comment 0

#434; strip down

Człowiek żyje dla takich chwil, kiedy siedzi się przy otwartym na oścież oknie w ciepły, sierpniowy wieczór, przy pełni księżyca, powietrze pachnie, muzyka przywołuje dobre wspomnienia, a po ustach błąka się radosny uśmiech i czuje się taki trudny do opisania wewnętrzny spokój, że wszystko jest dobrze i chciałoby się, żeby tak wiecznie trwało i o, beztrosko, ale  nie ma się z czego cieszyć, że jest się samemu i tak wcześnie jest się w domu i że jest się w domu samemu.

Najcięższe i najpoważniejsze chwile wnikania głęboko w siebie, taka moja prywatna autoterapia szokowa, odbywa się w pociągu Poznań – Świnoujście, ilekroć podróżuję w niesprzyjających okolicznościach. Nie ma nic gorszego niż otępiałe oczekiwanie, ta przeokrutna świadomość, że tak dobrze zna się ten krajobraz za oknem, a te drzewa tu przecież stoją tak jak stały, każda chwila i każdy kilometr żelaznych torów wydaje się trwać w nieskończoność i gdy wydaje mi się już, że nie wytrzymam ani chwili dłużej i zaczynam w duchu godzić się z myślą, że mogę już nigdy nie dojechać i już jest mi w zasadzie wszystko jedno, pociąg wypluwa mnie późną nocą na opustoszały dworzec, zmarznięta, szara, bardzo smutna i w lekkim transie.

Tym sposobem zaczyna do mnie ostatnio docierać, że przy całym moim egocentrycznym postrzeganiu świata, to nie wszyscy nie lubią mnie, tylko ja nie lubię wszystkich, a nikt mi tego nigdy nie powiedział, tylko Natalia – jak np. w tych subtelnych słowach „Boże, czemu ty tak nie lubisz ludzi?“.

Czuję, że coś mi uciekło, kilka chwil w ogóle istnieje, niektóre osoby przeminęły, coś już nigdy nie wróci, a czegoś tak brakuje. I jestem ja, i wszystko wokół się niby dzieje i wszystko jest takie obce, i chcę coś powiedzieć, ale to nie jest mój głos i coś robię, ale to nie ja.

Może w miłosiernym geście zacznę rozdawać naokoło tomiki wierszy Tuwima, z dedykacją i szczególnym uwzględnieniem tego jednego:

Pani pachnie jak tuberozy
To nastraja i to podnieca
A ja lubię zapach narkozy
A najbardziej gdy jest kobieca


Mówię pięknie? I melodyjnie? 
Zdania perlę jak z pereł kolię?
Pani mówi melancholijnie…
Skąd ma pani te melancholię?

Aaa, słuchaj. Tak po prostu.

Filed under: Życie

About the Author

Veröffentlicht von

Planuję, filozofuję, reflektuję, opisuję, dekoruję... Z przyzwyczajenia, z przyjemności, z prokrastynacji, z chęci dokumentowania.

Kommentar verfassen

Trage deine Daten unten ein oder klicke ein Icon um dich einzuloggen:

WordPress.com-Logo

Du kommentierst mit Deinem WordPress.com-Konto. Abmelden /  Ändern )

Google Foto

Du kommentierst mit Deinem Google-Konto. Abmelden /  Ändern )

Twitter-Bild

Du kommentierst mit Deinem Twitter-Konto. Abmelden /  Ändern )

Facebook-Foto

Du kommentierst mit Deinem Facebook-Konto. Abmelden /  Ändern )

Verbinde mit %s