comment 0

#440

Ostatnio przekwalifikowanie się jest na topie, więc i ja z końcem sierpnia muszę się przekwalifikować, bo oto zostaję cieciem. Ciecierereciem.
Będę zawodowo pilnowała cudzego dobytku, będę profesjonalnie wyglądała za okno i z wielką zawziętością trwoniła czas. Już przygotowałam sobie kupkę książek i gazet, które pomogą mi przetrwać ten trudny czas, te ostatnie dwa miesiące. Brzmi jak żałosne utyskiwania, ale chyba tylko ludzie pracujący na promenadzie wiedzą, jak bardzo z jednej strony nicnierobienie, a z drugiej strony debilni ludzie mogą wkurwiać – pracujesz, kiedy już nie chcesz i tak naprawdę nie ma już co robić, ale pracujesz i nie zależy ci już nawet tak naprawdę na tym, że za nic ci płacą, po prostu przychodzi taki moment, kiedy człowiek ma wrażenie, że jeszcze trochę, a psychicznie będzie coś nie tak, bo jak obłudnym można być i ile można się silić na uśmiechy?

W każdym razie, jestem w desperackiej potrzebie znalezienie jakiejś nowej muzyki, jakichś nieznanych dźwięków i obcych melodii. Słucham ostatnio Kayah & Bregovic, ot tak, bo mi się przypomniało jak bardzo lubię tę ich płytę. Zagłębiam się także w polską muzykę typu Kuba Badach, Mela Koteluk i inne, tym intensywniej po ostatnim koncercie Famy, kiedy to różni ludzie śpiewali najróżniejsze covery, a ja taka szczęśliwa myślałam, że to ich własne piosenki, po czym zorientowałam się, że wszyscy znają tekst oprócz jakby mnie.
To tak samo jak na obozie w Zakopanem wszyscy śpiewali po pijaku jakąś piosenkę, a ja nie wiedziałam co się dzieje i czemu wszyscy oprócz mnie to znają – a był to Dżem i Wehikuł czasu.
Po prostu jest kanon piosenek, które szalona młodzież zna, jak np. Kury – Nie mam jaj i pewnie wiele takich podobnych, choć nie uważam, żeby było warto się w nie zagłębiać.

W Świnoujściu tymczasem coraz większe pustki i muszę powiedzieć, że nie nudziłam się chyba tego lata jeszcze tak bardzo jak dzisiaj. Zazwyczaj było mnóstwo rzeczy do robienia, ot słońce prażyło, zawsze rower, plaża, a teraz tylko ciemne chmury, wiatr i zapowiada się na deszcz, w knajpkach żadna kapela już nie gra, chłopaki na promenadzie nie przyśpiewują, knajpy pustoszeją, a stragany szybciej się zwijają. Szybciej zapada zmrok, ludzie przyspieszają kroku, a ruch wydaje się zwiększać już tylko w jedną stronę – byle dalej stąd. Tkwiąc w pracy, przyglądam się ludziom spacerującym po promenadzie i bardzo bym sobie chciała tak beztrosko pochodzić, porozgladać się i delektować się chwilą. Dzisiejszego wieczora uskuteczniałam zatem takie szwędanie się i wcale nie było tak super – ciekawe dlaczego? Aa, pewnie dlatego, że ludzie, których widzę to starsze małżeństwo w ciepłych swetrach i polarach Jack Wolfskin, mężczyzna spacerujący dumnym krokiem, kobieta trzymająca się jego ramienia,, śmiejący się i żartujący, ja natomiast spacerowałam sama. Sama, sama i było mi zimno.

Filed under: Życie

About the Author

Posted by

Studiuję, planuję, filozofuję, reflektuję, opisuję, dekoruję... Z przyzwyczajenia, z przyjemności, z prokrastynacji, z chęci dokumentowania.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s