comment 0

#406

Fajnie by tak było napisać, że w ferworze świątecznych przygotowań udało mi się wykroić nieco czasu na moje ulubione blogowanie, ale byłoby to wierutne kłamstwo, bo przygotowania do wszelakich świąt i imprez zawsze przejmuje moja mama. Mój udział ogranicza się do minimalnych prac porządkowych, bo w końcu don’t fix it if it ain’t broke (znowu), jak to mówią.

Ocknęłam się dziś rano ze snu, była dokładnie 7.09 i przypomniało mi się jak o tej porze tydzień temu miałam napięte wszystkie mięśnie, w głowie kotłowały mi się najróżniejsze myśli, a pogoda była tak samo paskudna.

A o tej porze to już dawno było po zawodach.

Odkąd zorientowałam się, że polskie serwisy plotkarskie kopiują z zagranicznych, postanowiłam szukać informacji u źródła, czyli czytałam te obcojęzyczne serwisy, nawet jeżeli z początku ograniczało się to do oglądania obrazków i rozumienia co najwyżej nagłówków.
Back to basics – tak samo jak odkrywając kolejno różne zespoły i wykonawców dowiadywałam się, że wszyscy inspirowali się Beatlesami, brzmią jak Beatlesi, są jak Beatlesi, więc – do cholery – pomyślałam sobie, dlaczego mam słuchać kogoś, kto się nimi inspiruje, skoro mogę słuchać ich?
Po co mam czytać przetłumaczone artykuły na Pudelku z dwudniowym opóźnieniem, skoro mogę sięgnąć po news (plotka, czyli news z dupy, ale w kategorii newsów zawsze news) z Daily Mail?

W ten sposób od kilku miesięcy zaczynam dzień od prasówki na Daily Mail, bo lubię ich obszerne i niekoniecznie przygłupie artykuły. Nie czytam tych dotyczących Jersey Shore lub ichniego Big Brothera, gwiazd porno, sportowców, modelek, nie! Lubię te dłuższe o tym, jak zarówno Sophia Loren, jak i Audrey Hepburn miały bardzo trudne doświadczenia życiowe, bo obydwie z ledwością przeżyły wojnę, lubię opowieści garderobianej królowej, dywagacje, czy Camilla ma prawo nosić biżuterię Diany i wiele innych tego typu. Jest tam też sekcja Femail (a świetna nazwa, swoją drogą), w której artykuły dotyczą bardziej kobiet – sex w trakcie i po ciąży, równouprawnienie, uroda, dieta i takie tam, wszyscy wiemy o co chodzi.
Ostatnio zamieszczono tam artykuł Samanthy Brick, był on wyeksponowany na głównej stronie wraz z dużym zdjęciem i powiększoną czcionką.
“Why do women hate me for being beautiful?”
W artykule tym Brick opisuje różne – przeważnie krępujące – sytuacje ze swojego życia, które działy się dlatego, że jest taka ładna. Zajmuje swoje miejsce w samolocie lecąc do Nowego Jorku i nagle stewardessa przynosi schłodzoną butelkę wykwintnego szampana z wyrazami serdecznych pozdrowień i w geście powitania od pilota samolotu. Przewijający się przez całe jej życie przypadkowi mężczyźni, którzy oszołomieni jej urodą tracili głowę i bezinteresownie chcieli płacić za jej taksówkę bądź w drinki barze. Zawsze ciekawskie spojrzenia, zawsze pochlebiające uwagi, samce alfa padające u jej stóp, wolontariusze, żeby odprowadzić ją do domu, skamlający o chwilę uwagi, zadowalające spojrzenie lub numer telefonu. Samantha pisze, że niejednokrotnie zmuszona była zmienić pracę, bo szefowa-kobieta posądzała ją o romanse lub widziała w niej zagrożenie i obarczała ją niewyobrażalną ilością pracy i zadaniami, których nie była w stanie wykonać, aby dać jej nauczkę i ją stępić.

