comment 0

#391; Zakochani, zaczarowani, zaplątani, zesrani

Czy piosenka “Library Pictures” jest o moim dzisiejszym popołudniu?

Wygugluję, póki jeszcze można guglować.

Chyba jednak nie.

A byłam sobie dzisiaj w bibliotece, ot tak, ponieważ miałam Freizeit, nie tak z przymusu, tak nonszalancko i od niechcenia.

“To smutne, że spędzasz Walentynki w bibliotece”.

Smutne, to jest, przepraszam bardzo, że spędzasz Walentynki w kinie. Do kina to powinno się chodzić leniwym przedpołudniem, po śniadaniu i spacerze na starym mieście. Kino typu Multikino to taka komercyjna miejscówa. Coś w stylu “nie ma gdzie pójść, to chodźmy do kina i dwie godziny z głowy, jest klimat, może się przeliżemy”.

W czytelni były takie przyjemne pustki. Kilku studenciaków w swetrach i zmierzwionych włosach, wpatrujących się w komputery. Jeden łysy z okularami w grubej oprawie w takim granatowym swetrze o grubym splocie. Z książką, acz też przy komputerze. Jeden uroczy dziadek w tweedowej marynarce z wymierającego pokolenia inteligentów.
Zmiana w mojej mentalności polegała na tym, że pochylając się nad lekturą najnowszych miesięczników nie wyobrażałam sobie scen z filmów ze mną w roli głównej.
Nie, tym razem mi nic nie upadło, nie, tym razem nikt mi nic nie podnosił, nie zrobiłam z siebie ofermy, nikt nie wodził za mną wzrokiem, nikt nie chciał ubrać kurtki w szatni.

Bardzo dobrze.

Filed under: Życie

About the Author

Posted by

Studiuję, planuję, filozofuję, reflektuję, opisuję, dekoruję... Z przyzwyczajenia, z przyjemności, z prokrastynacji, z chęci dokumentowania.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s