comment 0

#413; Yes, sir!

Ja rozumiem, że zmiany, zmiany, zmiany, ale czasami naprawdę ciężko jest nadążyć. Gorzej jeżeli przy całym moim egocentryzmie ciężko nadążyć za sobą samym. Jak to jest, że ilekroć się zastanawiam, to zawsze moje wcześniejsze zachowania i postępowania były mega głupie i niedojrzałe? To dobrze, że się zmieniam, zmiany są najczęściej in plus, ale żeby aż w takim tempie?! Generalnie wszystko sprowadza się do wspólnego mianownika, że wszystko źle.

Myślałam, że ten okres kompleksów i różnych takich rozterek mam za sobą, a ja tak naprawdę mało się zmieniłam. Może trochę z wyglądu. I toczę werbalne boje z moją mamą o to, że wyjeżdża mi z takimi samymi tekstami, jakimi raczy mnie przy podgrzanej atmosferze odkąd skończyłam jakieś 12 lat i zaczęły mi rosnąć cycki, więc jak ja mam się zmienić, czyli w maminych oczach dojrzeć, skoro słyszę to samo, na co mama dzisiaj mi uświadomiła, a mama mi cały czas usiłowała uświadomić, tylko ja byłam krnąbrna, że ja tak w sumie postępuję cały czas tak samo. Mam takie samo infantylne podejście do świata, do ludzi, do wszystkiego. I wszystko jest źle, no oczywiście.

Jak sobie o tym myślę, a nie myślę wcale jakoś bardzo często, to nie wiem, czy kiedykolwiek wyleczę się z moich kompleksów. Cóż to by była za utopia! Chciałabym wyjechać i wieść alternatywny tryb życia, jak ten Brytyjczyk, który kupił sobie wyspę na Seszelach w latach sześćdziesiątych za bezcen i jest obecnie jej jedynym mieszkańcem, ale wcale nie uważa, że wiedzie wymarzone życie, bo cały dzień może się opieprzać i opalać poza momentami dnia, w których musi znaleźć sobie coś do jedzenia, żeby przeżyć, bo ciężko pracuje opiekując się roślinami i zwierzętami zamieszkującymi wyspę, bo przecież – jak podkreśla – nie mieszka tam sam.

Jestem infantylna, bo obrażam się o głupie rzeczy, mam dziecinne podejście do życia i dziecinne doświadczenia, mam cały czas te same obawy typu, że ktoś się dowie, o jejku, głupio by było się z kimś pokazać albo chociażby zapalić przy koleżankach, bo ktoś się dowie.

Trzymam rozpostarte ręce na klawiaturze i wodzę dookoła wzrokiem, a w międzyczasie przeleciały już dwie piosenki. Boże, nawet muzyki słucham tej samej co jak miałam trzynaście lat. A jeżeli nakręciłabym film, taki skromny, w stylu “Submarine” o tym, że moje życie zatrzymało się w pewnym momencie i tak się toczy jak kołowrotek u chomika w klatce i pokazywałabym takie awkward ujęcia siebie jak ten Oliver. Ja w złej fryzurze. Ja w okularach. Ja w dzierganym swetrze. Ja się czerwienię na czyjś widok. Byłabym narratorem. Główną bohaterką też bym była. Film oczywiście miałby wybredny soundtrack i wspaniałe kostiumy. Mieszkałabym w pokoju urządzonym tak, jak wtedy, gdy miałam 13 lat. A to już zupełnie jak w Black Swan.

Filed under: Życie

About the Author

Posted by

Studiuję, planuję, filozofuję, reflektuję, opisuję, dekoruję... Z przyzwyczajenia, z przyjemności, z prokrastynacji, z chęci dokumentowania.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s