sobie, to to że zawsze uważała, że Dumbledore to gej.

Miasto nadmiernie konsumuje czas i pieniądze. A ja znowu tutaj. I to dziwne uczucie rozdwojenia czy paradoksu, bo wszystko z jednej strony jest takie nowe, bo przecież przez ostatnie trzy miesiące oglądałam inne obrazki wkoło siebie i żyłam innym życiem, a z drugiej strony takie stare, bo to wszystko przecież tak dobrze znam, te zakamarki i jakieś pozostawione rupiecie.
Miły był ten pierwszy dzień na uczelni, naprawdę miły, jeśli mam pomyśleć o jednym słowie to byłoby to właśnie to. Ujrzenie znowu wszystkich ludzi z zeszłego roku, gadanie o wakacjach, o egzaminach i ewentualnych poprawkach i o tym, kto nie zdał, kto się przeniósł, kto powtarza rok i takie tam akademickie ploteczki.
I oczywiście ten styl. Styl wykładowczyń. Wykładowczyń, bo wykładowców tyle co kot na płakał. Dziewczyny za to, w sensie studentki, są piękne na ILSie. Wszystkie są po prostu ładne, w swoich grubych okularach i z papierosem w ręku, w mini i czarnych rajstopach. Wszystkie niewyspane piękności. Natomiast wykładowczynie wyżej wspomniane, charakteryzują się tym samym stylem, do prawdy, nie wiem czym jest to podyktowane. Wszystkie ich ubrania są jak gdyby z innej epoki. Młode, około trzydziestoletnie babeczki, niepotrafiące ogarnąć swoich włosów. Zawsze są to nieco spuszone, bardzo gęste włosy, nieśmiale podpięte jakąś wsuwką lub uwięzione w niezapomniany warkocz. Nie mają ani grama makijażu na twarzu, aczkolwiek ich cera wydaje się być nawilżona, ukazująca wszystkie zaczerwienienia, wrażliwe miejsca i rumieńce. Niektóre z nich mają nawet wąsy i bardzo to widać, a wtedy ich twarz nabiera męskich cech. Spodnie garniturowe. Z kantem. Bądź też szerokie jeansy w wersji casual. Koszule. Bądź ogromne marynarki. Ale nie takie Annie Hall, takie bardziej ILS. W ich garderobach widać też często chusty. Wielkie folklorowe chusty i apaszki. Ale znowu nie takie Anna Wintour tylko takie ILS. Niebieska koszula, niby okej, taki odświeżający look, a tu nagle wielka chusta z supłem z przodu, przewiązana niczym peleryna. W ręku zawsze wielkie aktówki. W większości podwójne nazwiska, jedno bardzo często obco brzmiące. Prawie wszystkie doktorantki. Bardzo nadużywają tych wszystkich tytułów zawodowych. “Połowa grupy będzie robiła prezentacje u mnie, a druga połowa ma z panem doktorem…” Pan doktor jak dla mnie zawsze będzie tylko w szpitalu, sorry. Chyba że sama nim kiedyś zostanę.
Filed under: Życie

About the Author

Posted by

Studiuję, planuję, filozofuję, reflektuję, opisuję, dekoruję... Z przyzwyczajenia, z przyjemności, z prokrastynacji, z chęci dokumentowania.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s