comment 0

#448

Niezmiennie zadziwia mnie i chyba nigdy nie przestanie fascynować jak czyjś wygląd i sposób ubierania się wpływa na drugą osobę i to w negatywnym kontekście. Pomijając osoby, które są zawsze na posterunku i zawsze przejęte, czy przypadkiem nie ubrałaś swetra na drugą stronę, zafascynował mnie Vslv, bo nie wiedziałam, że istnieje, a istniejemy przecież w tym samym mieście. Zaczęłam się zachwycać na prawo i lewo i zewsząd dowiadywałam się, że wszyscy go mają za czuba i ogólnie wszyscy się śmieją. Nie widzę nic śmiesznego w tym, że koleś ma na tyle pewności siebie, ze założył sobie blog bądź co bądź o modzie i stylu, a jest to raczej domena ładnych, małoletnich, znudzonych dziewczyn, które nie mają na co przepieprzać hajsu. Myślę sobie, że to takie ładne – mieszkać na wyspie i być z tego na tyle zadowolonym, że się dokumentuje na zdjęciach poranki z psem, gdy te są coraz bardziej mgliste, ubrać czerwone spodnie i fikuśne skarpetki po pięćdziesiątce i takie tam, a pozostałych wyspiarzy to wyraźnie bawi. No cóż – jak to mówi Anna Wintour (a jest to mój ulubiony cytat, który na różne okoliczności wyciągam z rękawa, podobnie jak co chwilę mówię ‘lo que pasa es que’ na hiszpańskim):
“Just because you like to put on a beautiful Carolina Herrera dress or pair of J.Brand blue jeans instead of something basic from K-Mart doesn’t mean that you are a dumb person. There is something about fashion that can make people very nervous”.
I to jest akurat prawda. 
Tak poza tym byłam ostatnio wolontariuszem i gdzieś w międzyczasie chyba uświadomiło mi to, że zaskakująco dobrze czuję się w sytuacjach, kiedy zazwyczaj zastanawiałabym się “po co?”.
Wolontariat – i to nie przy jakiejś zajebistej, komercyjnej imprezie, gdzie sponsorzy sypią kasą na Targach albo chociaż przy Art & Fashion Festival. Żaden fashion week, koncert ani wystawa World Press Photo. 
Był sobie Festiwal Kultury Prawosławnej, o którym nikt oprócz prawosławnych i organizatorów pewnie nie wiedział. Miałam przed tym oczywiście obawy, że będę się czuła nie na miejscu, nie będę wiedziała co powiedzieć i do kogo i wiele innych. 
Oczywiście nic z tych rzeczy.
Ani przez chwilę nie przemknęło mi przez myśl, że tracę czas albo że jestem ostatnim frajerem, bo przecież w piątek wieczorem i w sobotę rano ludzie w moim wieku robią inne rzeczy niż siedzenie w cerkwi. 
Filed under: Życie

About the Author

Posted by

Studiuję, planuję, filozofuję, reflektuję, opisuję, dekoruję... Z przyzwyczajenia, z przyjemności, z prokrastynacji, z chęci dokumentowania.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s