comment 0

#414

Hej, to ja jechałam tym pociągiem, który stał w kolejce za uszkodzonym pociągiem na trasie od Wrocławia na północ.
Zostałam uwięziona na 110 minut z Marią Carlą Boscono i jej małym synkiem. Młodzież wracająca z bezwstydnie leniwego weekendu, opowiadająca o pobytach za granicą, Erasmusie, pracy w Holandii. Jest chyba jakiś taki syndrom kumpeli. Każdy, jak zaobserwowałam, ma kumpelę tudzież kumpla, który jest w pewien sposób zajebisty, robi coś niekonwencjonalnego. Nie mówimy tu o sytuacji typu “Mój kumpel się najebał”, tylko “Moja kumpela jest na Erasmusie w Boliwii”, “Moja kumpela pracuje w Unicefie”, “Moja kumpela wyszła za mąż za Kanaryjczyka”. Zawyżający średnią wieku był Mayor Moscone, który w zaistniałej sytuacji jako jedyny usiłował wdawać się w dyskusję z panią konduktor. Reszta zdawała się rozumieć, że to jak gdyby nie jej wina. Kobieta jak i pewnie cała pozostała obsługa pociągu była tak samo sfrustrowana, że naliczają jej się nie koniecznie płatne nadgodziny.
Zmobilizowałam się więc i przeczytałam całą książkę. Nie była to Marina, jak obiecałam, za to bardzo ciekawa pozycja z obowiązkowej literatury przedmiotu do egzaminu. Na podręcznej półeczce leżał jeszcze Steppenwolf, ale gdy dobrnęłam do końca tamtej robiło się już ciemno, ja zaczynałam mieć dosyć tej podróży, bo od kiedy to podróż Wrocław Główny – Poznań Główny trwa dłużej niż Świnoujście – Poznań Główny? Zmrużyłam więc oko, a gdy się ocknęłam to byłam na Poznań Dębiec. Rychło w porę, pomyślałam. Jazda pociągiem późnym wieczorem ma to do siebie, że nie można za bardzo trwonić czasu na gapienie się za szybę, bo jest ciemno, a przy zapalonym świetle wszystko się odbija. Więc siedzą wszystkie te narcyzy udające, że kontemplują krajobraz, a tak naprawdę przyglądają się swojemu zamyślonemu odbiciu w lustrze. Dodatkowym plusem jest to, że ukradkiem można spoglądać na sąsiada z naprzeciwka. Jego niesymetryczne odbicie.
W Lesznie wsiadała Hayley czy jakkolwiek nazywa się ta dziewczyna z Paramore. Ten typ dziewczyn, którzy noszą naszywki na torbie, czarno-szare dżinsy udające czarne rurki, przypadkowe t-shirty ciasne przy szyi, wąskie naszyjniki, często drewnianą biżuterię. Obiektem ich rozmów są ostatnie koncerty, ostatnie imprezy i związane z tym wydarzenia typu „ja przez dwa dni nie wiedziałam, co się dzieje z moim telefonem”. Znamienne u nich jest także widoczne eksperymentowanie ze swoim wyglądem, co często owocuje w awangardowy fryzurę lub chociaż kolor włosów. Atrybuty to zdezelowany telefon, papierosy i kolega-ciamajda.
Reasumując – powinni dawać medale matkom niemogącym spuścić oka ze swojego dziecka, kontuzjowanym, którzy sami z klasą dają sobie radę, a także samodzielnie wojującym mieczykiem.

Filed under: Życie

About the Author

Posted by

Studiuję, planuję, filozofuję, reflektuję, opisuję, dekoruję... Z przyzwyczajenia, z przyjemności, z prokrastynacji, z chęci dokumentowania.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s