comment 1

#427

Myślałam sobie ostatnio, co wpływa na to, że Polki są takie ładne, och, ach, a Niemki na przykład nie. Dlaczego u nas malowanie rzęs to jak mycie zębów, a Niemki się nie kwapią, rezygnują z podkreślania swojej urody i noszą te same ubrania typu polar, luźne dżinsy, opasłe bluzy, trampki i inne sportowe obuwie w środku zimy. Czasami noszą też czapki a’la David Beckham casual, pod którą chowają tłuste włosy.

Oglądam sobie czasami, a w zasadzie śledzę na bieżąco, zdjęcia paparazzi, gwiazdy na co dzień, gwiazdy bez makijażu, gwiazdy robią zakupy. Wiem, nie jest to najambitniejsza rozrywka, ale nie jestem z drugiej strony tego zapaloną fanką, tak że odpalam rano komputer, żeby zobaczyć, czy Sarah Jessica Parker odprowadziła już syna do szkoły, ale ciężko uciec od takich smaczków, bo nawet na Tvn24 się czasami coś pojawia. Tak czy owak, widzę Davida Beckhama na zakupach w czapce-skarpecie na głowie w Los Angeles, gdzie wiemy, że jest wieczne lato. Potem widzę Kate Moss w króciutkich spodenkach, w zasadzie to dżinsowych majtkach, sparowanych z ciężkimi buciorami, jakby pracowała w nich na budowie przez ostatnie 20 lat. Zaraz znowu Agyness Deyn w cieniutkiej sukieneczce i niemal identycznych ciężkich buciorach. I to wszystko w upalnych, letnich miesiącach, kiedy to media obok informowania o tym, gdzie gwiazdy spędzają tegoroczne wakacje, straszą suszą, spekulują o global warming i prognozują podwyższone ceny żywności.

Na rodzimym gruncie natomiast zauważam i doświadczam wszechobecnej uwagi i zainteresowania. Nie, mi paparazzi nie robią zdjęcia, o mnie portale nie plotkują, ale wszystkie kobiety w moim życiu, czy są to współlokatorki, koleżanki, dziewczyny z grupy, a w końcu mama czy siostra w zdawkowym kontakcie na Skypie są dziwnie zatroskane, gdy ja po sprawdzeniu warunków atmosferycznych i temperatury za oknem stwierdzam, że w zwykły czerwcowy ubieram krótkie spodenki czy też sukienkę. Co z tego, że poprzedniego dnia padał deszcz, wieczorem i w nocy się znacznie ociepliło. Ciepłe dni zdarzają się jesienią, tak samo, jak 10 stopni bywa czasami w środku lata. Pamiętam, jak na początku maja temperatura nas dopieszczała, więc z okazji majówki ubrałam szorty, na co kilka osób pytało, czy nie jest mi zimno, łącznie z wykładowczynią, dzięki czemu cały rok, bo był to wykład, wiedział, że nie, nie mam rajstop i nie, nie jest mi zimno.

Powinno się ubierać adekwatnie do pogody, a nie do oczekiwań innych czy też tak jak inni. Mam wyściubiać nos codziennie rano, żeby zobaczyć, jak grubo opatuleni są ludzie na przystanku, jeżeli meteorolodzy zapowiadają słonecznych kilka następnych dni?
Czemu wszyscy się tak interesują w ogóle? Noszę sobie czapkę w pomieszczeniu, to sobie noszę, to element mojego outfitu. Może mam zapalenie ucha, może mnie przewiało albo po prostu bardzo mi zimno. Może ogoliłam sobie właśnie włosy na głowie nie chcę się tak pokazywać. Wszystko jedno, czemu noszę czapkę powinno interesować tylko i wyłącznie mnie. Najbardziej chyba zadziwiające są rajstopy, a raczej ich brak. W te ciepłe miesiące roku, jakie mamy teraz, ubrać sukienkę czy spódnicę o długości do kolan na – przykładowo – egzamin do tego coś z rękawem 3/4 i zakryte balerinki, a dziewczyny i tak zapytają, czy mam rajstopy i czy nie jest mi zimno.

Ciekawe, czy jak taki David Beckham wychodzi z chaty i wsiada do samochodu, do którego niektórzy potrzebowali by schodków, żeby sięgnąć, jak do pociągu, to Victoria pyta się go, po co mu ta czapka. Ciekawe, czy jak Kate Moss wylansowała styl festiwalowy, to ktoś się ją zapytał, czy jej się noga w tym kaloszu nie poci?