Artykuł wzbudził wiele kontrowersji i już na drugi dzień w sieci pojawiło się mnóstwo ośmieszających grafik, złośliwych komentarzy i oczerniających uwag pod jej adresem. Samantha mówiła, że cały ten odzew potwierdza tylko jej tezę, że ludzie faktycznie nie mogą wręcz zdzierżyć, gdy ktoś się sobie podoba i nie obawia się tego przyznać.
Zaproszono ją do śniadaniowej telewizji, gdzie z udziałem – bodajże – psychologa, omawiano ten temat w szerszym zakresie, analizowano społeczne zachowania i różne przyjęte normy. Samantha mówi, że w Wielkiej Brytanii, acz inaczej niż w Stanach, na komplement “Ładnie wyglądasz!”, ludzie zmuszeni są nieśmiało zaprzeczyć bądź wyrazić inną formę niedowierzania, podczas gdy w Stanach nie uchodzi to za coś złego, jeżeli tak skomplementowana kobieta ucieszy się, podziękuje i odrzucając swoje wypielęgnowane blond włosy opowie o swojej ostatniej wizycie u fryzjera lub udanych zakupach.

Nie jest to dokładnie tak samo jak w Polsce?

W każdym razie, jest cienka linia pomiędzy pewnością siebie a arogancją czy narcyzmem, o czym często przypomina mi moja mama i dzięki Bogu.
Jak Samantha sama przyznała w jednej ze swoich rozlicznych wypowiedzi po trefnym artykule, był on napisany trochę irocznie (“tounge-in-cheek”), dlatego np. ponad 60 razy użyła słowa “I”, nie chodziło jej w tym wszystkim o wypromowanie siebie, w być może nieco niefortunny sposób chciała podejść do problemu postrzegania ludzi w społeczeństwie, analizując sytuacje z własnego życia, kiedy to np. dorastając jaka przeciętna i nieatrakcyjna dziewczyna, postrzeganie jej przez zarówno kobiety i mężczyzn zmieniło się, gdy nieco urosła i przefarbowała się na blond.

Myślę sobie, że tym, co przeszkadzało większości, co zbulwersowało wielu do tego stopnia, że pokusili się o wszystkie te negatywne komentarze, był być może właśnie ten arogancki wydźwięk tego artykułu, bo co innego, jeżeli ona sobie tak myśli, co innego jeżeli mówi to mamie przez telefon bądź w gronie swoich koleżanek, co innego gdy pisze to do poważnej kolumny w sekcji dla kobiet.

Może leży to już w naturze kobiet, że są zawistne. Gdy ja rzuciłam pierwszy raz na jej artykuł opatrzony jej zdjęciami, pomyślałam sobie, że nie jest wcale taka ładna przecież, ‘no, może trochę, niech jej będzie’, wziąwszy pod uwagę fakt, że ma 41 lat.

Trochę się nad tym zastanawiałam i chyba rozumiem o co jej chodziło, tylko powiedziała to w nieco niefortunny sposób. Pewność siebie nie jest postrzegana i często to bardziej wada niż zaleta, ale takie są po prostu już utrwalone cechy kultury i nie zmieni tego jeden artykuł czy nawet gorąca dyskusja na mikroblogach.
Szkoda tylko trochę jej, że akurat jej się obrywa, to jej twarz jest przerabiana, a pechowe nazwisko obiektem drwin przerabianych w postaci różnych memów.

Generalnie, ma kobieta rację. Jeżeli jest zadowolona z siebie, ze swojego wyglądu i nawet ze swojego życia w wioseczce we Francji, gdzie średnia wieku wynosi 72, to niech o tym mówi, krzyczy, niech się z tym nie kryje! Wszystko, co nas oddziela od bycia szarą, przeciętną ludzką masą postrzegam jako coś bardzo dobrego.

Z drugiej strony okrutne jest to, że wypowiedzenie jednej takiej kontrowersyjnej uwagi, nawet jeżeli był to wynik złego ubrania myśli w słowa, zostanie na długo zapamiętane, a dana osoba będzie kojarzona tylko z tym. To też taka norma, gdy polityk czy nawet wykładowca coś chlapnie, zostaje to natychmiast zapamiętane i funkcjonuje potem w pamięci niczym łatka, taki tag

Co mnie najbardziej ekscytuje w moim życiu to to, że żyję na przełomie wieków, w czasach wielkich zmian, nawet tych, które zachodzą mimowolnie, żywię więc głęboką nadzieję, że to też kiedyś się zmieni i będzie można się nieskrępowanie cieszyć z siebie i ze swojego wyglądu.

Filed under: Życie

About the Author

Posted by

Studiuję, planuję, filozofuję, reflektuję, opisuję, dekoruję... Z przyzwyczajenia, z przyjemności, z prokrastynacji, z chęci dokumentowania.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s