comment 0

#447

Zastanawia mnie, czy taki Tomek Boski w Rodzince.pl kłamał, gdy mówił, że uzależnienie od glutaminianu sodu jest tak samo poważne jak uzależnienie od alkoholu albo narkotyków, tak że rzucając ten nałóg trzeba najpierw zmniejszać dawki, pojawią się symptomy odstawienia i tak dalej. A wszystko to w kontekście, że ojciec chciał chipsy bekonowe i nie chciało mu się pójść do sklepu – gówniarzom też się nie chciało i stąd te wywody. 
Byłabym skłonna w to uwierzyć, choć nie chce mi się nawet skinąć palcem, kliknąć i zweryfikować, bo niby dlaczego na okazje, na które większość ludzi kupuje sobie alkohol, ja kupuję sobie chipsy? To takie odstraszające – tam, gdzie większość ludzi je ostrygi albo chociaż raczy się winem, ja jem chipsy karbowane. 
Codziennie towarzyszy mi myśl, jak to dobrze by było się nigdy nie wyprowadzić i mieszkać sobie dalej w hotelu Mama. Spać w tym samym pokoju, który się samodzielnie urządzało w wieku 14 lat, popadać w rutynę, odprawiać te same codzienne rytuały, robić zakupy w tym samym miejscu, spacerować tymi samymi uliczkami i oddychać tym samym powietrzem. 
Nie musieć nigdy przyzwyczajać się do obcych ludzi i obcych miejsc, nie musieć wmawiać sobie, że byle cztery ściany to od teraz twój dom, nie dzielić lodówki i kibla z obcymi dupami i  zamrozić swoje życie po prostu w tym najdogodniejszym momencie, ale są to tylko przelotne myśli, które przychodzą znienacka, najczęściej wtedy, gdy zajęcia się dłużą w nieskończoność albo jestem zmuszona przebywać gdzieś przez dłuższy czas, np. w pociągu, w tramwaju, w kolejce itp. 
Jest mi lepiej niż mi było kiedykolwiek. Rzeczy, którymi zawsze zaprzątałam sobie głowę nie istnieją teraz, a ja mam ten spokojny stan umysłu, jaki miałam każdego letniego dnia, gdy budziłam się rano, a słońce było już wysoko. Czuję się jeszcze ciut szczęśliwsza, odkąd przyjechał ze mną tutaj mój rower. Nie myślałam, że siodełko i dwa kółka przysparzają tyle radości, to znaczy normalnie też uwielbiam jeździć na rowerze, ale w tym mieście go jeszcze nie było.
To uczucie wolności, gdy jadę rowerem wzdłuż samochodów stojących na czerwonym.
Wskakuję na rower i wyobrażam sobie, że ta ulica to moje ulubione Wybrzeże i prawie daję się nabrać. Rower to przedłużenie mojej życiowej postawy dgaf. 
Filed under: Życie

About the Author

Posted by

Studiuję, planuję, filozofuję, reflektuję, opisuję, dekoruję... Z przyzwyczajenia, z przyjemności, z prokrastynacji, z chęci dokumentowania.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s