Zadaję sobie pytanie, jak dalece wolność w wyrażaniu siebie (brzmi jak Maja Sablewska) i własny styl są zablokowane przez innych ludzi. Oczywiście, że te najbardziej ekstrawaganckie osoby, jeśli chodzi o ubieranie się musiały być (i nadal są, bo przecież takowe istnieją) niesamowicie pewne siebie, bo zawsze znalazł się ktoś, kto się krzywo spojrzał. Przydaje się odwaga i charyzma. Cięta riposta też by była na miejscu, ale tego się nie można wyuczyć. Nie zakłada się tego tak samo jak żakietu o męskim kroju udającego Stellę McCartney.

W czym tkwi różnica pomiędzy mną, a przypuśćmy moją siostrą? Pamiętam, gdy przyjechała do mnie nie tak dawno temu. Wtedy oczywiście padał deszcz, bo zawsze pada jak jest jakaś okazja. Wyjeżdżam gdzieś? Wiem na pewno, że będzie padało. Jestem na wakacjach, a przede mną jakaś przygoda? Oczywiście, że pada. Zawsze. Zdążyłam się przyzwyczaić i dlatego w deszczowe, wręcz ulewne dni, czuję się dobrze, spokojnie i jak na wczasach.*
Standardowo przechadzałyśmy się Półwiejską, mijałyśmy sklep Mango, tam nowa wystawa, manekiny ubrane w delikatne, stonowane barwy, królowała biel, beże, luźne formy, generalnie swoboda. Jeden manekin ubrany był w luźną, jasną koszulę o męskim kroju, daleko jej było do przylegającej, miała podwinięte rękawy, na piersiach zdaje się kieszenie. Wsunięta była do plisowanej spódnicy koloru karmelowego o długości… hm, ni to 7/8, ni to 3/4. Do tego z okazji wiosny były dopasowane zabudowane sandały. Obydwa te elementy nie miały prawa do siebie pasować, bo obydwa były szerokie, a modowe przekonanie sprzed lat wciąż pokutuje, czyli, że jak na dole obcisłe to na górze szerokie i na odwrót. Odwaga polega właśnie na przełamywaniu tych konwenansów i bądź co bądź cały outfit mi się bardzo spodobał. Pytam mojej siostry: Fajnie wygląda ten po lewej? – wskazując ruchem głowy na wystawę.
Moja siostra: Który, ten po lewej? Jezu, nie, weeeź!

Aha. Weź.
Od czego to zależy? Rei Kawakubo pokazuje na wybiegu swetry niemalże do ziemi naciągnięte na ogromną tiulową spódnicę, do tego sportowe buty i dziwne uczesanie, a wszyscy zgromadzeni redaktorzy przebierają potem w zachwytach, jaki to geniusz i jakie mistrzostwo formy, a kolekcja niby pret-a-porter. Co w oczach jednych jest genialne, w oczach drugich jest dziwactwem i na tym polega porządek tego świata. Z tego miejsca mam do przekazania pewną wiadomość – Gówno was interesuje, co mam na sobie. Czy mam majtki, czy nie, czy postanowiłam je sobie założyć na głowę, bo stwierdziłam, że dobrze przytrzymują włosy, czy mam marynarkę na lewą stronę, czy coś jest tył na przód, czy to jest męskie – ech, mój interes, żeby użyć eufemizmu.

Koniec końców, wydaje mi się, że taka uwaga i brak skrępowania w wyrażaniu poglądów na temat wyglądu drugiej osoby czyni Polaków narodem dobrze wyglądającym. Ostatecznie choć minimalne zaniedbanie higieny, typu po co myć włosy skoro i tak cały czas pada śnieg zostanie skrytykowane przez najbliższe kobiety, mama albo koleżanka zawsze ci powie. Ta bluzka jest trochę za krótka i brzuch ci spod niej zwisa. Co ty taka zmęczona jesteś? Boże, jakie wory. Co jak co, ale koleżanki zawsze ci powiedzą. I właśnie to dbanie o siebie, ta schludność i porządność czyni Polki, jak mówią, a w co ja nie wierzę, najpiękniejszymi kobietami. Przeciwieństwo tego zjawiska w Niemczech nie czyni Niemców z drugiej strony wybitnie dobrze ubranym narodem, niemniej wszystko ma swoje początki. Umyjmy najpierw włosy, a potem zastanowimy się, co ubrać.

Filed under: Życie

About the Author

Posted by

Studiuję, planuję, filozofuję, reflektuję, opisuję, dekoruję... Z przyzwyczajenia, z przyjemności, z prokrastynacji, z chęci dokumentowania.

1 Comment so far

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s